cofnij się do l.a. z lat 90.

Do kin wchodzi właśnie „Straight Outta Compton”, postanowiliśmy więc przypomnieć sobie, jak wyglądało Miasto Aniołów w kultowych filmach z ostatniej dekady XX wieku.

tekst Oliver Lunn
|
03 Wrzesień 2015, 2:30pm

Los Angeles lat 90. było miejscem pełnym skrajności: był Słoneczny Patrol, było dużo botoksu, była wytwórnia Death Row Records z Tupakiem, Dr. Dre i Snoop Doggiem, były wojny gangów [Crips kontra Bloods], był także Arnie, który uratował Edwarda Furlonga od zmieniającego kształty T-1000 w Terminatorze, a prostytutki wyglądały jak Julia Roberts. LA było zarazem obskurne, jak i cudowne, co oznacza, że wiele się nie zmieniło...

Filmy to najwspanialsza kapsuła czasu. Potrafią zamrozić momenty, udokumentować trendy i zaspokoić naszą tęsknotę za młodością. Te osadzone w LA w latach 90. nauczą cię, jak zrobić warkoczyki w stylu Janet Jackson z Poetic Justice, przypomną ci czasy, gdy każdy chciał być (z) Winoną Ryder, a nowa kaseta Smashing Pumpkins albo Nirvany była najlepszą rzeczą, jaka mogła przytrafić ci się w lecie. 

Janet Jackson w Poetic Justice.

Niestety, okolice z tamtych czasów bezpowrotnie zniknęły. Echo Park był wówczas biedną dzielnicą, zamieszkiwaną głównie przez Latynosów, a dziś wyrastają w nim kolejne Starbucksy. Nie martwcie się jednak, bo właśnie po to mamy film Moje szalone życie, obrazujący rzeczywistość kobiecych gangów, które w tamtych czasach i w tamtej okolicy nie były niczym dziwnym. Przysłowiowy środkowy palec wymierzony w cały świat, tatuaże na kłykciach zrobione gotycką czcionką i siatki na włosy, ot cała stylówa. Dziś w Echo Park nadal można zobaczyć dziewczyny wyglądające podobnie, w maminych dżinsach i flanelowych koszulach (z drogiego sklepu z vintage ciuchami), ale umówmy się - tego się nie da podrobić.

Wizja podobnego świata obecna jest też w filmie z 1993 roku, pt. Więzy krwi, niskobudżetowej produkcji opowiadającej historię wojny gangów, osadzonej we wschodniej części LA - Boyle Heights. Niestety obecnie nie zobaczycie już tam kolesi z South Central, siejących postrach i wożących się wolno brykami z kawałkiem Snoop Dogga Nuthin' But A G Thang [nie ma to jak gangsterka]na cały regulator.

Nic jednak nie uchwyciło ducha czasu LA tak doskonale, jak Chłopaki z sąsiedztwa z Ice Cubem w debiutanckiej, głównej roli. Następnie powstało milion imitacji i parodii, ale nic nie oddaje ówczesnego klimatu tego miejsca, jak właśnie ten film. Pomimo lekko moralizatorskiego tonu i przerysowanej charakteryzacji, Chłopaki z sąsiedztwa doskonale pokazują okolice LA w latach 90., a zwłaszcza South Central, czyli serce sceny hiphopowej Zachodniego Wybrzeża. Tak czy inaczej, po wpisaniu w Google hasła „South Central", autosugestia od razu wyświetla „gangi", więc może nadal nie jest tam wcale tak słodko. 

Moje szalone życie

Wyjdźmy teraz z gangsterskich, niebezpiecznych okolic i przenieśmy się o ok. 20 km dalej na zachód, czyli do cudownego Beverly Hills, gdzie studia filmowe jarzą się w świetle reflektorów, a gwiazdy tłoczą na Hollywoodzkiej Alei Sławy. Tutaj mieszkają yuppie, a wygląd znaczy wszystko (i nikt nie wie tego lepiej od snobistycznego ekspedienta z Pretty Woman). Gdy Julia Roberts, grająca postać Vivian Ward wchodzi do jednego z super eleganckich butików w Beverly Hills, w ubraniu nieco sugerującym profesję, zdegustowane sprzedawczynie informują ją, że „[znalazła się] niewątpliwie w złym miejscu". W Los Angeles, odrębne światy rzadko kiedy się wzajemnie zderzają, ale w filmach to właśnie wtedy zaczyna się cała magia.

Chłopaki z sąsiedztwa

Jeśli chodzi o filmy z lat 90., to przede wszystkim idealnie pokazywały one, jak ubierają się ludzie i z jakich środowisk pochodzą. W South Central wszyscy nosili wówczas spodnie Dickies, a na głowach wiązali bandany, z kolei w Beverly Hills królowała droga odzież sportowa i wymuskane pudelki (zresztą nic się nie zmieniło). Takie różnice społeczne doskonale pokazane są w filmie Słodkie zmartwienia, gdy Cher dzwoni do swojego ojca z narciarskiego kurortu Sun Valley w stanie Idaho, a ten mówi jej: „oczekuję, że będziesz tutaj za 20 minut. W LA wszędzie dojeżdża się w 20 minut". Dla niego South Central i Beverly Hills to dwa oddzielne światy. Zresztą, całe LA to miasto paradoksów i różnic. Wraz z kodem pocztowym, diametralnie zmieniają się ludzie i trendy.

Pretty Woman

W tych samych latach i rzut beretem od Beverly Hills, w okolicy Century City, punkowcy tacy jak Keith Morris (Black Flag, Circle Jerks) wrzeszczeli do mikrofonu, skutecznie łamiąc konwencje społeczne i podważając status quo. W filmie dokumentalnym Penelope Spheeris pt. The Decline Of Western Civilization Part III[upadek cywilizacji Zachodu cz. III] uwieczniono punkową scenę LA lat 90. Morris przypomina wtedy jeden z jego ulubionych tekstów piosenki: „Beverly Hills, Century City, all the people look the same, don't they know they're so damn lame?" [Beverly Hills, Century City, ci wszyscy ludzie wyglądają tak samo, czy nie czują tego, że są zajebiście słabi?] Tekst może i nie zakrawa na oryginalność, ale ważny jest przekaz. Punkowcy z filmu, tzw. szczury uliczne, czyli dzieciaki niemające domów i zamieszkujące ulice LA, wyłudzają od ludzi kasę na Hollywood Boulevard, raz po raz racząc się łykiem piwa owiniętego w brązową torbę. Ludzie mijają ich pospiesznie i z niesmakiem, chcąc jak najszybciej uciec od fetoru nieumytych nastolatków.

Słodkie zmartwienia

Te same punki właśnie naparzały się z grupą neonazistowskich skinów, bezbłędnie zobrazowanych w filmie z 1998 roku pt. Więzień nienawiści, opowiadającym historię dwóch braci dorastających w dzielnicy Venice w LA. Podczas gry w kosza jeden z nich, grany przez Edwarda Nortona zdejmuje koszulkę i dumnie pokazuje swój tatuaż z ogromną swastyką, tym samym dając do zrozumienia czarnoskórym graczom, że nie są mile widziani. W filmie nie brakuje szokujących scen, bo w tamtych czasach wszystko było odważne - produkcje, postaci i ujęcia.

The Decline Of Western Civilization Part III

Współczesne filmy osadzone w LA nie są wprawdzie tak odważne, ale nadal zdają się składać hołd czasom świetności miasta, czyli latom 90. Świetnym przykładem jest Straight Outta Compton, który właśnie wchodzi do kin. Stylówę pokazano naprawdę bezbłędnie (ogrodniczki i portfele na łańcuchach!), zresztą zobaczycie sami. Dziś, to jak kojarzymy LA z lat 90., uwarunkowały filmy, które oglądaliśmy, dorastając. Gdy myślisz „LA i lata 90.", od razu widzisz Davida Hasselhofa i Pamelę Anderson, biegnących w swoich czerwonych strojach brzegiem plaży, widzisz Keanu Reevesa w mknącym przez miasto autobusie u boku Sandry Bullock, widzisz nieskazitelnego, czarnego boba Umy Thurman z Pulp Fiction. Widzisz kolesi z Big Lebowskiego, dzieciaki jarające zioło z Piątku i metalowców ze Świata Wayne'a. Ah, to Miasto Aniołów...

Więzień nienawiści

Kredyty


Tłumaczenie: Zuza Bień

Tagged:
LA
Hollywood
Los Angeles
Straight Outta Compton
South Central
Μόδα
Kultura
Beverly Hills