Reklama

jesteś ładna... jak na azjatkę

Zdjęcia Bryana Tanga pokazują frustrację, uprzedzenia i rasizm.

tekst Emma Do
|
13 Czerwiec 2017, 11:10am

This article was originally published by i-D Australia. 

Nieustanne analizowanie tożsamości jest częstym źródłem niepokoju u tych, którzy na pierwszy rzut oka są „inni". Jeśli czyjaś twarz lub głos nie pasują do określonej „australijskiej osobowości", wystarczy jedynie krótki komentarz od kogoś obcego, od przyjaciela albo nawet kochanka, by wywołać poczucie alienacji. Fotograf Bryan Tang wyemigrował do Australii z Malezji, gdy był nastolatkiem. Jego doświadczenie odzwierciedla historie wielu migrantów z przeszłości i teraźniejszości.

Niedawno Bryana poproszono o stworzenie zdjęć dotyczących tematu „Azji i Australii". Ponieważ jest młodym fotografem modowym, w swoich pracach zazwyczaj unika polityki, ale dzięki szansie na zaprezentowanie się obok innych fotografów z Azji postanowił stworzyć cykl zdjęć, które skonfrontują się z rasizmem. W „Colour Correction" Bryan odtwarza momenty, w których jego modele padli ofiarami mikroagresji. Porozmawialiśmy z Brynem o uwewnętrznionym rasizmie oraz o tym, że fotografowanie azjatyckich twarzy jest dla niego relatywnie nowym przeżyciem.

Skąd wziął się pomysł na ten cykl zdjęć?
Mój przyjaciel Mike Souvanthalisith był kuratorem wystawy w restauracji Burma Lane i zaprosił mnie do udziału. Większość moich prac była oparta na modzie, więc pomyślałem, że mógłbym zrobić coś bardziej osobistego, z przesłaniem, którego nie mogłem wyrazić przez modę. W świecie kreatywnym Azjaci są zepchnięci na bok, stoją za kulisami, a nie przed obiektywem, w modzie i filmie. Pomyślałem, że fajnie by było zrobić zdjęcia w filmowym klimacie, żeby Azjaci mogli zostać głównymi bohaterami.

Wcześniej wspominałeś, że w pracach modowych nie fotografowałeś wielu azjatyckich modelek. Dlaczego?
Myślę, że nie ma wielu azjatyckich modeli, w przeciwieństwie do modelek. Thomas, jeden z chłopaków na zdjęciach, jest jednym z nielicznych w Melbourne. Szczerze mówiąc, muszę zrobić krok naprzód i wybierać więcej ludzi o innym kolorze skóry, niż biała i postarać się promować to również wśród ludzi, z którymi pracuję. Czasem agencja wysyła mi listę modeli i modelek do zdjęć, a wśród nich znajduje się tylko jedna azjatycka twarz. Ostatnio miałem okazję zrobić płatną sesję dla publikacji w Azji. Od razu powiedzieli mi, że chcą białą modelkę, bo to jest postrzegane jako coś luksusowego i prestiżowego, chociaż zdjęcia były przeznaczone tylko na rynek azjatycki.

Jak czułeś się podczas tworzenia projektu, w którym brali udział sami Azjaci?
To było coś odświeżającego i dobrego. Poczułem, że to coś, czego zawsze chciałem, ale nie zdawałem sobie z tego sprawy.

Jak twoi modele i modelki czuli się z odtwarzaniem chwil, w których doświadczyli rasizmu i różnych form mikroagresji?
Byli bardzo otwarci. Częstą reakcją na akty mikroagresji jest szok albo brak reakcji, bo zdarzyło się to już tyle razy, że szkoda zachodu. Czasami wiadomo, że bez względu na to, jak bardzo będziesz się wyjaśnić, że to niewłaściwe, druga osoba może tego nie zrozumieć. Wszyscy modele wyglądali, jakby myśleli: „Zawsze nas to martwiło wewnętrznie, a teraz możemy to wyrazić".

Opowiedz nam coś o ludziach ze zdjęć. Jak ich znalazłeś?
Na portretach pozują Jenny Wang, Lei Lei K., Thomas Chow, Nick Teng i Charmaine Salvacion. To mieszanka ludzi, z którymi wcześniej pracowałem, oraz tych, których obserwuję w sieci. Jenny była jedną z pierwszych osób, które przyszły mi do głowy, bo głośno porusza kwestię rasy. Nawet jej pseudonim na Instagramie jest bardzo kąśliwy (@asiangirlfriend). Tak właśnie ludzie postrzegają Azjatki.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Rozumiem, że wielu Azjatów od razu rozpoznaje teksty, umieszczone na dole twoich zdjęć. Na tym z Lei Lei jej rozmówca mówi jej, że wcale nie jest Azjatką — co jest dziwne, bo przecież tak wygląda. W jakim kontekście padło to stwierdzenie?
Stary przyjaciel Lei Lei jej to powiedział. Miał na myśli, że jest Azjatką, ale dorastała na Zachodzie, więc korzysta z przywileju białej rasy. Przy okazji sugerował także, że nie wygląda jak Azjatka. Wystarczy na nią popatrzeć, żeby pomyśleć: niby jakim cudem można stwierdzić, że wygląda na białą? To zaskakujące. Lei Lei była wtedy w szoku i próbowała pchnąć konwersację do przodu.

Tekst na zdjęciu Charmaine mówi o tym, że wygląda na pół-białą. Bardzo mnie to poruszyło, ponieważ gdy dorastałam, wśród azjatyckiej rodziny i przyjaciół panowało przekonanie, że pół-biały człowiek to coś piękniejszego.
Charmaine powiedziała, że często słyszała takie komentarze od Azjatów. Powiedziała, że na początku była nawet dumna, że ludzie uważali ją za pół-białą, chociaż wcale taka nie jest. Z biegiem lat stała się tego bardziej świadoma i dumna ze swojej Filipińskiej tożsamości. Pomyślała sobie: „Dlaczego moje azjatyckie rysy nie są komplementowane w ten sam sposób?".

Nawet sam fakt, że ludzie mówią: „Wyglądasz na wpół..." bez potrzeby dodawania „białą" pokazuje, że biały ideał piękna jest głęboko zakorzeniony w azjatyckich społecznościach. Czy od kiedy zacząłeś pracę w branży kreatywnej, zauważyłeś własne uprzedzenia, które starasz się zwalczyć?
Mam jedno bardzo wyraźne wspomnienie. Gdy zaczynałem, wstydziłem się używać pełnego imienia i nazwiska. Zamiast tego pracowałem pod pseudonimem. Wtedy nie znałem tu innych, kreatywnych Azjatów, odnoszących sukcesy. Sądziłem, że jeśli użyję swojego imienia i nazwiska, ludzie nie będą traktować mnie poważnie, nie będą chcieli ze mną pracować. Dużo czasu zajęło mi dojście do momentu, w którym pomyślałem: „Do diabła z tym". Teraz nie okłamuję sam siebie. Jeśli chodzi o reakcje innych ludzi, to nie zauważyłem diametralnej różnicy. Mam nadzieję, że to dlatego, że robię coraz lepsze prace.

Dlaczego ważne dla ciebie było stworzenie cyklu bezpośrednio podejmującego temat rasizmu i mikroagresji?
Rasizm przybiera wiele form, nie ma jednej, określonej tożsamości. Można się z nim spotkać nie tylko ze strony obcych, ale także przyjaciół, a nawet ukochanych. Myślę, że społeczeństwo jest bardziej przyzwyczajone do jego bezpośredniej formy, a nie tej zawoalowanej. Ten cykl zdjęć jest moim sposobem na subtelne zwrócenie uwagi na to, co może uchodzić za nieprzemyślany komentarz albo nawet komplement. W rzeczywistości napędzają tylko wpisane stereotypy i założenia, których ludzie mogą nie być świadomi. Mam nadzieję, że to zacznie głębszą dyskusję na temat rasy Australijczyków oraz głębokiej autorefleksji.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Emma Do
Zdjęcia: Bryan Tang