Reklama

porno od kuchni

Kultowy filmowiec, Bruce LaBruce radzi jak bez wysiłku odnieść sukces w branży.

tekst Nadja Sayej
|
18 Październik 2016, 4:40pm

Bruce LaBruce, kultowy kanadyjski twórca filmów porno, pisarz i fotograf (najlepiej znany z filmów „Hustler White" i „The Raspberry Reich") wydał książkę „Porn Diaries: How to Succeed in Hardcore without Really Trying". Premiera odbyła się w legendarnym berlińskim klubie dla gejów, Ficken3000 (Fuck3000), nad wejściem do którego wisi napis: „Dzielmy wstyd".

Tłum w kurtkach bomberkach wylewał się na ulicę w Neukölln, a lekko obskurny, pełen luster klub był wypełniony po brzegi. LaBruce przedzierał się przez ludzi robiąc im zdjęcia iPhonem i wrzucał je na Instagrama. Potem złapał za mikrofon, by ogłosić premierę swojej nowej książki i trochę poświntuszyć. „Myślę, że macie na sobie za dużo ciuchów. Pora się rozebrać", powiedział.

Przemówienie okazało się idealnym wprowadzeniem do jego nowej książki — zbioru tekstów dotyczących tematu pornografii. Znajdziecie w niej wszystko, od przezabawnych wspomnień z sesji po zdjęcia zza kulis i wewnętrzne monologi Bruce'a. Zawarł w niej zdjęcia zrobione na przestrzeni lat dla różnych magazynów pornograficznych, wywiady z legendami porno oraz eseje, artykuły i portrety reżysera. „'Porn Diaries' jest trochę jak zin z wyższej półki", powiedział LaBruce. „Książka porusza wiele tematów, takich jak moja kampowa filozofia, filozofia homoseksualizmu, filozofia tworzenia filmów — ogólnie dużo w niej filozofuję".

Próba rozszyfrowania podtytułu książki to zupełnie inna para kaloszy. „How to succeed in hardcore without really trying" (Jak bez wysiłku odnieść sukces w ostrej pornografii) stawia przed nami kolejne pytania, jak np.: czy to coś złego? Bruce tak nie uważa, ale podkreśla swoje nieprzewidywalne losy. „Przez 'bez wysiłku' mam na myśli moje własne doświadczenie — nigdy nie zamierzałem zostać twórcą pornografii", powiedział. „Z początku uważałem moje krótkometrażówki (nakręcone na filmie Super 8) oraz trzy pierwsze pełnometrażówki za filmy artystyczne z odważnymi scenami seksu. Z czasem zyskałem reputację gościa od kina dla dorosłych, tak jak mój producent, Jurgen Brüning. Dlatego postanowiliśmy nakręcić 'prawdziwe' porno". W 1996 roku Brüning założył pierwszą w Berlinie wytwórnię produkującą porno, Cazzo Film. „Zacząłem tworzyć artystyczne filmy z historią i aktorami porno. Od razu kręciłem dwie wersje: soft- i hardcore", powiedział LaBruce, który ma na koncie podwójne wersje „Skin Flick", „L.A. Zombie" i „The Raspberry Reich".

Książka jest zabawna i interesująca, szczególnie w dziennikach produkcji, w których Bruce opisuje problemy aktorów ze scenariuszami oraz porównuje smak cateringu z planu do więziennego jedzenia. Opowiada nie tylko o seksie, a LaBruce jest jak Czarnoksiężnik z Krainy Oz, odsłaniający kurtynę i pokazujący branżę porno od kuchni. „Zawsze ciekawiły mnie konwencje i zasady pornografii. W swoich filmach staram się zwrócić na nie uwagę i niejako je zdekonstruować", wyjaśnia. „Lubię przekraczać granice i zmieniać porno w kino fabularne, na tyle na ile to możliwe. Często przedstawiam postaci, które są filmowcami lub działają w branży porno, tak powstaje film w filmie. Tworzę dystans wobec seksualnych treści i sprawiam, że ludzie są świadomi oglądania pornograficznych konwencji. Pewien krytyk z 'Fash Art' nazwał mnie 'pornograficznym Brechtem'".

Książka oferuje także wgląd w wyzwania, z jakimi mierzą się niezależni twórcy filmowi. Ich praca wymaga cierpliwości, oddania i nieustannych poprawek. W jednym z dzienników produkcji LaBruce jest kłębkiem nerwów: walczy z asystentami produkcji i amatorskim projektantem kostiumów, a do tego stwierdza, że dom, w którym kręci, jest nawiedzony. Mimo to, nie poddaje się.

„Mam w sobie dziwną determinację, która zmusza mnie do kręcenia filmów, nawet jeśli są ogromnym wyzwaniem. Jeśli po pewnym czasie nie uda mi się go nagrać, robię się smutny i zatroskany", powiedział. „Tak naprawdę nakręcają mnie reakcje widzów, szczególnie tych, którzy mówią, że moje filmy na nich wpłynęły, zainspirowały ich. To dzięki nim nadal działam".

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Książka jest swoistą kontynuacją wspomnień z 1998 roku. „The Reluctant Pornographer" był zbiorem tekstów z kanadyjskich magazynów. W nowej publikacji znajdują się bardziej aktualne teksty LaBruce'a oraz niepublikowane wcześniej dzienniki z planów produkcji „L.A. Zombie" z 2009 roku. We wspomnieniach z „The Raspberry Reich" z 2002 roku LaBruce opisuje walkę z jednym z dyrektorów artystycznych, który nie chciał pokryć ścian apartamentu członków gangu portretami słynnych terrorystów, w tym Osamy Bin Ladena. Teraz prace LaBruce'a i odniesienia do terroryzmu mają zupełnie inne znaczenie. „Nie jest teraz tak gloryfikowany, jak kiedyś", mówi LaBruce, którego inspirowały radykalnie lewicowe ugrupowania terrorystyczne z lat 70., jak np. Frakcja Czerwonej Armii (RAF) oraz organizacja Weatherman, która według Bruce'a miały „seksualny" wizerunek. „Te frakcje wierzyły w wolną miłość".

Bruce ma teraz 52 lata i nie zwalnia tempa — nadal kręci porno. Jego najnowszą produkcją jest „Refugees Welcome" — historia miłości czeskiego poety i syryjskiego uchodźcy w Berlinie. Film zostanie wydany przez Erika Lust Films. LaBruce zakończył także zdjęcia do filmu „The Misandrists", który opowiada o grupie feministycznych lesbijek-terrorystek, planujących seksualną rewolucję przez pornografię. „Łączy elementy zapożyczone z lat 70., kampowej estetyki, melodramatów, a nawet komedii romantycznych", powiedział. „Jest także bardzo polityczny i zdecydowanie feministyczny".

Wolna miłość w jego filmach wpisuje się w jego własną filozofię. Tak jak powiedział Gudrun z „The Raspberry Reich", heteroseksualna monogamia jest „burżujską ideą, która musi zostać zniszczona". To odzwierciedlenie poglądów LaBruce'a, który jest przeciwny monogamii. „Jestem w otwartym związku i ciągle zakochuję się w różnych ludziach", mówi. „Bogactwem trzeba się dzielić!".

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Nadja Sayej
Zdjęcia dzięki uprejmości Bruce'a LaBruce'a