w obronie pośladków

Fotografka Ashley Armitage przygląda się części ciała, która łączy wszystkie płcie.

|
22 Maj 2017, 6:15am

Ashley Armitage — fotografka oraz założycielka Girls by Grils — burzy normy: od podważania nierealistycznych ideałów piękna, po wspieranie różnorodności. W najnowszym projekcie Ashley postanowiła odzyskać kobiecą figurę, a szczególnie tyłek. „Ludzie wszystkich płci mają tyłki", wyjaśnia. „Osoby identyfikujące się jako kobiety w internecie często są traktowane w sposób seksistowski i agresywny. Jednak pokazywanie pośladków od tego odbiega, ponieważ nie są one przypisane do jednej płci". Tworzona przez dwa lata seria zdjęć „Taking Back What's Ours" przedstawia różne kobiety o różnych rozmiarach, kolorach skóry i poglądach.

Zdjęcia, którym daleko do seksistowskich obrazów kobiecych pośladków, są zarówno nieziemskie (wszystkie pośladki mają różowe rumieńce), jak i niesamowicie prawdziwe (dołeczki, rozstępy, cellulit). Wesołe i intymne „Taking Back What's Ours" jest wyrazem uznania kobiecej figury.

Jaki pomysł stoi za „Taking Back What's Ours"?
„Taking Back What's Ours" to seria zdjęć, którą zaczęłam robić dwa lata temu. Byłam w szkole artystycznej i studiowałam historię sztuki i większość artystów, o których się uczyliśmy to biali mężczyźni. Nieprzypadkowo to właśnie oni byli u władzy. Ta sztuka pokazuje nam świat z męskiej perspektywy, a to tylko część historii. Przy tej serii zdjęć chciałam być jedną z osób, która przywraca nam to, co nasze. Zrobiiłam zdjęcia, według mnie godnie reprezentują mnie i moich znajomych. Definiujemy teraz swoje ciała na własnych warunkach.

Mówiłaś, że pupy nie są przypisane do żadnej z płci. Czy mogłabyś to rozwinąć?
Wszyscy ludzie mają tyłki. Są one płynnymi płciowo częściami ciała i nie przynależą do jednej płci. Patrząc jedynie na pupę nie wiesz od razu dokładnie jakiej płci jest jego właściciel. Osoby identyfikujące się jako kobiety w internecie często są traktowane w sposób seksistowski i agresywny. Jednak pokazywanie pośladków od tego odbiega, ponieważ nie są one przypisane do jednej płci. 

Co oznacza ten rumieniec?
Moja przyjaciółka Bonnie Robbins, dyrektorka artystyczna, wymyśliła ten rumieniec i tak to skomentowała: „Rumieniec na tyłku jest sposobem na spojrzenie na ciało z większą czułością i humorem. Podoba mi się pomysł sportretowania tyłka i potraktowania go z takim samym szacunkiem jak zazwyczaj traktujemy twarz w fotografii. Każdy tyłek ma swój własny rozmiar, kształt, kolor oraz teksturę, dlatego chciałyśmy oddać te niuanse z niezwykłym oświetleniem i makijażowymi sztuczkami. Róż idealnie się nadawał do pośladków, bo mają wielkie, miękkie 'policzki', w sam raz do nakładania twarzowych kolorów, podkreślających atuty naszych modelek".

Potraktowałaś kobiece pośladki jak obiekty, jakie to przeżycie dla fotografki?
Nie podchodziłam do nich jak do obiektów. Na tej sesji pośladki ożyły własnym życiem i stały się podmiotami same w sobie. To było zabawne i głupawe doświadczenie. Nakładałyśmy róż na pośladki, tak jak na twarz. Pupy stały się ludźmi. W trakcie sesji czułyśmy więź, przyjaźń. Wszyscy latali z tyłkami na wierzchu. Chyba bardziej już nie dało się zbliżyć.

Co chcesz przekazać widzom przez każde z tych zdjęć?
Chcę, żeby dobrze się ze sobą czuli. Chcę, żeby zobaczyli rozstępy, znamiona i cellulit, żeby mogli się z tym utożsamiać i poczuć dumę ze swojego ciała. Mam nadzieję, że każdy dostrzeże w tych zdjęciach coś z siebie.

Najbardziej zaskakująca rzecz, jakiej nauczyłaś się w trakcie realizowania projektu?
Pozytywnie zaskoczyło mnie, jak pewne swojego ciała są moje przyjaciółki, jak dobrze się w nim czują. Ciągle uczą mnie, jak lepiej kochać i szanować swoje ciało.

Jak twoje prace rozwinęły się w ciągu kilku ostatnich lat?
Gdy zaczynałam, nie brałam pod uwagę obalania standardów urody. Po prostu pracowałam z każdą chętną modelką. Teraz staram się w moich pracach akceptować wszystkich ludzi. To ciągły proces, nieustannie się uczę.

Jakie znaczenie ma kobieca perspektywa?
Kobieca perspektywa, jak każdy zmarginalizowany punkt widzenia (trans, queer, plus size, ludzi niepełnosprawnych, o innym kolorze skóry niż biała) jest ważna w zwalczaniu wszechobecnej, kapitalistycznej, męskiej perspektywy. Wszelka sztuka stworzona przez zmarginalizowany grupy jest polityczna. 

Co oznacza bycie kobietą w 2017 roku?
Myślę, że dla białych kobiet, takich jak ja, to oznacza, że czasem trzeba się wycofać i posłuchać bardziej zmarginalizowanych grup.

Jakie masz marzenia i nadzieje związane z przyszłością?
Nie mogę się doczekać, aż media staną się bardziej demokratyczne i przestaną wykluczać kobiety, ludzi o różnych kolorach skóry, LGBT+ i osoby plus size. Im więcej z nas stanie za kamerą, tym bardziej różnorodne i odzwierciedlające społeczeństwo staną się treści.

@ladyist

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Tish Weinstock
Zdjęcia: Ashley Armitage
Modelki: Lee Hendergreene, Amanda Ochoa, Jessica Butler, Maia Doty
Dyrekcja artystyczna: Bonnie Robbins