wywiad z tlc z 2002 roku

TLC już niedługo wypuszczą nowy album i zagrają pierwszy w swojej karierze koncert w Londynie. Z tej okazji cofamy się do roku 2002, w którym rozmawialiśmy z Rozondą Thomas (aka Chilli) niedługo po tragicznej śmierci jej przyjaciółki i członkini...

tekst i-D Staff
|
24 Marzec 2017, 4:10pm

Musi wam być bardzo ciężko promować album „3-D" bez Lisy. Jakie masz najcieplejsze wspomnienie z nią związane?
Mam tyle wspomnień... Zawsze robiłyśmy ludziom kawały i wszyscy mówili „O nie, TLC, to te wariatki!". W hotelach pukałyśmy ludziom do drzwi, ściągałyśmy spodnie, żeby pokazać im tyłek i uciekałyśmy, żeby nikt nas nie złapał. Ciągle to robiłyśmy z Lisą, a jak Tionne raz tak zrobiła, to złapali ją ochroniarze. Nigdy nie dałyśmy jej o tym zapomnieć! Do tego zawsze gdy występowałyśmy z Lisą, nie chciałyśmy do niej podchodzić zbyt blisko, bo była niezdarna. Ludzie tego nie wiedzą. Miała dwie lewe ręce i nagle obrywało się od niej mikrofonem w głowę. Nie robiła tego specjalnie, po prostu była niezdarą.

Czy jej śmierć zbliżyła ciebie i Tionne?
Bardzo nas to zbliżyło już nawet przez sam fakt, że obie wiedziałyśmy, co czułyśmy. Była naszą siostrą. Pamiętam, kiedy to się stało. Nie chciałam przebywać z nikim poza Tionne, bo chociaż przyjaciele mówią „O mój Boże" i tak dalej, to nie rozumieją tego tak, jak my. To sprawia, że o wiele bardziej docenia się życie i siebie nawzajem. Myślę, że branie wszystkiego za pewnik jest ludzkim błędem.

Jak się pracuje bez jej wkładu?
To zabawne, bo czuję, że ona wciąż ma swój wkład. Zostawiła nam tak wiele materiału, z którym możemy pracować. Nawet nazwała tę płytę „3-D", TLC w trzech wymiarach. Była tak wielką częścią nas i tak dobrze się znałyśmy, że wiemy, co by powiedziała czy zrobiła w danej sytuacji.

Czy ciężko było wam skończyć ten album?
Na początku tak. Ciężko było przyjąć do wiadomości, że już nigdy jej nie zobaczymy. Gdy zaczynałyśmy pracę nad tym projektem, byłyśmy w studiu wszystkie razem. Przypomniało mi to nasze początki. Potem dotarłyśmy do punktu, w którym Lisa musiała pracować nad swoją solową płytą. Ja i Tionne nagrywałyśmy dalej, a ona dosyłała kawałki. Ostatnio wysłałyśmy jej singiel „Girl Talk" i nagrała do niego wokal. Tak naprawdę, żeby się podnieść i dokończyć to wszystko dla niej, musiałam się oszukiwać i udawać, że ona już do nas jedzie albo dopiero co wyszła... Skończenie albumu było trudne. Później to stało się moją obsesją, bo na pewno chciałaby, żebyśmy go wypuściły, więc myślałam, że musimy go dopracować! Wszystko musiało być idealne, bo chciałyśmy żeby była z nas dumna i zadowolona.

Czy życie bez niej jest cichsze?
Tak, myślę, że mediom może brakować Lisy! Nigdy nie było wiadomo, co zrobi. Mogła zniknąć, coś palnąć albo założyć coś szalonego i wszyscy o niej mówili. Zawsze czekałyśmy, aż Tionne zadzwoni i powie: „Widziałyście naszą dziewczynę w telewizji? Co teraz robi?". Teraz jest trochę ciszej...

Nowy album jest utrzymany w klimacie „starego" TLC, prawda?
O tak.

Czy to będzie wasz ostatni album jako TLC?
(Po namyśle) Nie wiem... Po prostu nie wiem.

Jakie masz plany na przyszłość?
(Śmiech) Teraz skupiam się na TLC, a potem popracuję nad solowym projektem, może urodzę kiedyś więcej dzieci. Nie wiem. Teraz skupiam się na tym.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Co pomogło ci przetrwać ostatnie pół roku?
Zajmowanie sobie czasu. Dokończenie płyty wystarczyło, żeby zająć mój umysł. Dlatego podczas rozdania nagród MTV to wszystko znów do mnie wróciło, bo musiałam zmierzyć się z rzeczywistością — stałyśmy tam tylko we dwie, ja i Tionne, same. Starałam się już zaakceptować, że tak będzie.

Czy udało ci się z negatywnej sytuacji wyciągnąć pozytywne wnioski?
Tak, oczywiście. Dlatego jedną z moich ulubionych piosenek na albumie jest „Turntable". Opowiada o tym, że gdy w życiu dzieją się złe rzeczy, zawsze znajdzie się też coś dobrego. Sytuacja jeszcze się obróci na waszą korzyść, bo po czymś złym zawsze nadchodzi coś dobrego. Czerpię z tego siłę i jestem wdzięczna, że żyję, jestem zdrowa i mam syna. Samo to sprawia, że cieszę się już z kolejnego dnia.

Jak opisałabyś brzmienie nowego albumu?
Ach... Dla mnie podsumowuje wszystko, co zrobiłyśmy wcześniej. Ma klimat pierwszej płyty, jego energię i Lisę. Opowiada o związkach i poważnych problemach, zmieniających życie. Mówimy tam, jak... Zabrakło mi słów.

Co jest najważniejszą rzeczą, której dzięki temu się nauczyłyście?
Życie toczy się dalej. Nie ważne jak bardzo wydaje się wam, że może się zatrzymać — tak nie jest. Wiecie, wy możecie się zatrzymać, ale wszystko płynie dalej. Musicie mieć tę siłę, żeby następnego dnia wstać z łóżka i robić swoje, bo ono się toczy.

Czy nadal jesteś zbyt dumna, by o coś prosić? (Nawiązanie do debiutanckiego singla „Ain't Too Proud to Beg" - przyp. red.)
(Śmiech) Nigdy nie jestem zbyt dumna, by prosić!

Przeczytaj też:

Kredyty


Wywiad przeprowadził Mark Hooper

Tagged:
r&b
TLC
wywiad
Wywiady
chilli
T-Boz
Left Eye
Lisa Lopes
rozonda thomas
rozonda ‘chilli’ thomas
muzyka wywiady
muzyka wywiad