Reklama

najmodniejszy sex shop

Sklep z erotycznymi gadżetami to miejsce, do którego wchodzi się potajemnie, a zakupy szybko wpycha się do torby. Czy musi tak być?

tekst Hilary Bourke
|
30 Listopad 2016, 4:35pm

Seks się sprzedaje, chociaż często jest nam podawany na tacy jako tani i tandetny produkt. Dla wielu osób sex shopy to miejsca, do których wchodzi się potajemnie, a zakupy szybko wpycha się do torby. Była stylistka Ruby Heery i wydawczyni magazynów modowych Monica Nakata stwierdziły, że sklepy związane z seksualnością powinny wyjść z podziemia.

Par Femme po francusku oznacza coś stworzonego „przez kobietę" — tak właśnie nazwały swoją stronę, na której oferują wielowymiarowe podejście do seksualności. Można na niej kupić biżuterię Holly Ryan, przeglądać piękną bieliznę różnych marek, zainwestować w elegancki wibrator albo przeczytać artykuł o historii kobiecego orgazmu. Spotkaliśmy się z Monicą i Ruby, żeby porozmawiać o tym, jak elegancki może być seks.

Skąd wziął się pomysł na Par Femme?
Ruby Heery: Zawsze interesowało mnie pojęcie kobiecości; to jak kobieca zmysłowość była pokazywana na przestrzeni dziejów. Na ile ta reprezentacja była trafna i wierna? Co myślały o niej kobiety w tamtych czasach? Stworzyłam konto Par Femme i zaczęłam zamieszczać zdjęcia na Instagramie. Pewnego dnia w pracy pokazałam je Monice — aż oczy się jej zaświeciły. Myślę, że w tej chwili dostrzegłyśmy możliwości.

To ciekawe, że analizujecie seks z wielu różnych perspektyw — od mody po sesje.
Monica Nakata: Zawsze postrzegałyśmy Par Femme jako kompletne doświadczenie lifestyle'owe. Wydało się nam niedorzeczne, że nie było żadnego sklepu, który oferował coś więcej, niż tylko produkty do ciała. W Par Femme liczą się drobiazgi: świeczki, zapachy, biżuteria, ale także wspomnienia z zabawnego, erotycznego opowiadania i bielizna, która poprawia samopoczucie.

Ciekawi mnie, jak postrzegacie związek między modą i erotyką.
Ruby: Moda i erotyka są dla kobiety sposobem na wyrażenie siebie i mogą wręcz ją przeistoczyć, co moim zdaniem jest niezbędne ludzkiej psychice. Wszyscy chcemy czuć się pięknie i dobrze w swojej skórze, odczuwać przyjemność.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Kobiecą seksualność często przedstawia się dość jednowymiarowo — chodzi tylko o orgazm. Co wy widzicie poza tym?
Ruby: Par Femme interesuje wielowymiarowa definicja kobiecej seksualności. Przez „kobiety" mamy na myśli wszystkich, którzy się w ten sposób identyfikują. Nasza wizja zakłada przedstawianie szerokiego spektrum. Dopiero zaczynamy, ale mamy tyle możliwości. Chcemy dotrzeć w dalekie zakątki świata erotyki. Dostarczymy treści dla kobiet, które chcą odkryć swoje popędy seksualne, może dzięki temu znaleźć także nowe zainteresowania. Sklep ma to umożliwiać.

Zauważyłam, że współpracujecie z fotografami-mężczyznami. Gdzie w konwersacji na temat kobiecej seksualności plasujecie mężczyzn?
Monica: Chociaż Par Femme dotyczy kobiecości, wykluczanie ludzi innych płci z naszej dyskusji czy współpracy było niedorzeczne. Kobiety nadal mają tu władzę, kierują całym projektem i podejmują decyzję. W każdej dziedzinie warto nie wykluczać.

Jak przeciwstawiacie się męskiej perspektywie?
Ruby: Par Femme pokazuje świeże spojrzenie. Tworzymy obrazy, które do nas przemawiają i sprawiają, że coś czujemy.

@parfemme

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Hilary Bourke
Zdjęcie via Par Femme
Obraz: Édouard Manet „Olimpia" (1863 rok)