2014 rokiem... instagramu

Naładuj, uchwyć, zoomuj, cyknij, podretuszuj i... wrzuć to jak najszybciej do sieci. W 2014 roku Instagram wreszcie dorósł. I zrzucił z tronu Twittera, stając się prawdziwym uzurpatorem Internetu. Przynosił najświeższe wieści. Powstawały na nim ruchy...

tekst i-D Staff
|
02 Styczeń 2015, 12:29pm

instagram @kimkardashian

Owszem, zewsząd naciera na nas nawał nigdy nie kończących się list, postów do zbierania kliknięć, trollingu i zdjęć kotów. Jednak gdy przebijemy się przez ten nużący bałagan, za pomocą naszych kont w mediach społecznościowych nadal jesteśmy w stanie dotrzeć do doskonałych rozmyślań, komentarzy i dyskusji. I możemy w nich uczestniczyć. Trzeba tylko poscrollować trochę myszką. Instagram służy do subtelnego podkolorowywania naszej codzienności (dzięki nowym, bardzo estetycznym filtrom i aplikacji VSCO Cam). Ale stanowi także aktualizowaną w czasie rzeczywistym kronikę losów świata, który zamieszkujemy. A czasem i tego udoskonalonego - przynajmniej z wierzchu - świata, w którym chcielibyśmy żyć. Zgoda, Instagram nadal przede wszystkim podsyca nasz niezaspokojony apetyt na narcyzm. Niemniej przekazuje nam również wiadomości z ostatniej chwili. Rodzą się na nim nowe estetyki. Odkrywa się na nim gwiazdy. Rozwijają się przezeń ruchy społeczne i artystyczne. Zawiązują się na nim - i rozpadają - przyjaźnie. Dzięki niemu runęły wcześniej nieprzekraczalne mury dzielące nas od siebie nawzajem. Teraz, gdy nadchodzi zmierzch 2014 roku, Instagram jest krtanią, która wypuszcza z siebie głos młodego pokolenia. W tym roku wygryzł z dotychczasowej pozycji Twittera. Cara urządzała za jego pośrednictwem castingi. Kusił też cały świat, by #UwolniłSutki. Poniżej zapoznacie się zaledwie z najszerzej omawianymi w tym roku tematami związanymi z jego internetową dominacją.

statystyki nie kłamią

„Przez ostatnie cztery lata to, co zaczęło się jako projekt dwóch przyjaciół z wielkimi marzeniami, przekształciło się w globalną społeczność. Każdego dnia udostępnia się za jej pośrednictwem 70 milionów zdjęć i filmików". Tak przedstawił nam obecny status Instagramu jego CEO, Kevin Systrom, w poście na swoim blogu. Co racja to racja, rzeczywistość przekroczyła najśmielsze marzenia. Kiedy Facebook dokonał szybkiego zakupu Instagramu w kwietniu 2012 roku, platforma cieszyła się już zapewniającą stabilność liczbą 30 milionów użytkowników. Jednak odkąd doglądają go wiecznie głodne oczy Zuckerberga, grono korzystających z Instagramu zwiększyło się wielokrotnie. Niedawno - zaledwie dziewięć miesięcy po tym, jak ilość użytkowników osiągnęła poziom 200 milionów - Instagram ogłosił, że z jego aplikacji do zdjęć korzysta miesięcznie ponad 300 milionów osób. Co oznacza, że Instagram jest już oficjalnie większy od Twittera (który ma 284 milionów aktywnych użytkowników). Udowodnił też, że nie jest tylko obiektem szybko przemijającej mody. Następne posunięcie platformy niewątpliwie umożliwiło właśnie to podnoszące na duchu osiągnięcie pozycji lidera. 17-18 grudnia 2014 z Instagramu zniknęło 18,9 milionów użytkowników (29 procent ich całkowitej liczby). Czystka ta, wykonana przez dostawców usługi by usunąć od dawna nękający ją problem, przeszła do historii pod nazwą Instagram Rapture. Wszyscy posiadacze instagramowych kont, od najjaśniejszych z gwiazd tego świata do rozmarzonych nastolatków, przyglądali się znikającym spam botom i spadającej ilości followerów. Justin Bieber stracił dla przykładu 15 procent swoich cyfrowych apostołów. Biednemu Ma$e ubyło zaś aż tyle (z 1,6 miliona zostało mu 272 tysięcy fanów), że podobno zrezygnował w rozpaczy z korzystania z Instagramu. Jednak łzy (lub szyderczy śmiech) możecie zachować dla użytkownika @chiragchirag78. Z 3,36 milionów followerów ostało mu się tylko ośmiu. Konto wkrótce zamknięto. Co na pewno nieźle zdezorientowało tych ostatnich ośmiu wiernych. Dziś Instagram jest już dużo bardziej ludzką przestrzenią. Wszystkie boty uciszono. Z dobrych wiadomości - i-D odnotowało przyrost followerów. Mamy ich o 150% więcej. Jeśli nie jesteś jeszcze w tym gronie, zapraszamy serdecznie!

Like, like, like

Wedle informacji dostarczonych przez sam Instagram, najczęściej lajkowanym zdjęciem 2014 roku był ślubny post Kim Kardashian z maja. Polubiło go 2,4 miliony użytkowników. Nie zaskakuje więc fakt, że dzięki ogromnemu napływowi lajków ten post stał się najpopularniejszym zdjęciem w historii Instagramu. Wedle planu Kimye, miało być wykonane przez Annie Leibovitz. Ale fotograf wycofała się tuż przed samym weselem. W efekcie dostaliśmy więc zdjęcie w stylu Annie Leibovitz. Kiedy uznana portrecistka podzieliła się ze światem złą wiadomością, Kimye skorzystali z Instagramu osobiście. I w ferworze lajkowania przedarli się aż do profilu Connora McDonnella. Wchodzącego gwiazdora fotografii, zajmującego się głównie zdjęciami zespołów muzycznych, przetransportowano z należytą pompą do Florencji. Tam uwiecznił uroczystości ślubne. Jednak kiedy #najgoręcejomawianaparanaświecie uwieńczyła zaślubiny pocałunkiem, a McDonnel uchwycił ten moment, fotografia nie pojawiła się wcale w mgnieniu oka. Kanye West przyznał, że para spędziła cztery dni na obróbce zdjęcia, zanim umieściła je na Instagramie. „Bo kolor kwiatów się nie zgadzał i takie tam". Z pewnością jest to niekonwencjonalny sposób na otwarcie miesiąca miodowego. Co pokazuje też, jak poważnie traktuje się Instagram. Jeśli kwiaty w rzeczywistości nie były doskonałe, to mogły stać się doskonałe wirtualnie. „Fakt, że najchętniej lajkowane zdjęcie (na Instagramie) ma w sobie pewien rodzaj estetyki, oznacza zwycięstwo naszej misji. Którą jest poszerzanie palety" - wyjaśnił West. Miejmy nadzieję, że retuszerzy zdjęć na całym świecie wezmą sobie słowa Kanye'go do serca. Oznaczałoby to, że dni rozmazanych zdjęć z pokazów mody są nareszcie policzone. Bo te palety z pewnością trzeba poszerzyć. Drugim najczęściej lajkowanym zdjęciem 2014 roku było selfie udostępnione przez Justina Biebera, na którym pozuje ze swoją raz-dziewczyną-raz-eks, Seleną Gomez. Przez trzy miesiące, które minęły od jego wstawienia, doczekało się 1,9 miliona polubień. Pokolenie Selfie z chęcią nakłada korony na skronie swojego Króla i Królowej. Lecz nikt nie nadąża za ich nastoletnimi wybrykami. Jednak miłosne uniesienia wcale się na tym nie kończą. W 2014 roku zakochaliśmy się w Instagramie, ale zakochiwaliśmy się też w sobie nawzajem. Nie baliśmy się też tego pokazywać, bowiem najczęściej używanym hashtagiem roku był #love.

Moc prowokowania

Kampania #Freethenipple doprowadziła do powstania filmu, który niedługo będzie miał swoją premierę. Stała się ruchem walczącym o równość. Misją, której celem jest wyzwolenie kobiet na całym świecie. Przez kilka lat głosy protestu wybrzmiewały regularnie w sieci. Jednak ruch Uwolnić Sutki odnotował znaczny wzrost popularności, gdy Scout Willis podbiła topless Nowy Jork. Swoją podróż udokumentowała na Twitterze, ale wściekłość wzbudził w niej właśnie Instagram. „Skasowali mi konto za coś, co nazywali przypadkami nadużyć" - wyznała Willis w poście na blogu XO Jane. Te nadużycia to publikacja jednego selfie w przejrzystym topie i jednego zdjęcia kurtki, na której nadrukowano fotografię dwóch bliskich przyjaciółek topless. Dla Instagramu to zdecydowanie za dużo. „To, co na początku było głosem protestu przeciwko Instagramowi i jego pełnemu uprzedzeń regulaminowi społeczności, stało się okazją do nawiązania dialogu" - dodała Willis. Można to uznać za kontynuację dyskusji wszczętej w 2013 roku przez Petrę Collins, której konto skasowano z powodu umieszenia na nim selfie w bikini. Prawda, z naszych feedów wyskakują miliony zdjęć oznaczonych hashtagiem #bikini. Ale to Petry było niedopuszczalne z powodu widocznych włosów łonowych. Każdy liczący się magazyny, od Vogue'a do Huffington Post, opublikował artykuł o tym, jak Insta ocenzurował jej krocze. Wydarzenie rozpaliło także gniew nowego pokolenia feministek. Niezadowolenie wyrażano najgłośniej, kiedy Rihanna odeszła z Instagramu przez podobnego rodzaju przypadek cenzury. Aha, więc Insta-policja nie zaaprobuje nawet otoczek sutków RiRi. Gdy opublikowała zdjęcia topless wykonane podczas sesji dla francuskiego czasopisma Lui, jej konto zostało (tymczasowo) zawieszone. W maju jej idealnie wymanikiurowane palce nacisnęły w napływie wściekłości klawisz DELETE. Dla fanów, którym brakowało niezmiernie jej zachwycającej gry w selfie i częstych odpowiedzi, było to długie lato. Omijając rygorystyczną aplikację, która posłała ją do kąta dla niegrzecznych użytkowników, w listopadzie odrodziła się jako BadGalRiRi.

Selfie castingi

Instagram stał się w 2014 roku nową ulubioną, międzynarodową strefą castingową świata mody. Jego przedstawiciele podążyli za przykładem Nicoli Formichetti, który w 2013 roku zorganizował casting do swojej kampanii #DieselReboot na Tumblerze. Energię przemiany Marc by Marc Jacobs, którą marka zafundowała sobie na sezon jesień/zima 14 - dzięki Luelli Bartley i Katie Hillier - przeniesiono także na kampanię. A to dlatego, że Marc Jacobs i stylistka Katie Grand zdecydowali się ogłosić otwarty casting na Instagramie. „Pomysł wydawał mi się świetny. Casting przez Instagram był fajną ideą na czasie, mocno oddziałującą na odbiorców" - wyjaśnił Marc. Do kwietniowego konkursu #castmemarc zgłoszono 70 tysięcy kandydatur. Wybrano dziewięć zgłoszeń z całego świata. Szczęśliwi zwycięzcy uczestniczyli potem w sesji z Davidem Simsem, która przełożyła się na jedną z najbardziej pamiętnych kampanii ostatnich dwunastu miesięcy. Czekamy jeszcze na rezultaty niedawno ogłoszonego drugiego podejścia do castingu na zbuntowanych raverów MBMJ na sezon wiosna/lato 15. Jednak możecie się już zapoznać z efektami naszego eksperymentu z Insta-castingami włączając film A-Z sangu. Cara Delevingne jest czołową przedstawicielką pokolenia modelek wychowanych na mediach społecznościowych. Nie dziwi więc, że na narzędzie castingu modelek do swojej kolaboracji z DKNY wybrała właśnie Instagram. Używając hashtagu #CaraWantsYou, zaprosiła aspirujące modelki do rywalizacji. „Umieść na swoim Instagramie zdjęcie, na którym wyglądasz wyjątkowo świeżo" - zachęcała, dając wszystkim dziewczynom szansę na wystąpienie w kampanii dla DKNY. Jak widać, dzięki Instagramowi od zostania gwiazdą dzieli cię tylko jedno selfie.

Niespodzianki

„BALMAIN!!!!!!" - oznajmiła sama uh huh honey, Kim Kardashian. Szybko zawtórował jej zauroczony Olivier Rousteing. Wspólnie podzielili się wiadomością, że Kimye, #najgoręcejomawianaparanaświecie, dołączyli do rozległego panteonu gwiazd mających uczestniczyć w kampaniach wiosna/lato 15 marki. Użytkownicy Instagramu odpowiedzieli salwą naćkanych emoji komentarzy i w szale udostępniali dalej nowinę. Wobec tego oficjalne konto Balmain potwierdziło wielką wiadomość. Wtedy do akcji ruszyła reszta Internetu. Lecz w dzisiejszym królestwie technologii to właśnie Instagram pełni funkcję herolda. Nawet Elton John założył sobie konto, by za pomocą tagu #sharethelove zapewnić sobie komentarzową relację minuta po minucie ze swojego ślubu z Davidem Furnishem. Jakie wieści z ostatniej chwili zostaną ogłoszone na Instagramie w 2015 roku? To się okaże. W oczekiwaniu po prostu sprawdzajcie jak najczęściej swój Insta-feed. 

Kredyty


Tekst: Steve Salter
Fotografia: @KimKardashian