w berlinie nikt nie pochodzi z berlina

Bez tych ludzi to byłoby kolejne szare, industrialne miasto bez polotu.

tekst Anastasiia Fedorova
|
26 Sierpień 2016, 3:10pm

Cathy from Taipei, Taiwan

Berlin zajmuje wyjątkową pozycję w kulturze młodzieżowej: jego złożona historia sprawiła, że kilkakrotnie stał się atrakcyjnym miejscem, które przyciąga kreatywnych ludzi. Dekadenckie kabarety Republiki Weimarskiej z lat 30., surowy urok Berlina Zachodniego lat 70. i 80. oraz techno-rewolucja lat 90. przyczyniły się do kształtowania europejskiej nowoczesności. Teraz Berlin znów jest na fali: wśród rosnących w popularność ruchów prawicowych jest prawdziwie kosmopolityczną stolicą. Pozostaje otwarty dla wszystkich, podczas gdy politycy ponownie mówią o murach, granicach i podziałach. Fotograf George Nebieridze, który sam jest imigrantem, dokumentuje wciąż zmieniające się oblicze tego miasta.

Nebieridze pochodzi z Gruzji. Do Berlina przeniósł się trzy lata temu i od razu poczuł się jak w domu. „To staje się nagle", mówi. „Nawet turyści nazywają to miejsce domem. Przeprowadzka była dla mnie przełomem. Od razu poczułem się częścią tego miasta, a ono stało się nieodzowną częścią mnie".

Nebieridze zaczął tworzyć serię nazwaną „Nobody's From Berlin in Berlin" (W Berlinie nikt nie pochodzi z Berlina), aby złożyć hołd zmiennej naturze miasta. To kolekcja portretów zrobionych na imprezach i ulicach, w parkach i wynajętych pokojach. „Zdjęcia z tego projektu pokazują anioły i demony, które poznałem w ciągu ostatnich trzech lat. Niektórzy są bliskimi przyjaciółmi, a niektórzy zaraz nimi się staną. Większość poznałem na imprezach, oczywiście. W ludziach podobają mi się różne rzeczy, lubię ich wyszukiwać i kolekcjonować portrety", mówi.

Jego modele i modelki nie urodzili się w Berlinie. Tak jak on, przyjechali z różnych zakątków świata: od Australii i Stanów Zjednoczonych po Portugalię, Tajwan, Rosję i RPA. „W ciągu trzech lat poznałem mniej niż pięć osób, które stąd pochodzą. Nie dlatego, że jestem introwertykiem zamkniętym w pokoju, albo nie lubię berlińczyków. To miasto po prostu takie jest! Szalona różnorodność ludzi w środowisku artystycznym, klubowym i modowym skutkuje niesamowitą dynamiką miejskiego życia. Uważam, że to bardzo atrakcyjne i piękne", wyjaśnia Nebieridze. „Z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że ci wszyscy ludzie są prawdziwymi Berlińczykami; indywidualistami, którzy tworzą tutejsze środowiska i kształtują kulturę. Bez nas Berlin byłby kolejnym szarym, industrialnym miastem bez polotu".

Catalin z Bukaresztu w Rumunii.

Przed obiektywem Nebieridze znikają różnice między narodowościami, każda postać staje się wyjątkową częścią nowego plemienia berlińczyków. Nie ważne skąd się tam wzięli, czy szukali seksualnego wyzwolenia, kreatywnych możliwości czy dobrych imprez. Ucieleśniają świeżą energię, która nie zna granic. Jednocześnie portrety George'a są czymś więcej, niż tylko manifestem nowej fali imigracji. Są bardzo intymne i autentyczne, jak ciche zakątki miast, do których trafia się przypadkiem. „Na moich zdjęciach ludzie są rozluźnieni, bo nic nie jest ustawione", mówi. „Fotografuję ich w naturalnych sytuacjach, czują się wolni. Zrobienie każdej fotki zajmuje mi kilka sekund, więc nie mają czasu na stres. Większość z nich często pozuje w wielkich, ugładzonych kampaniach wielkich fotografów, ale mnie mogą pokazać swoją prawdziwą twarz w szczerszy sposób".

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Steven z Leingarten w Niemczech.

„Uwielbiam fotografować ludzi, ale rzadko ich oddzielam, by robić portrety, jak w tym przypadku. W projektach zawsze mieszałem ludzi i otoczenia, ale tym razem skupiam się na postaciach, które codziennie mnie inspirują. Gdy myślę o Berlinie, myślę o aniołach i demonach, żadne muzea i zabytki nie mogą ich zastąpić". Seria George'a jest przy okazji fascynującą dokumentacją stylu młodych berlińczyków, który podziwia i kopiuje cały świat. To połączenie dresów, skóry, nieustraszonej odwagi i poczucia humoru (jak własnoręcznie zrobiony hołd dla Vetements). „Unikam określania berlińskiego stylu jednym zdaniem, nawet jeśli ludzie podążają za pewnymi trendami", mówi George. „Sporty/Trash nadal jest popularny. Znajdziecie też wiele dzieciaków w stylu Health Goth i skandynawskiej estetyki. Ludzie pokazani tutaj tworzą własne społeczności i trendy, które ciężko zignorować. Wielkie trendy zaczynają się od ich stylówek. Rzeczy, które widzę w pokazach Vetements i Goshy Rubchinskiyego są tutaj już dość przestarzałe, myślisz sobie: 'To było modne dwa lata temu'".

Graham z Fresno w Stanach Zjednoczonych.

Dzisiaj stawiamy Berlin za przykład miasta, które jest napędzane przez kreatywną siłę młodych ludzi z całego świata, miejsce narodzin multikulturowej przyszłości. Czy to utopia? Nebieridze jest przekonany, że stworzy jeszcze niejeden portret. „Wiem, że mam jeszcze wiele do zrobienia", mówi. „Ci ludzie są wielkim źródłem inspiracji dla mnie i innych osób. Fascynujące jest również to, że ludzie przybywają i wyjeżdżają gwałtownie, ich napływ trwa nieustannie. To niesamowite".

Ande z Nowego Jorku.

Davide z Neapolu we Włoszech.

George z Tbilisi w Gruzji.

Jonathan z Jacksonville w Stanach Zjednoczonych. Matthew z Brisbane w Australii.

Kewin z Paryża we Francji.

Nicolas z Wiednia w Austrii.

Temulin z Ułan Bator w Mongolii.

Karsten z Herne w Niemczech. Alexandra z Kiszyniowa w Mołdawii.

Braulio z Lizbony w Portugalii.

Przeczytaj też:

Tagged:
Kultura
george nebieridze