Reklama

urok dziewczęcej, sennej estetyki sofii coppoli

Sofia Coppola została niedawno (dopiero) drugą kobietą w historii, która wygrała tytuł najlepszej reżyserki na festiwalu w Cannes. W oczekiwaniu na jej najnowsze dzieło, „Na pokuszenie", analizujemy jej niepowtarzalną estetykę.

tekst Billie Brand
|
04 Lipiec 2017, 6:50am

Sofia Coppola jest jedną z dwóch kobiet, które kiedykolwiek otrzymały w Cannes nagrodę w kategorii najlepszy reżyser. Dostała ją za „Na pokuszenie", odświeżoną wersję filmu z 1971 roku, w którym Clint Eastwood wciela się w zranionego żołnierza, uciekającego przed wojną secesyjną i znajdującego schronienie w szkole dla dziewcząt.

W wersji Sofii fabuła i perspektywa są odwrócone - wszystko zostało opowiedziane z perspektywy dziewczyn, które mieszkają w Farnsworth, Szkole dla Młodych Dam Pani Marthy. Rolę żołnierza podejmuje Colin Farrell, panią Marthą została Nicole Kidman, a Elle Fanning, Kirsten Dunst, Angourie Rice i Anna Laurence są jej podopiecznymi. Wynikiem tego połączenia jest jeden wielki, brutalny chaos.

Połączenie estetyki gotyku z Południa USA oraz potu, krwi i łez wydaje się nowym kierunkiem dla reżyserki, ale sama strona wizualna to klasyczna Sofia Coppola. Od jej ulubienicy Kirsten Dunst, delikatnych sukienek w kolorze sorbetów, okalających jej głównie kobiecą obsadę (która dominuje w jej filmach od czasów „Przekleństw niewinności") po bladoróżowy napis ozdabiający plakat filmowy - to ultrakobiece symbole, które sprawiają, że po każdym z jej filmów od razu widać, że to dzieło Coppoli.

„Mamy tutaj do czynienia z marzycielką, kimś kto zupełnie stracił kontakt z rzeczywistością", mówi Tim Weiner, nastoletni bohater „Przekleństw niewinności". Jego słowa są wyjątkowo przejmujące i równie dobrze mogłyby stanowić opis estetyki Sofii. Dla niej marzycielskie elementy są równie istotne, co symetria dla Wesa Andersona i symbolizm dla Davida Lyncha. Oglądanie filmu Coppoli jest jak zanurzanie się w pięknej halucynacji, z długimi, przeciągającymi się ujęciami i powolnymi zbliżeniami, które często zdradzają o bohaterach więcej, niż oszczędne dialogi.

Co dokładnie sprawia, że filmy Sofii są tak marzycielskie? Zupełnie jakby reżyserka patrzyła na życie przez słoneczny filtr: delikatny, zamglony, z promieniami słońca odbijającymi się od soczewki. Mimo piękna wizualnego, w jej dziełach zawsze znajdują się ponure podteksty. Przypomnijcie sobie, jak samotna Charlotte w „Między słowami" przemierza Kioto. Scena jest piękniejsza niż widoczek z pocztówki i miła dla oka, ale jednak przepełnia ją melancholia. Brak dialogu zwraca uwagę na idealny krajobraz, w którym Charlotte jest samotna i zagubiona.

Skoro już mowa o „Między słowami", zwróćmy też uwagę na rozkoszną paletę kolorów Sofii i różowo-niebieskie barwy, które widać szczególnie podczas sceny w klubie karaoke, gdzie Charlotte śpiewa „Brass in Pocket". Scarlett Johansson wygląda niesamowicie w peruce z różowym bobem, błyszcząc na tle podświetlanego, niebieskiego tła. To zestawienie kolorów jest świetną metaforą jej słodko-gorzkiego romansu ze starzejącym się aktorem, Bobem (Bill Murray). Ich relacja jest słodka, niewinna, seksualna i smutna.

Najpiękniejszą paletę barw Coppola zaprezentowała w swoim iście wyśmienitym spektaklu, „Maria Antonina". Legenda głosi, że przy pierwszym spotkaniu z gwiazdą kostiumografii, Mileną Canonero, poczęstowała ją pastelowymi makaronikami Ladurée i powiedziała: „To kolory, które uwielbiam".

W piątym filmie, „Bling Ring", Sofia podkręciła tempo. Jasne światła w (prawdziwym) domu Paris Hilton budują klimat, gdy kalifornijska szajka nastolatków-włamywaczy przebiera się w jej wielkiej garderobie, a potem ją okrada. Do tej pory to najbardziej krzykliwy film w dorobku Coppoli - taki tytuł zobowiązuje. 

Jednak tak naprawdę w ten marzycielski świat najbardziej wciągają nas jej dziewczyny jak ze snów, istne Disneyowe księżniczki z porcelanową skórą i jedwabiście gładkimi włosami (często wciela się w nie Kirsten Dunst). Pochodzą z różnych środowisk  są nastoletnimi królowymi szkół lub nawet prawdziwymi dziedziczkami tronu: piękna Lux Lisbon, Maria Antonina ubrana w majtki z falbankami  i pióra, melancholijna Charlotte i kalifornijska Nicki z „Bling Ring". Dorastające dziewczyny są tematem, w którym Sofia się specjalizuje. Niektórzy mogą twierdzić, że jej sny to koszmary Laury Mulvey [feministycznej profesor filmoznawstwa, reżyserki i producentki], np. przez to, że „Przekleństwa niewinności" są opowiedziane z perspektywy chłopców podglądających siostry Lisbon. Jednak nadal są one wręcz stworzone dla oka kobiecego odbiorcy. Może na pierwszy rzut oka bohaterki są piękne, ale pod olśniewającą aparycją znajduje się smutek i poszukiwanie czegoś, co nadałoby ich życiu sens

Talent reżyserski Sofii wykracza poza zwykłą wizualna fantazję i piękno, bo wykorzystuje swój świat estetyki jako sposób na badanie złożoności dziewcząt. Jednym z moich ulubionych cytatów z jej filmów jest: „Co ty tu robisz, złociutka? Nie jesteś nawet dość duża, by wiedzieć jak złe może być życie" - to kwestia lekarza wygłoszona do najmłodszej z sióstr Lisbon, Cecilii, w „Przekleństwach niewinności". „Jak widać, nigdy nie był pan 13-letnią dziewczyną", odpowiedziała mu. Te słowa przemówiły do wszystkich, którzy w istocie, byli kiedyś 13-letnimi dziewczynami.

Wpływ Sofii wykracza daleko poza srebrny ekran. Dziś pastelowe kolory i bezpardonowo kobieca estetyka stały się stałym elementem naszej kultury. Mistrzyni tiulu Molly Goddard tworzy prześwitujące sukienki, które mogłaby włożyć Maria Antonina Coppoli. Petra Collins i Tavi Gevinson oraz jej magazyn Rookie są utrzymane w podobnie marzycielskiej, lekkiej, dziewczęcej estetyce, bez wątpienia inspirowanej Sofią.

Nie jest tajemnicą, że kino to wciąż męski świat. Nagroda dla najlepszego reżysera nie jest nawet najbardziej zaszczytnym wyróżnieniem, jakie można zgarnąć w Cannes — jest nim Złota Palma. W ciągu siedmiu dekad otrzymała ją tylko jedna kobieta, scenarzystka i reżyserka Jane Campion. W Hollywood brakuje różnorodności, ale super dziewczęca wersja filmów wg. Coppoli, jej artystyczne zacięcie oraz oddanie pięknej, sennej estetyce (wcześniej uważane za błahe kino) wreszcie zyskują uznanie, na które w pełni zasługuje.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Billie Brand
Tłumaczenie: Patrycja Śmiechowska