tennessee thomas wierzy, że vintage może zmienić świat

Wejście do prowadzonego przez Tennessee Thomas sklepu The Deep End Club jest jak psychodeliczna podróż w czasie do ery dzieci kwiatów i ich walki o pokój. Jej kolekcja ubrań, dodatków, książek, plakatów i nagrań z przełomu lat 60.-70. sprawia, że...

tekst Emily Manning
|
24 Październik 2014, 9:30am

Brayden Olson

Gdy okazało się, że Tennessee - perkusistka The Like, DJ-ka i aktywistka - skomponuje 50-częściową kolekcję ubrań i dodatków z okazji Manhattan Vintage (targów odzieżowych, na których dwa razy w roku wystawiają się najlepsi sprzedawcy vintage), skakaliśmy z radości. Jeszcze przed premierą spotkaliśmy się z Tennessee, żeby zapytać: jak stare ubrania mogą zmienić świat?

Jak doszło do twojej współpracy z Manhattan Vintage?
Adam [Ornstein - red.] z Manhattan Vintage kilka razy był w moim sklepie The Deep End Club i w końcu spytał, czy byłabym zainteresowana współpracą. Wystarczyło, że rozejrzał się po moim sklepie ?' łatwo mógł wyczuć ogólny klimat: to, że lubię stare rzeczy, rzeczy z historią. Zbierałam takie ubrania, odkąd byłam nastolatką, ubierano mnie w nie jako dziecko, a na Manhattan Vintage chodziłam od lat - po prostu to kocham! Gdy usłyszałam propozycję Adama, byłam bardzo szczęśliwa. Pojechaliśmy do ich magazynu w Albany i spędziliśmy tam na szperaniu cały dzień. Szukaliśmy rzeczy z późnych lat 60. i wczesnych 70., które miałyby hipisowskiego ducha, pacyfki, hasła, coś symbolicznego. Okazało się też, że w magazynie jest wiele przypinek ?' zbierałam takie przez lata! Chciałam wybrać rzeczy, które byłyby wyjątkowe i ciekawe, o których chciałoby się rozmawiać.

Jakie perełki upolowałaś?
Wrangler w latach 60. wykorzystywał tkaninę z komiksowym nadrukiem protestujących hipisów. Mój tata miał kiedyś taką koszulę, ale dawno temu ją zgubił - miło było znowu to zobaczyć! Znalazłam też kurtki z wyhaftowanymi symbolami albo torebkę, która cała stanowiła jedną wielką pacyfkę. Trudno było jednak znaleźć 50 przedmiotów reprezentujących dokładnie ten sam styl. Wmieszałam więc w nie inne rzeczy z tamtej epoki, które noszę cały czas: czarne sukienki z kołnierzykami i ubrania w groszki. Lubię ten okres, gdy klimat modsów stał się lekko psychodeliczny, a Bitelsi zmienili garnitury na coś bardziej szalonego. Ten proces był widoczny w każdym aspekcie kultury i pomógł tamtejszej młodzieży coś osiągnąć. Teraz my też musimy przez to przejść.

Co w twojej szafie ma najciekawszą historię?
W latach 60. Betsey Johnson prowadziła markę pod nazwą Paraphernalia - aktorka Edie Sedgwick była jej modelką do przymiarek. Betsey zrobiła też kostiumy do filmu Ciao Manhattan, a w jej sklepie zagrali nawet The Velvet Underground. Działo się tam naprawdę dużo - choć bardzo krótko. Znalazłam kilka rzeczy z Paraphernalii, które są zupełnie genialne. Mam fioletową dzianinową minisukienkę - całą w kokardkach - w albumie Andy'ego Warhola widziałam zdjęcie, na którym ubrana jest w nią Edie. Mam też pelerynę w czarno-białą szkocką kratę i naprawdę niezłą srebrną sukienkę z bufiastymi rękawami. Prawdziwe unikaty.

Opowiedz nam o swoim sklepie The Deep End Club.
Po tym jak przestałam grać w zespole, znalazłam się w zabawnej sytuacji: nie wiedziałam, czego chcę, ani w co władować energię. Gdy zaczęło się Occupy Wall Street, ciągle tam chodziłam - to było bardzo inspirujące. Mówiło się tam o ważnych sprawach, ciekawszych niż wszystko inne. Poznałam wiele osób, stworzyliśmy grupę pod nazwą The Awareness Experiment, organizowaliśmy spotkania i dyskusje, urządzaliśmy naprawdę świetne imprezy, które miały swój cel i przesłanie - była to również ciężka praca, którą jednak trudno wykonywać bez środków. Wiele znajomości i inicjatyw powstało właśnie wtedy, ale bez prawdziwego lidera wszystko stanęło w miejscu. Najważniejsze jednak, że każdy z nas zrozumiał jedno: trzeba być bardziej świadomym swoich poczynań.
Z tego wszystkiego powstał sklep, który nadal chcemy wykorzystywać do naszych celów. Funkcjonuje nie tylko jako pomieszczenie, gdzie sprzedaje się ciuchy, ale i jako świetlica, punkt spotkań, co jest dużo ciekawsze. To miejsce prawdziwej wspólnoty: przed marszem People's Climate March wszyscy się tu spotkaliśmy, malowaliśmy symbole na transparentach i wyszliśmy jedną wielką grupą. Jakby na nowo rozbłysnął aktywizm z dawnych czasów… Ale czy można robić coś lepszego, niż być natchnieniem dla innych?

Co myślisz o przejawach buntu we współczesnej modzie, jak u Chanel i Vivienne Westwood?
Rebelia pojawia się w różnych postaciach, dzieje się tak w każdej dekadzie. Ale myślę, że to, co robi Vivienne Westwood, jest naprawdę niesamowite - używa mody jako nośnika swoich przekonań. Mówi wprost: kupuj mniej, wybieraj lepiej. Jeśli chcesz coś kupić, zastanów się, skąd pochodzi. Pamiętam moją pierwszą rzecz od projektanta: pirackie kozaki Vivienne - miałam wtedy 18 lat. Nigdy potem nie zapłaciłam więcej za żaden ciuch, ale te buty mam do dziś! Jeśli czegoś bardzo chcesz, niech chociaż długo ci służy. Myślę o tej całej jednorazowej kulturze… powinniśmy bardziej doceniać, co mamy!

Kredyty


Tekst: Emily Manning
Zdjęcie: Brayden Olson
Połącz się ze światem i-D! Polub nas na Facebooku, śledź nas na Twitterze i Instagramie.

Tagged:
NYC
vintage
Tennessee Thomas
nowy jork
moda wywiady