Asha Mines

rick owens wybiera osobowości

Rick Owens to więcej niż projektant. To plemię, rodzina, odrębny świat. Razem z partnerką Michèle Lamy stoi na czele wyjątkowej, kreatywnej komuny.

tekst Steve Salter
|
12 Listopad 2014, 10:15am

Asha Mines

„KOCZOWNICY Z KEMPINGU, KOMPUTEROWCY NA CRACKU, RAZY 40, PROSZĘ".
Ta dokładna, choć pozostawiająca dużą dowolność interpretacji, charakterystyka była jednym z pierwszych zleceń, pisanych z wciśniętym caps lockiem. Otrzymał je urodzony Angus Munro, szef castingu. Być może, mężczyzna Ricka Owensa jest zmiennokształtnym snem na jawie czyhającym w najciemniejszych zaułkach wyobraźni, ale sam projektant nie ma co do niego wątpliwości. AM Casting wyszukuje kandydatów o osobliwym DNA i metodą „kopiuj-wklej" co sezon zaludnia świat Owensa. Zapraszając nas za kulisy pokazu kolekcji na jesień-zimę 2014, Angus rozmawia z Rickiem Owensem o tym, co w dziwactwie najpiękniejsze.

Angus: Twoje podejście do piękna intryguje wszystkich. Jak wspominasz pierwsze piękno w swoim życiu?
Rick: Jako dziecko byłem nim otoczony, czekało tylko aż je odkryję. Mój gust kształtował się w bibliotece ojca na literaturze z przełomu XIX i XX wieku oraz kolekcji japońskich albumów. Wszystko co robię, zaczęło się tam.

Poza mną, kto jest teraz najpiękniejszą osobą w twoim życiu?
W tym momencie jest nią moja mama. Właśnie odwiedza mnie w Paryżu. Jest komiczna. Uczestniczy w całym procesie przygotowań, przyjeżdża na każdy casting i ma na niego duży wpływ.

Jest wszędzie. A kto jest najpiękniejszym człowiekiem, którego znasz?
To musi być Michèle. Codziennie rano budzę się, patrzę na nią i myślę jak jest cudowna. To wielkie szczęście być w związku, który był nam przeznaczony.

Poza moją matką i ojczymem, nie wiem czy widziałem inną tak szczęśliwą parę jak Ty i Michèle. Jaką rolę casting odegrał w tworzeniu twojego świata mody męskiej?
Nie jestem pewien, czy chodzi o kogoś, kim chciałbym być, czy kogoś, kto mnie intryguje. Uważam jednak, że to w modzie kobiecej odkryliśmy więcej.

To dlatego, że najpierw szukaliśmy chłopaków i udało nam się znaleźć takich, jakich chciałeś?
Mężczyźni Ricka Owensa byli zupełnie inni od agencyjnych modeli, musieliśmy… Sami znaleźć na to sposób?
Patrząc wstecz, myślę, że jednak nie. Niemieckie agencje już znały ten świat, w pewien sposób był dla nas przyszykowany.

Gdy za pierwszym razem szukaliśmy modeli na ulicach Paryża znaleźliśmy kilku. Później wpadliśmy na tę małą agencję, prowadzoną przez szaloną panią Evę. Tomorrow Is Another Day urosła w siłę, ale to my korzystaliśmy z niej jako pierwsi.
Tak, to prawda.

Kilku projektantów poszło twoim śladem i zweryfikowało swoje wyobrażenie ideału. Naszym jest Jera, to twój typ. Powiedz nam, co czułeś, gdy zobaczyłeś go po raz pierwszy?
Wyglądał jak głupek w zielonym skórzanym damskim płaszczu. Przypominał mi statystę z Pink Flamingos, ale gdy zrobiliśmy mu zdjęcia, okazało się, że ma w sobie tajemnicę, coś kruchego, w stylu Bowiego. Był prawdziwą Space Oddity.

Gdy go poznałem, pomyślałem: cholera jasna, jest nieprawdopodobny!". Wygląda wyjątkowo, jego charakter też jest taki.
Uwielbiam patrzeć, jak się zmieniał. Kiedyś był jak prześwitująca meduza. Na zdjęciach, które zrobiłem mu dziesięć lat temu miał to jasne powłóczyste spojrzenie. Lata pracy odcisnęły na nim swoje piętno. Nadaje mu to powagi i wyrazu, jest fantastyczne.

Wydaje się, że to już za nim.
Przeżył już swoje. Teraz zajmuje się sztuką. Przysłał mi swoją pracę i jest wspaniała. Ziściło się jego przeznaczenie - stał się cudownym dziwakiem.

To on był naszą inspiracją w tym sezonie. Zarówno męski, jak i damski pokaz, dotyczyły rodziny, myślenia o Ricku Owensie, jak o podróży po jego własnym świecie.
Nicola, dziewczyna w szarym kombinezonie z krokodyla, jest przeciwieństwem Jery. Kimś, kogo mogę sobie całkowicie zwizualizować w myśli i przypomnieć. Polubiłem jej ducha, jest łagodna, ciepła i zabawna.

Zwerbowano ją na ulicy, nigdy wcześniej nie robiła czegoś podobnego. Była przerażona, ale dała sobie radę.
Była dzielna. Wiele dziewcząt w takiej sytuacji jest przerażonych. Nie martwiłem się o stepujących tancerzy. Wiedziałem, jak okrutne potrafią być recenzje internautów, ale w końcu byli artystami.

Dobór modelek pozwala Ci świętować szczególny rozdział w historii Ricka Owensa…
Tej jesieni dziewczyny są całkowicie nasze, są częścią naszej rodziny. Jednak przekonanie, by je zatrudnić, zyskałem dopiero dzięki stepującym tancerkom. Ani jedna dziewczyna nie czuła się niezręcznie, ani nie sprawiała wrażenia, że jest tam przez przypadek. Odnieśliśmy się do innej formy piękna. Nie stworzyliśmy niczego nowego. To było piękno, które już istniało, ale którego do tej pory nie braliśmy pod uwagę.

A ktokolwiek kiedykolwiek brał?
Odkrywamy nowe piękno i robimy z niego sensację, na tym opiera się moja marka. Nie widzę, żeby robił to ktokolwiek inny, a czuję, że ja powinienem. To żaden moralny obowiązek, mi się to podoba.

Pokazujesz światu, że każdy może nosić Ricka Owensa po swojemu.
Tu nie chodzi tylko o moje ubrania. Ja naprawdę wierzę, że każdy ma w sobie to coś, dzięki czemu może się ogarnąć. Nieraz mogliśmy się pomylić, ale kilka ostatnich sezonów pokazuje, że to, co robimy, robimy starannie i mądrze. W końcu uwielbiamy to.

Za kulisami pokazu męskiego skomentowałeś, że odcinasz się od teatralnych wybiegów, a skupiasz na ubraniach. Jak ważni byli w nim modele?
Bardzo. Pokaz to dużo więcej niż kolekcja. Ludzie muszą uwierzyć w to, co chcesz powiedzieć. Każdy szczegół musi być wyraźny, intymny i autorski. Wiemy od czego zaczynać. Otwieramy się na dziwaczność. Zawsze szukamy tego małego dodatkowego czegoś, co nie spodoba się konkurencji. Lubimy trochę prowokować.

Musisz wiedzieć, czego chcesz. Chłopak na pierwszy rzut oka może się nadawać, ale powinien też ujawnić swą osobowość . Jak żaden inny projektant, z którym pracuję, wiesz jak to rozpoznać.
No cóż, myślę, że potrzeba dziwaka, żeby zrozumieć dziwaka.

Jest w tym też autentyzm. Pamiętam sezon, kiedy modele na pokazie mieli być bez brwi. Problem polegał na przekonaniu chłopaków, nawet tych dziwacznych, żeby je ogolili. Zaproponowałem charakteryzatora filmowego, który miał załatwić to makijażem. Powiedziałeś „Nie, nie! Chciałbym, żeby wyglądali na zawstydzonych…"
Ha, pamiętam to, ale użyłem słowa „upokorzonych". Niezupełnie chodziło mi o to, żeby ich upokarzać, ale chciałem, żeby wyglądało to na poświęcenie z ich strony.

Masz szósty zmysł do wyczuwania, kto w Twoich ubraniach najlepiej pokaże na wybiegu to, co chcesz.
Chwilę potrwało, zanim nauczyłem się ufać swojej intuicji.

Jeśli komuś zaufasz, staje się on członkiem Twojego świata.
Mamy na tyle wyraźny styl, że jeśli chłopak sprawdzi się na castingu, to zostaje na zawsze.

Powinniśmy porozmawiać o Benoicie, którego wiele lat temu znalazłem dla Ciebie. Był jak zbity pies, kiedy go poznałeś i przygarnąłeś pod swoje skrzydła, a teraz jest blisko również z Michèle…
Tej nocy nawet rozwalił się u nas na kanapie, bo za dużo wypił przy kolacji.

Widzisz, jest częścią rodziny.

rickowens.eu

Kredyty


Tekst: Steve Salter
Zdjęcia: Asha Mines, wszystkie ubrania Rick Owens.
Dyrektor castingu: Angus Munro / AM Casting (Streeters NY)