manekiny z topshopu to tylko wierzchołek góry lodowej

Sieć sklepów wprawdzie zamówiła już mniej „absurdalne” manekiny, ale należy zadać sobie pytanie, dlaczego tylko jedna osoba odważyła się na komentarz w tej sprawie.

tekst i-D Staff
|
04 Sierpień 2015, 1:35pm

Przeczytałam gdzieś, że gdyby Barbie istniała w prawdziwym życiu, to od razu by się przewróciła, jako że jej ciało jest kompletnie nieproporcjonalne. Jej stopy są mniej więcej tego samego rozmiaru co jej oczy, za to jej piersi są monstrualne, a nogi stanowią jakieś 90% całego jej ciała (na oko). Podobno waga jej piersi przeważyłaby ją do przodu, a jej dziecięce stópki nie pozwoliłyby na utrzymanie równowagi.

W tym tygodniu, na pierwszych stronach gazet zawrzało od komentarza jednej z klientek Topshopu, która poskarżyła się, że ich manekiny są równie „absurdalne" oraz promują niezdrowy wzorzec cielesny dla młodych dziewczyn. Topshop nie oponował i zgodził się nie zamawiać już więcej modelu manekinów, o który potoczył się cały spór. Brawo dla wszystkich! Wprawdzie jest to niewątpliwie triumf, ale stanowi on malutką bitewkę w wielkiej wojnie, bo co mają powiedzieć ci, którym nawet przez chwilę nie przeszło przez myśl, aby zakwestionować proporcje ww. manekina?

Kwestia obrazu ciała jest bezustannie omawiana w internecie, lubimy też czcić wszystko, co podważa „normę" (a norma dziś plasuje się gdzieś około rozmiaru „nic"). Zapomnieliśmy jednak rzucić okiem na miliony manekinów, obok których codziennie przechodzimy obojętnie i które codziennie, podświadomie infiltrują nasze umysły za pomocą bezsutkowych piersi w rozmiarze DD, idealnych kości obojczykowych, ogólnego bezgłowia oraz perfekcyjnie gładkich nóg... Tak naprawdę jest wiele rzeczy związanych z manekinami, które kompletnie nie mają sensu - chociażby to, że one zawsze stoją na palcach. Poza tym zazwyczaj opierają się one na metalowych stojakach czy podstawach, bo przecież ich mikroskopijne stópki, podobnie jak w przypadku Barbie, nie utrzymałyby ich ciężaru. Nie wydaje mi się, żeby powodem były nadmierne kradzieże manekinów.

Cały zeszły rok żyłam w Buenos Aires i pierwszą rzeczą, którą tam zauważyłam, były krągłe manekiny. Tak - argentyńskie manekiny mają pupy, biodra, ok, może nie do końca sflaczałe, ale na pewno bardziej realistycznie ukształtowane ręce, a także mniejsze piersi niż ich brytyjskie „koleżanki", chociaż może mi się tylko wydawało, ze względu na większe pupy. Krągłe manekiny mają na celu reprezentację naturalnych kształtów przeciętnej, argentyńskiej kobiety, a także zmiany w ich ciałach, chociażby ze względu na rosnący odsetek kobiet podejmujących się operacji plastycznych (zwłaszcza wszczepiania implantów w pośladki).

Idąc ulicą, widziałam legginsy i topy opinające „ciała" bardzo podobne do mojego. Niestety, ubrania na nich nie wyglądały już tak atrakcyjnie, jak na manekinach z Topshopu, a może to po prostu kwestia stylizacji. Warto dodać, że w największym Topshopie w Londynie, znajdującym się na Oxford Street, gdy zjeżdża się ruchomymi schodami w dół, to najpierw widzi się w lustrach odbicie własnego ciała, a następnie od razu wspomniane manekiny. Następuje coś na kształt reakcji psychologicznej, ponieważ umysł zdaje się porzucać prawdziwy obraz z lustra na rzecz kolejnego, który widzi, czyli manekiny. To daje komunikat typu: „jeśli to kupię, to będę tak wyglądać".

Debata manekinowa, która miała miejsce zeszłego tygodnia w internecie, jest jedynie wierzchołkiem góry lodowej. Bardziej chodzi o psychologiczną infrastrukturę i o to, że wspomniane lalki Barbie i manekiny stworzyły w zachodnim świecie społeczeństwo z bardzo dziwnymi ideałami cielesnymi.

Niedawno wyszedł film dokumentalny w reżyserii Wima Wendersa pt. Sól Ziemi. Opowiada on o karierze fotoreportera Sebastião Salgado, który spędza czas z ludźmi z plemienia Korowai w zachodniej części Nowej Gwinei. Zdjęcia tamtejszych kobiet niezwykle różnią się od obrazów ciał, do których przywykliśmy w Europie czy w Ameryce. Kobiety te rodzą, karmią piersią, a ich skóra starzeje się pod wpływem słońca. One są całkowicie nieświadome całego ogromu produktów, których używamy na co dzień, aby upiększyć siebie i swoje ciało. Zobaczyć te kobiety na ekranie, naturalne i w całej okazałości, dokładnie w czasie, gdy toczyła się cała debata na temat manekinów, było bezcennym przeżyciem.

Jeżeli Argentyna projektuje manekiny na kształt ciał rdzennej ludności, to w takim razie kogo reprezentują brytyjskie manekiny? Modelki? Wielka Brytania, a zwłaszcza Londyn, to jedno z miejsc o największej różnorodności rasowej i etnicznej na całym świecie. Topshop przemyślał rozmiar manekinów i bardzo dobrze. Smutniejszym faktem jest to, co to dokładnie oznacza i dlaczego w ogóle musiało dojść do takiego momentu w kulturze.

Zobacz też: Topshop pozbywa się „zabiedzonych" manekinów.

Kredyty


Tekst: Sarah Raphael
Tłumaczenie: Zuza Bień
Zdjęcie: Francisco Osorio

Tagged:
Topshop
Μόδα
uroda