Reklama

quentin tarantino kontra kino cyfrowe

„Być może powinienem po prostu przenieść się do telewizji”.

tekst Charlotte Gush
|
13 Lipiec 2015, 9:30am

Quentin Tarantino nienawidzi cyfrowego kina tak bardzo, że jeśli okaże się, że format, w jakim jest nagrywany film, ma przewagę nad wszystkim innym, to zrezygnuje z kręcenia. Kultowy reżyser podczas zjazdu Comic Con rozpoczął swój panel poświęcony najnowszemu filmowi, The Hateful Eight, od prezentacji wideo opowiadającego o oldschoolowej technice nagrywania w formacie 77 mm. Tak właśnie został nagrany jego najnowszy western, którego światowa premiera odbędzie się na początku przyszłego roku.

„Nie przepadam za projekcją cyfrową", przyznał Tarantino, dodając nutkę dramatyzmu rodem z filmów o dzikiem zachodzie, „poza tym oddaliśmy już i tak za dużo terenu barbarzyńcom". Film The Hateful Eight został nakręcony w formacie super-wide Panavision, przez obiektyw znany nam z takich klasyków filmowych, jak Ben-Hur. Tarantino uważa, że jeśli „filmy" mają być tworzone w cyfrowym formacie, to równie dobrze można je oglądać na HBO. Ta krótka refleksja doprowadziła reżysera do następującej konkluzji: „Być może powinienem po prostu przenieść się do telewizji".

Tarantino na szklanym ekranie to wcale nie brzmi tak źle, zwłaszcza że reżyser podkreślił, że jego plan pod tytułem „10 filmów i czas na emeryturę", może zamienić się w „10 filmów i 3 mini-seriale", dodając „Jeśli nie będę mógł nagrywać po swojemu, zobaczymy, co będzie dalej. Moje scenariusze i tak są cięte. Jeśli napiszę scenariusz na osiem godzin, wszystko będzie w porządku".

Zapytany o kontynuację produkcji Kill Bill, reżyser nie pozbawił fanów nadziei na ewentualne powstanie trzeciej części produkcji. „Gdy mówimy o Kill Bill 3, nigdy nie mówcie nigdy, Uma (Thurman, „Panna Młoda") raczej chętnie wzięłaby w tym udział", powiedział Tarantino.

@tarantinoxx

Zobacz też, skąd Tarantino zaczerpnął inspiracje do swoich produkcji.

Kredyty


Zdjęcie za pośrednictwem Wikimedia