kampanie modowe w wersji „zrób to sam”

Fotograf i sensacja Instagrama, Kalen Hollomon żongluje pojęciem luksusu i prowokacją, tworząc kolaże stylizowane na kampanie reklamowe znanych marek.

tekst Sarah Moroz
|
07 Październik 2015, 3:48pm

Kalen Hollomon lubi bawić się reprezentacją gender i przełamywać sztywne zasady luksusowych kampanii reklamowych. Urodzony w Kalifornii i mieszkający w Nowym Jorku fotograf „technik mieszanych" tworzy obrazy, które balansują na krawędzi absurdu (jak chociażby animacja oczu Karla Lagerfelda zza ciemnych okularów) i prowokacji (kampania Céline z wykorzystaniem zdjęcia Rosy Parks). Jedno jest pewne - prace Kalena nigdy nie przestają dezorientować.

Wybrane zdjęcia autorstwa Kalena mają obecnie swoją wystawę w Colette w Paryżu. Pokaz zawiera 14 kolaży, które łączą „znalezioną" symbolikę pop kultury wraz z fotografiami wykonanymi w Nowym Jorku na kliszy 35 mm, a następnie obrobionymi cyfrowo tak, aby przypominały kampanie reklamowe. Większość z nich wisi na klatce schodowej butiku, wiodącej do przestrzeni z ubraniami, m.in. tych marek, które doczekały się groteskowych zdjęć.

Czy fotografia i kolaż zawsze były częścią twojego życia?
Chodziłem do różnych uczelni i uczestniczyłem w wielu programach artystycznych, ale żadnego z nich nigdy nie skończyłem. Kolażem jednak zajmuję się od dawna. Nadal mam niektóre swoje prace z czasów, kiedy miałem 8 lat. Kolaż często pojawia się też w moim malarstwie i często też nad nim dominuje.

Fotografią też zajmuję się nieregularnie od dziecka, ale więcej zdjęć zacząłem robić w ciągu ostatnich pięciu lat. Głównie z myślą o tym, aby potem użyć ich w innych pracach, ale dzięki temu wyrobiłem sobie obsesję związaną z ciągłym szukaniem aparatów w internecie.

W jaki sposób łączysz obrazy z tekstem lub innymi elementami wizualnymi?
W kolażu i w każdych innych pracach, bardzo lubię przeciwstawne treści, które manipulują punktem widzenia i skłaniają do refleksji. Przy czym nie siedzę i nie myślę nad tym zbyt długo, w większości opiera się to na tym, co uważam za słuszne lub tym, czym się akurat jaram.

Określiłbyś się fanem mody?
Jestem fanem kreatywności i podoba mi się to, z jaką prędkością porusza się świat mody. Interesuje mnie sposób, w jaki ubrania oddziałują na tego, który je nosi i w jaki sposób pomagają kształtować moje postrzeganie takiej osoby, a nawet ją nieco poznać.

Jak uważnie należy śledzić modę, aby móc ją skutecznie ironizować?
Im większa wiedza, tym bardziej skuteczne ironizowanie.

W nowej serii wkomponowałeś w swoje prace loga znanych marek, z których każda ma ściśle określony stosunek do własnego wizerunku. Czy była jakaś gwałtowna reakcja?
Na razie wszelka współpraca z markami była bardzo pozytywna. Mam nadzieję, że wiedzą, że niezmiernie ich szanuję. Gdyby nie ich znakomita jakość i kontrola, to nikogo by nie obchodzili.

Skąd wiesz, że przywłaszczenie poszło za daleko? Czy można w ogóle mówić o pojęciu „za daleko"?
Lubię uważać, że odnośnie przywłaszczenia i odtwarzania nie istnieje coś takiego jak pójście za daleko, jednak każdy ma swój osobisty punkt krytyczny.

Regularnie żonglujesz męskimi i damskimi tropami w swoich pracach. Czy odczułeś jakiekolwiek zmiany wokół pojęcia gender od rozpoczęcia twórczości?
Na obecnym etapie mam wrażenie, że płynność płciowa i seksualna stały się niemalże normą. Na przykład, znalezienie dziś heteroseksualnego mężczyzny jest rzadkie, o ile w ogóle możliwe. Mam nadzieję, że to, że mainstream coraz bardziej przyzwyczaja nas do alternatywnych norm seksualnych, oznacza systematyczną budowę ścieżki akceptacji. 

Którzy artyści są dla ciebie inspiracją?
Właśnie oglądałem niektóre ze starych wideo Chrisa Burdena. Sposób, w jaki myślał nad swoimi projektami i w jaki do nich podchodził, jest bardzo inspirujący, on przypomina mi, że nie ma rzeczy niemożliwych.

W swoich pracach używasz zarówno humoru, jak i prowokacji. Co cię rozśmiesza, a co prowokuje?
Dziwne i prawdziwe sytuacje mnie śmieszą, na przykład, gdy ktoś wyciąga telefon z kieszeni, żeby odebrać połączenie i reflektuje się, że to dzwonią do osoby obok. Szczere ludzkie porażki, błędy i nieporozumienia. Bardzo negatywnie nastawia mnie niesprawiedliwość i okrucieństwo wobec dzieci i zwierząt. A także to gdy mam na sobie niewygodne ciuchy.

Jaki będzie twój kolejny projekt?
Seria rzeźb zestawiona z dźwiękiem, poza tym więcej papierkowej roboty i więcej zdjęć.

kalenhollomon.com

Zobacz też: Hafciarskie transformacje kolegi Björk.

Kredyty


Tekst: Sarah Moroz
Tłumaczenie: Zuza Bień
Zdjęcia dzięki uprzejmości Kalena Hollomona

Tagged:
Fotografia
Colette
Paryż
Kalen Hollomon