dziewczyńska siła prosto z japonii

Założycielki platformy Sukeban opowiadają o potrzebie stworzenia bardziej zróżnicowanego oblicza feminizmu.

tekst Tish Weinstock
|
07 Listopad 2016, 4:30pm

„Feminizm nie dotyczy tylko białych kobiet ani nawet samych kobiet. Moda zasługuje na to, by stać się feministyczną sztuką". Tak brzmi jeden z manifestów Sukeban, internetowej platformy przedstawiającej prace kreatywnych ludzi z aspiracjami. To przestrzeń dla pisarek, stylistek, artystek, fotografek i projektantek, które mogą się spotkać i współpracować. Szczególny nacisk kładzie na kobiety o innym kolorze skóry niż biała. Czerpiąc ze swoich japońskich korzeni, styliska Erika Bowes i fotografka Yuki Haze, nazwały kolektyw po japońskim określeniu na młode przestępczynie z dziewczyńskich gangów z lat 70. i 80. One nie cofały się przed niczym, by podważyć tradycyjne wzorce kobiecości w Japonii. Chęć zmiany współczesnego, feministycznego kanonu, który promuje tylko białe, cispłciowe kobiety oraz potrzeba otworzenia go na ludzi różnych ras, płci, orientacji i poglądów sprawiły, że Erika i Yuki w marcu założyły własną platformę. Chcą szerzyć bardziej uniwersalną interpretację feminizmu czwartej fali. Właśnie pracują nad drugim magazynem. Spotkaliśmy się z dziewczynami, by porozmawiać o dorastaniu dzieci rodziców z różnych ras i wkraczaniu w branżę kreatywną. Spytaliśmy także, dlaczego feminizm nie powinien być wyłącznie domeną białych kobiet.

Yuki Haze i Erika Bowes

Jaka historia kryje się za Sukeban?
Yuki i ja poznałyśmy się na imprezie w Londynie, ale dopiero gdy obie akurat odwiedzałyśmy rodziny w Tokio, mogłyśmy spędzić ze sobą czas. Wtedy nie wiedziałam, co zrobić ze swoim życiem. Nie podobało mi się na studiach i czułam, że nie miałam szans na karierę w branży kreatywnej. Po spotkaniach z Yuki zrozumiałyśmy, że znajdujemy się w podobnym punkcie i miałyśmy podobne poglądy na branżę mody. Poruszyłyśmy temat stworzenia ruchu dla kobiet albo założenia internetowej platformy, na której omawiałybyśmy problemy młodych, kreatywnych ludzi oraz temat próby wybicia się w branży, w połączeniu ze wszystkimi ograniczeniami, odczuwanymi przez kobiety. Dopiero po powrocie do Wielkiej Brytanii postanowiłyśmy naprawdę stworzyć Sukeban.

Założyłyśmy Sukeban, by wesprzeć początkujących artystów. Chciałyśmy naprawdę dać im platformę, na której będą mogli prezentować prace i znaleźć podobnych ludzi. Stwierdziłyśmy jednak, że musimy położyć nacisk na kobiety o innym kolorze skóry niż biała, żeby nasza strona naprawdę pokazywała różnorodność (w tekstach i sesjach), zamiast tylko to obiecywać.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Jak wasze pochodzenie ukształtowało to, kim jesteście i co dziś robicie?
Nasze korzenie osadzone w dwóch kulturach są dla nas bardzo ważne. Myślę, że to jedna z rzeczy, dzięki której się do siebie zbliżyłyśmy. Bardzo się różnimy, ale łączy nas pasja dotycząca naszej tożsamości etnicznej i jej wpływu na nasze osobowości.

W Japonii często mówiłyśmy o wykluczeniu, jakie odczuwałyśmy dorastając. Nigdy nie byłyśmy dość białe, ale jako pół-Azjatki nigdy nie byłyśmy też postrzegane jako osoby o całkowicie innym kolorze skóry — ani w dzieciństwie, ani teraz. Tożsamość ludzi takich, jak my, nie jest szeroko omawiana, szczególnie w przypadku pół-Azjatów — czasem bywa dziwnie. Mówię „czasem", bo każdy z nas ma inne doświadczenia. To dotyczy nawet rodzeństw.

W większości azjatyckich krajów jesteśmy wychwalane i stawiane na piedestale (każdy chce być hafu — pół-Azjatą — przez farbowanie włosów na jaśniejszy kolor, noszenie soczewek kontaktowych i operowanie powiek), chociaż jednocześnie spycha się nas do kategorii „honorowych członków społeczności białych". Z drugiej strony doświadczamy także fetyszyzacji. Do tego, chociaż w Azji kultura hafu jest bardzo rozwinięta, panują też ignoranckie przekonania, dotyczące „czystości" i tożsamości „prawdziwego Japończyka i Japonki". To bardzo mąci w głowie.

Czy płeć powinna mieć wpływ na twórczość?
Płeć jest bardzo nudnym sposobem na determinowanie czegokolwiek. Dlaczego płeć powinna nas ograniczać albo określać kreatywność? Nie próbujemy zmarginalizować doświadczeń kobiet, w końcu prowadzimy feministyczny magazyn. Chodzi tylko o to, że w idealnym świecie to nie powinno nikogo ograniczać. Kobiety powinny robić, co chcą, bez względu na płeć.

Czy moda jest waszym zdaniem feministyczna?
Byłoby miło, ale niestety nie jest. Moda na dużą skalę inwestuje w to, co się sprzedaje, wykorzystuje brak pewności siebie i kompleksy, szczególnie kobiet — bo właśnie to generuje zyski. Bardzo szanujemy prawdziwych ludzi w tej branży, a ich nie brakuje. Są niesamowicie utalentowani, ciężko pracują i starają się przekraczać granice.

Zdjęcie: ChihHsien Chen

Feminizm jest teraz ważnym tematem, jak nigdy dotąd. Jak myślicie, dlaczego?
Ludzie budzą się, otwierają oczy i widzą, co jest grane. Nasze pokolenie ogólnie rzecz biorąc jest bardzo dobrze poinformowane dzięki internetowi. Ma dostęp do informacji i możliwości, by dotrzeć do sfer, w których wcześniej młodzi ludzie nie mogli działać. Mamy więcej do powiedzenia i więcej zapału, by walczyć o to, co chcemy widzieć w mediach. Do tego wielkie firmy zaczynają rozumieć, że mogą dużo zarobić na danym trendzie, więc też włączają się do gry.

Co myślicie o modzie na feminizm? Dlaczego nagle stał się trendem, dobrym tematem do rozmów?
Wielu ludzi może uważać, że moda na feminizm zmienia go w sztuczny twór, niereprezentujący jego założeń. Jednak szczerze mówiąc, cieszy nas ten trend, bo rozpowszechnia informacje. Dzięki jej królewskiej mości Beyoncé, dziewczynki mogą powiedzieć na lekcji: „Tak, jestem feministką" i nie narażać się na wyśmianie przez rówieśników. My z pewnością nie mogłyśmy tak zrobić. Feminizm to nie elitarny klub, do którego trzeba mieć zaproszenie. Wręcz przeciwnie.

Nad czym teraz pracujecie?
Nad drugim, drukowanym numerem Sukeban Magazine oraz nad Sukeban Girls — naszą fotograficzną i stylizacyjną współpracą.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Tish Weinstock
Zdjęcie dzięki uprzejmości Sukeban

Tagged:
sztuka
magazyn
feminizm
sukeban
erika bowes
yuki haze