foty z imprez dancehallowych

Powykrzywiane kobiece ciała, wyszukane kostiumy i sztuczne, tropikalne rośliny – w taki sposób seria zdjęć „Noises in the Blood” obrazuje zderzenie kultury europejskiej i afro-karaibskiej.

tekst Hannah Ongley
|
12 Maj 2017, 3:20pm

Dancehall ma swoje korzenie na Jamajce, ale Lua Ribeira nie jest zainteresowana podróżowaniem na Karaiby. Przynajmniej nie jako fotografka. Seria zdjęć „Noises in the Blood" przedstawia fotografowaną przez nią dancehallową społeczność z Birmingham. Tam teraz mieszka hiszpańska fotografka i to tam jamajska kultura zderza się z zachodnimi wzorcami. Obrazowe wyrażanie kobiecej seksualności w dancehallu w europejskiej kulturze często jest postrzegane jako agresywne i wulgarne. To narzucanie zachodnich reguł jest widoczne nawet w mainstreamowym popie. „Wielka Brytania słynie ze swojej wielokulturowości, ale jest ona traktowana bardzo towarowo, tak żeby była 'czysta' i przystępna", mówi Ribeira. „W domach czy w klubach dzieją się rzeczy, które są pod powierzchnią".

Ujmujący cykl zdjęć jest nie tylko próbą wyjaśniania co, tak dokładnie, leży pod powierzchnią. Poprzez przypadkowy zbiór scen (powykrzywiane kobiece ciała, wyszukane kostiumy, przyciemnione twarze i sztuczne, tropikalne rośliny) Ribeira pokazuje widoczne zderzenie kultur i trudności w pełnym zrozumieniu dancehallowych rytuałów. Wręcz chce czuć się skrępowana. „Natknęłam się na artystów takich jak Spice, Lady Saw i Vybz Kartel i bardzo spodobało mi się to, co usłyszałam", mówi fotografka o odkryciu przez siebie tej muzyki. „Było to bardzo seksualne, miało coś w sobie. W pewnym momencie to może wręcz przytłaczać, ale zaciekawiło mnie skąd wzięły się we mnie te emocje".

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

„Noises in the Blood" to tytuł zaczerpnięty z akademickiego artykułu o tej samej nazwie. Co w nim najbardziej przemówiło do ciebie jako fotografki?
To artykuł autorstwa Carolyn Cooper, profesorki kulturoznawstwa. Włożyła ona wiele starań w to, żeby dancehall stał sią częścią świata akademickiego i został analizowany pod naukowym kątem. Twierdzi ona, że w dancehallu nie chodzi tylko o przemoc i seks. Zaczęła kwestionować to, w jaki sposób kobiety z tej kultury się ubierają i badać jej związki z południowoamerykańskimi i afrykańskimi diasporami. Mówi ona, że przemoc może być polityczną reakcją przeciwko wzorcom moralnym i wartościom, które nie są odpowiednie dla wszystkich. To bardzo daleko idący dyskurs. Ten tekst to ubrane w słowa wszystko to, co myślałam na temat tej kultury.

Co znaczy to, że zdjęcia zostały zrobione w Birmingham, a nie na Jamajce?
Interesuje mnie, co dzieje się w domu obok, w takim samym jak mój. Nie wydaje mi się, że kiedykolwiek pojechałabym na Jamajkę, żeby zrobić zdjęcia. Bardziej ciekawi mnie to, co jest tutaj oraz związki z Imperium Brytyjskim i kolonizacją. W Wielkiej Brytanii istnieje sporo napięć z tym związanych. Brytyjska kultura jest bardzo grzecznościowa, więc zawsze znajdą się rzeczy, o których nie można mówić głośno. Kultura jamajska z kolei jest tego przeciwieństwem.

Jak ten zachodni system wartości odnosi się do płci? W swoim tekście Carolyn Cooper pisze o seksualności i koncepcji kobiecej boskości.
W dancehallu w centrum wszystkich celebracji zawsze jest kobieta. Kobiety są tymi wystawionymi na widok, ale mają dużo kontroli nad tym, co robią. Z perspektywy ludzi z krajów europejskich, dancehall może być potępiany i postrzegany jako seksistowski. Ale kto tutaj jest tym seksistą? To dużo bardziej skomplikowane. W dancehallu to kobiety definiują swoją własną seksualność.

Jaka jest rola mężczyzny w dancehallu i w twoich zdjęciach? Ciągle wracałam do zdjęcia przypadkowego starszego mężczyzny, siedzącego na krześle przy stole w swoim domu.
Mam tylko kilka zdjęć mężczyzn. Właśnie tak są prezentowani w dancehallu, funkcjonują za kulisami.

Większość portretów powstało w industrialnych lub zamieszkałych przestrzeniach, jednak są one zestawione ze zdjęciami tropikalnych roślin. Czemu zdecydowałaś się je tam umieścić?
Zaczęłam chodzić do ogrodów botanicznych. W Wielkiej Brytanii istnieją ogromne ogrody dedykowane tylko roślinom tropikalnym. Nie wszystkie, którym zrobiłam zdjęcia nimi są, ale niektóre wyglądają bardzo egzotycznie. Umieściłam je w swojej pracy, dlatego że wydawało się to odpowiednie. Sporo pracowałam ze stereotypami i banałami.

Projekt wydaje się badać twoją reakcję na tę społeczność, jak i ją samą. Czego nauczyłaś się w trakcie tego procesu o samej sobie?
Lubię się czuć, jakbym była trochę nie na miejscu. Ta niezręczność jest dla mnie bardzo interesująca. Uczę się tego, jakie zdjęcia chcę robić i jaką relację ustanawiam z ludźmi, z którymi chcę je tworzyć. W pewien sposób nie interesuje mnie kultura pod kątem antropologicznym. Jestem zafascynowana nią jako osoba, ale moja obsesja na punkcie robienia fotografii jest od tego dużo silniejsza. Koniec końców nie ma znaczenia, co jest tematem zdjęć. To co jest interesujące dla mnie, to to w jaki sposób mogę uzyskać pożądany przeze mnie efekt. Ostatnio, poznaję nowych ludzi obracając się w społeczności dancehallowej i chodząc na imprezy.

Wciąż jesteś blisko z ludźmi, którym robisz zdjęcia?
Tak. Właściwie to pracuję teraz nad nowym projektem z ludźmi z serii „Noises in the Blood". Tym razem nie jest to nic związanego z dancehallem. Chciałam wymieszać tę społeczność z zupełnie innymi ludźmi, pochodzących z innych kręgów kulturowych. Interesuje mnie struktura i historia, więc bawię się fikcją i łatkami rozróżniającymi pomiędzy tym, co prawdziwym dokumentem, a co nie.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Hannah Ongley
Zdjęcia: Lua Ribeira

Tagged:
Birmingham,
Fotografia
lua ribeira
noises in the blood