walka o dobre samopoczucie vs. świat reklamy

Naukowcy ostrzegają: informacja na opakowaniu niczego nie zmienia.

tekst i-D Staff
|
22 Kwiecień 2016, 9:55am

Wszystkie kobiety wiedzą, jak negatywny wpływ na samoocenę ma bombardowanie nas wizerunkami idealnych ciał w mediach. Marki i reklamodawcy proponują dwa rozwiązania tego problemu: prezentowanie bardziej zróżnicowanych typów sylwetki lub umieszczanie informacji o wykorzystaniu Photoshopa w reklamach produktów, a ich spektrum jest szerokie: od kostiumów kąpielowych po osuszacze powietrza. Badania naukowe potwierdziły teraz to, co zdrowy rozsądek i codzienne doświadczenia sugerowały już wcześniej: kobiece ciała to nie paczki fajek, na które wystarczy nalepić ostrzeżenie i problem z głowy. Groźne hasła nie mają realnego wpływu na pozytywny stosunek do własnego ciała.

Zespół psychologów z Chapman University zbadał efekty takich podpisów u 2288 kobiet, a średnia wieku w grupie wynosiła 35 lat. Niektórym z nich pokazywano autentyczne reklamy, w których występowały szczupłe kobiety. Innym przedstawiano te same materiały z czerwonym ostrzeżeniem „UWAGA, na tym zdjęciu użyto Photoshopa". Trzecia grupa zobaczyła zdjęcia z innymi podpisami, takimi jak „Dzięki Photoshopowi mam sześciopak" czy „Myślę o ostatnim cheeseburgerze, jakiego zjadłam… pięć lat temu" w chmurce wychodzącej z głowy modelki. Jeden z opisów zdjęcia pośladków brzmiał: „Dlaczego nie pokażecie jej jako osoby z twarzą i osobowością, zamiast sprowadzania jej do rozerotyzowanej części ciała?".

Wyniki wskazują, że zadowolenie z własnego ciała było takie samo u kobiet oglądających oryginalne zdjęcia, jak u tych, które widziały je z ostrzeżeniami i dowcipnymi popisami. Doktor David Frederick, adiunkt na Uniwersytecie Chapmana i główny autor badania, potwierdził to w podsumowaniu wyników. Jednak co zaskakujące, jako rozwiązanie naukowiec proponuje terapię i kursy korzystania z mediów, a nie wrzucania na billboardy kilku zdjęć modelek plus size.

„Żadne istniejące badania nie skupiły się na tym, czy reklamy opatrzone ostrzeżeniami wpływają pozytywnie na postrzeganie ciała albo zmniejszają potrzebę porównywania się z innymi i pragnienie bycia chudym", powiedział. „Z naszych badań wynika, że samo oglądanie zdjęć z dodatkowymi podpisami nie odnosi efektu. Wyniki wskazują za to, że terapia i programy uczące korzystania z mediów przynoszą lepsze rezultaty. Nawet jeśli oglądanie reklam z podpisami, mającymi osłabiać ich działanie, nie ma pozytywnego wpływu na większość kobiet, być może sam proces tworzenia ich może być dobrym doświadczeniem dla tych, które są niezadowolone ze swoich ciał".

Być może ciekawe wyniki przyniosłoby porównanie tego, jak kobiety odbierają reklamy z idealnymi, nieskażonymi retuszem modelkami i takie z podobnymi ciałami po obróbce. Reklamodawcy często chwalą się naturalnymi kampaniami, do których zatrudniają modelki w typie Gisele Bündchen, co tak naprawdę sugeruje, że idealne ciało jest totalnie osiągalne. Oczywiście pod warunkiem, żę będziesz chodzić na siłownię trzy razy dziennie, trzymając się przy tym diety wegańskiej, najlepiej w wersji witariańskiej. Jedna rzecz jest pewna: powieszenie kilku plakatów jest znacznie tańsze niż rachunki za terapię.

Przeczytaj też:
„Masz prawo mieć w talii więcej niż 60 cm, jesteś piękna"
Zuzanna Buchwald: nie jestem wieszakiem na ubrania!
Ta wiosna należy do dziewuch!

Kredyty


Tekst Hannah Ongley