wymarła nowojorska dzielnica

Poruszający filmowy portret Williamsburga z lat 80.

tekst Constance Haas
|
19 Kwiecień 2016, 2:25pm

still from 'los sures'

Południowa część Williamsburga to dziś dzielnica, w której możesz ustawić się w kolejce po tęczowego bajgla albo wpaść na imprezę do klubokawiarni Baby's All Right. W 1984 roku to miejsce było znane jako puertorykańska enklawa — Los Sures. Biedna i pełna życia część Brooklynu, której mieszkańcy zostali sfilmowani, po 30 latach znów zostaje przypomniana światu.

„Kiedy odkryłem to, co działo się w tej społeczności, byłem poruszony na wiele sposobów", mówi reżyser przedsięwzięcia, Diego Echeverria, który dorastał w Portoryko.

Chociaż jego rodzina przeprowadzała się wielokrotnie, mówi: „Portoryko zawsze było obecne w moim życiu". Poczucie tożsamości jest ściśle związane z okresem, który w dzieciństwie spędził na wyspie.

Po ukończeniu studiów filmowych na Uniwersytecie Columbia, Diego pracował w telewizji, przygotowując wiadomości i materiały o bieżących wydarzeniach. Te doświadczenia są widoczne w podejściu do „Los Sures", które można wpisać w nurt cinéma vérité (dosłownie: kino prawdy).

Nie jest to kolejny cyniczny film o tym, jaki Nowy Jork był kiedyś. W odnowionym obrazie znajdziemy unikalne, osobiste historie, pokazujące, co czyniło tę społeczność tak wyjątkową. Nakręcony w niecałe 10 miesięcy na kamerze 16 mm materiał pokazuje, jak ubóstwo i związane z nim wyzwania napędzają codzienne życie Sures. Problemy przeplatają się z pasją i energią.

W filmie słuchamy poruszających opowieści pięciu osób. Są to: Tito — 20-letni złodziej samochodów, Marta — żyjąca na zasiłku matka pięciorga dzieci, Ana Maria — stale chodząca do kościoła, Cuso — 42-letni robotnik i Evelyn — pracownica opieki społecznej, która próbuje wpłynąć na poprawę życia tej społeczności.

Diego spacerował po ulicach dzielnicy i rozmawiał z mieszkańcami. W ten sposób powoli zdobył ich zaufanie. Każdemu bohaterowi pozwolił na pokazanie swojej własnej perspektywy i wytłumaczenie, jak to jest być częścią Los Sures. „Ważne było dla mnie, żeby opowiadać historię, która pokaże widzom różne ścieżki i doświadczenia", mówił.

Jak dodaje, sama okolica jest szóstym bohaterem. „Film opowiada o otoczeniu — ono było jak kolejna postać, która musi zostać wysłuchana". Przez przypominający sepię filtr oglądamy mury pokryte kolorowym graffiti, breakdance'owe bitwy i grę w domino na każdym rogu — z filmu spływa na nas kreatywna energia, którą ta społeczność była przepełniona. Dzielnica tętniła życiem — właśnie to Diego docenił i chciał przenieść na ekran.

Wszystko wydarzyło się prawie 30 lat temu. Film był pokazywany na New York Film Festival w 1986 roku, ale Diego przyznaje, że od tamtego czasu jedynie kilka razy używano materiału do celów naukowych. Czasem służył za przykład na zajęciach z antropologii miast i historii. Jak mówi, Los Sures „leżało i kurzyło się przez bardzo długo". Dlatego był zaskoczony, gdy w 2007 roku UnionDocs (lokalne williamsburgskie centrum zajmujące się sztuką dokumentalną) poprosiło go o odnowienie filmu.

UnionDocs skupia się na wspieraniu prac opartych na faktach, zapomnianych historiach i unikalnych osobowościach. Centrum musiało pokonać kilka trudności, aby wznowić projekcje filmu. Najgorszą z nich był fakt, że negatywy z materiałem się zawieruszyły. Zachęceni sukcesem przedsięwzięcia, organizatorzy stworzyli kolejną inicjatywę. „Living Los Sures" to internetowy projekt, zachęcający filmowców do kontynuowania prac nad dokumentacją okolicy.

Pomimo dość odległej daty premiery historia, którą Diego udokumentował, od lat 80. nie straciła na aktualności. Jak wyjaśnia reżyser, „to w istocie refleksja nad cierpieniem, z jakim muszą zmagać się imigranci". Wystarczy obejrzeć wiadomości, czy posłuchać ostatnich debat politycznych, a od razu widać, że wyzwania, które stały przed mieszkańcami Los Sures w latach 80. są na wielu poziomach tożsame z wyzwaniami, jakie stoją przed grupami imigrantów dzisiaj. To np. wysiedlenie ich społeczności, czy problemy finansowe wywołane przez właścicieli nieruchomości.

Zapytany o to, czy uważa proces gentryfikacji za niezbędny w rozwoju miast, Diego odpowiada: „Przesiedlanie ludzi bez uprzedniego planowania, czy systemowego wsparcia, wciąż pozostaje kwestią problematyczną".

Świadomie wycofał się z traktowania mieszkańców z góry i pozwolił im mówić za siebie. Obrazy i historie poruszone w filmie pomogą publiczności uświadomić sobie, jak kiedyś wyglądał modny dziś Williamsburg. Był „miejscem bardzo silnej, spójnej społeczności", mówi filmowiec. Analogiczne zmiany zachodzą obecnie też w Bushwick i Bedford-Stuyvesant. W pewnym sensie widz ma możliwość odkrycia poruszającej i głębokiej straty, którą te okolice są naznaczone.

Projekcje Los Sures odbędą się w Metrograph, w Nowym Jorku, w terminie: od 15 do 21 kwietnia 

metrograph.com

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Constance Haas
Kadry z filmu Los Sures dzięki uprzejmości Metrograph

Tagged:
Brooklyn
Los Sures
Portoryko