rockowy renesans: gucci cruise 18

Alessandro Michele wrócił do florenckich korzeni Gucci, prezentując kolekcję pełną odniesień do Medyceuszy, greckiej mitologii i autoironii.

|
maj 30 2017, 12:20pm

Festina lente — śpiesz się powoli. Tak brzmiało motto dynastii Medyceuszy, którzy zapożyczyli je od Augustusa i Tytusa, najpotężniejszych rzymskich cesarzy. „Czuję więź z renesansem, dlatego jestem też związany z pałacem Pittich", Alessandro Michele powiedział w poniedziałek we Florencji, po przejęciu XVI-wiecznej siedziby Medyceuszy, gdzie zorganizował pokaz kolekcji cruise 18 domu mody Gucci. Spokojnie mógłby odnieść to motto również do swojego panowania w Gucci, ponieważ tak jak kupcy podbijający Florencję, jest w równiej mierze sprytny i romantyczny. Kolekcja przypominała jego poprzednie dzieła: była pełna historycznych i fikcyjnych odniesień oraz wzorów, kolorów i warstw. Projektant nie tworzy jednak modnej paszy na kolejne sezony — buduje imperium. Powoli, ale pewnie.

Nigdy nie było tego widać wyraźniej niż wczoraj, gdy Wall Street renesansu zostało wykorzystane jako tło pokazu Gucci. Modele i modelki paradowali po pałacu wystrojeni w wystawne, zdobione kreacje. Królowały wytłaczane wzory, żakardy, arrasy, nadruki — żeby należycie opisać każdą z tych pięknie wykonanych rzeczy, trzeba by spędzić miesiąc w showroomie marki. Jednak to nie było zamysłem Michele. Za kulisami mówił, że bardziej interesowała go całość, a nie poszczególne części. Razem stanowiły odbicie historii w teraźniejszości. „Wszystko było wtedy we Florencji tak wyjątkowe", powiedział o czasach renesansu. „Zupełnie jakbyśmy przebywali w Napa Valley". Pewnie miał na myśli Silicon Valley, czyli Dolinę Krzemową — centrum przemysłu technologicznego i innowacji (a nie Napa Valley słynącą z winnic).

500 lat temu Florencja była podobną kolebką nowoczesności. Miasto pełne wolności pozwoliło Leonardowi da Vinci eksperymentować i tworzyć przełomowe wynalazki i dzieła sztuki. Starzy mieszkańcy Florencji wiedzieli jak się bawić, jak się „zguccifikować" (jak głosiły slogany na koszulkach). „Nastały nowe czasy. Można robić, co się chce", powiedział Alessandro. Jego guccifikacja jest wprost wybornym szaleństwem. Niektóre perłowe nakrycia głowy i wieńce laurowe, które pojawiły się w Palazzo Pitti, były naprawdę zakręcone — a właśnie te rzeczy zapadają w pamięć po pokazie Michele. Paradoksalnie jest w szczytowej formie, gdy pozostaje powściągliwy: najprostszy look kolekcji (renesansowa sukienka koktajlowa z klasycznie bufiastymi rękawami) okazał się najlepszy, może właśnie dzięki tej prostocie.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Logo Gucci też przeszło metamorfozę. „Zawsze mówię, że to hieroglif marki, największa ozdoba, swego rodzaju popkulturowy symbol. Nadaje wszystkiemu mocy", powiedział Michele. Tym razem wykorzystał to, by podkreślić grecki wydźwięk kolekcji, która na początku miała zostać pokazana na Akropolu. Gdy wymarzona miejscówka Michele okazała się niedostępna, postawił na Palazzo Pitti, w którym każda sala jest nazwana po bogu z mitologii greckiej. W kolekcji pojawiło się kilka balowych kreacji na miarę Heleny Trojańskiej, meandrowe wzory i wieńce laurowe, przez które każdy chłopak przypominał posąg, stojący w ogrodach Boboli za pałacem. „Zawsze staram się zawrzeć w kolekcjach trochę rock'n'rolla. Dlatego myślałam o Pucci i wszystkich modelach i modelkach z tamtych czasów", Michele powiedział o starych, florenckich dynastiach wywodzących się z nich barwnych postaciach, m.in. właśnie z rodziny Pucci. „Byli najbardziej ekscentryczni i rock'n'rollowi w tamtych czasach. I nadal są obecni w naszej kulturze. Uwielbiam to, że klasyczne części naszej kultury — greckie i rzymskie — nadal są w nas".

Gucci wpisało się w klimat pokazów cruise 18, które nawiązywały do korzeni kultur: Dior postawił na elementy dzikiego zachodu i rdzennych mieszkańców Ameryki, Louis Vuitton oddał hołd japońskim kostiumom, a Chanel greckim boginiom. Podobno zanim zrozumie się swoją przyszłość, trzeba zrozumieć przeszłość — i może wcale nie jest to oklepany frazes. W czasach globalizacji i wobec potrzeby solidarności już nie wydaje się to przestarzałym pomysłem. Festina lente, w rzeczy samej. A o co chodzi z błędnie zapisanym logo „Guccy", które zaprezentował nam Michele? Dziennikarzom kazano się rozejść, zanim udało nam się spytać o to Alessandro, ale wygląda na to, że w ten sposób prezentuje siłę swojej ery Gucci. Z literówką czy bez, siła rażenia medycejskiej marki Michele wciąż pozostaje bez zmian.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Anders Christian Madsen
Zdjęcia: Dan Lecca, dzięki uprzejmości Gucci