nie bójmy się rozmawiać o pieniądzach

Starczy tego „będzie do portfolio”.

tekst Sarah Bee
|
27 Maj 2016, 8:20am

Australijska pisarka, Helen Razer, ma kilka słów dla ludzi, którzy proponują jej pracę za darmo. Jednym z nich są „pieniądze". „Piszę słowa za pieniądze", słusznie stwierdza na swojej stronie „O mnie". „Dla pieniędzy. Pieniędzy. Nie dla zabawy. Za pieniądze". Potem jest coraz ostrzej, pojawiają się przekleństwa i caps lock. Pod koniec czytelnik ma ochotę wstać i bić brawo. Helen wspaniale wyraziła swoją uzasadnioną furię dzięki umiejętnościom, które jak widać, są warte każdej sumy. Pieniędzy, nie uśmiechów i wpisów do portfolio.

To wręcz absurdalne, że musi o tym pisać i że ja robię to samo. Niedawno pewien wielki supermarket beztrosko opublikował ogłoszenie, w którym szukano artysty, który „na ochotnika" odpicuje ich stołówkę za darmo. Dlatego chyba jednak warto przypominać o głównej myśli z tekstu Razer. Praca w branży kreatywnej też jest warta pieniędzy i jak widać, mamy problem z wycenianiem jej.

Każdy, kto drwił z tej propozycji supermarketu i zaprosił go, do wypełnienia swojej lodówki za darmo, miał rację. Oferta była nieprzemyślana i niezręczna. Użyję tu słowa „sztuka" jako skrótu myślowego, by określić wszelkie formy pracy w branży kreatywnej. Tak więc każdy, kto tworzy szeroko pojętą sztukę, doświadczył przyprawiającego o mdłości uczucia dezorientacji, gdy przyszło do wycenienia swoich dzieł, czasu, energii i umiejętności. Z pewnością „wspaniałe okazje" odwalenia roboty za darmo też nie są wam obce, tak jak dylemat: przyjąć zlecenie czy odmówić?

Dlaczego mamy taki problem z wycenianiem swojej kreatywnej pracy? Po pierwsze, cena sztuki jest generalnie śliską sprawą. Może być warta miliony albo nic, w zależności od tego, co sprzedaje się na aukcjach i jaką stawkę jest w stanie zaakceptować początkujący artysta. Gdy potencjalni klienci, pracodawcy, znajomi i całe społeczeństwo wmawiają nam, że nie powinniśmy oczekiwać wynagrodzenia za to, co tworzymy, to jak mamy się upominać o cokolwiek? Zmaganie się z tym problemem pochłania mnóstwo energii i to zanim zbierzemy się na odwagę, żeby podejść do biurka i wymamrotać: „Przepraszam, proszę pana, czy mógłby pan mi... zapłacić?".

Większość ludzi zlecających robotę za darmo pewnie nawet nie widzi problemu. Dla nich to po prostu coś, co się dzieje, a ludzie chyba się z tego cieszą. W czym problem? Przyswajamy i rozpowszechniamy tę akceptację, przez co jest nam trudniej prosić o pieniądze. To z kolei sprawia, że brak wynagrodzenia jest szerzej akceptowany. I tak w kółko.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Zwyczaj niepłacenia pracownikom branży kreatywnej ma swój własny, głupi język. Skoro to czytacie, to pewnie znacie niektóre oklepane sformułowania i powiedzieliście o nich coś wrednego. Bardzo podoba mi się: „To niezależny projekt artystyczny, więc nie mamy budżetu". Z tego co mi wiadomo, niepłacenie za pracę artystów nie jest warunkiem prowadzenia nowej czy małej firmy. To dwie różne rzeczy, które nie mają ze sobą związku. Równie dobrze można napisać: „Gerenuk długoszyi to gatunek antylopy zamieszkujący wschodnią Afrykę, więc nie mamy budżetu".

Słowa klucze, które na pewno usłyszycie przy propozycji „pracy" za darmo, to: „doświadczenie", „do portfolio" oraz „rozgłos". Owszem, potrzebujemy ich w mniejszym lub większym stopniu, ale to także rzeczy, którymi nie zapłacimy za czynsz ani nic innego. Każdy musi od czegoś zacząć, zapracować na odrobinę zaufania czy szansę na lepszą okazję. Później przychodzi pora na awans, do miejsca, w którym płacą. Niestety zbyt często skaczemy od jednej „fantastycznej okazji (bez budżetu)" do kolejnej, słyszymy te same farmazony i chociaż ciężko harujemy, wciąż zarabiamy jedno wielkie nic i jemy czerstwy chleb, zastanawiając się, czy tak właśnie będzie wyglądać całe nasze życie.

Problem z ocenieniem naszej twórczości utrudniają też rzekome prawdy, którymi się nas karmi. W końcu „praca" jest trudna, niewdzięczna i nieprzyjemna, prawda? A jeśli sprawia ci przyjemność, albo nawet przychodzi z łatwością, to nie może być prawdziwa praca i dlatego nie jest warta pieniędzy. „Sztuka" jest tylko głupotą, którą robi się w szkole, jak już zjesz drugie śniadanie i skończysz matematykę. Masz szczęście, że w ogóle możesz się nie zajmować, a przyjemność z pewnością jest wystarczającą zapłatą.

To właśnie sedno sprawy. Przekonanie, że ktoś robi coś tylko dla przyjemności jest błędne. Oczywiście przynosi radość z jej wykonania, można także czarpać radość z emocji jakie wywoła u innych. Może nawet stworzycie coś, co pozostanie na świecie, gdy was już na nim nie będzie? To jedna z najwspanialszych rzeczy, jakich można dokonać. Ale to nie znaczy, że ktokolwiek ma prawo, żeby na was naciskać i zmuszać do robienia tego za darmo. Nie dajcie sobie tego wmówić. Jest różnica między robieniem czegoś dla przyjemności i robieniu czegoś przyjemnego z przymusu.

Jeśli uwierzycie, że macie moralny obowiązek, żeby pracować za darmo, to z pewnością zostaniecie wykorzystani. Wasze piękne przekonania obrócą się przeciwko wam w bardzo cyniczny sposób. Pieniądze nie są czymś obrzydliwym, co odtrącają prawdziwi artyści — to rzecz, której potrzebujecie.

Pomyślcie, że pieniądze symbolizują, ile wasza praca jest według kogoś warta. Wyobraźcie sobie nowiutki banknot o nominale 200 złotych, przytulający się do najnowszego zdjęcia, które zrobiliście i mówiący: „Jesteś super!". To ważne, że ktoś chce zapłacić wam w zamian za wyjątkową rzecz, którą potraficie zrobić tylko wy. To nie jest obrzydliwe, tylko świetne, normalne, motywujące.

Niezarabianie za wykonaną pracę jest pułapką, do której łatwo wpaść. To nie wasza wina. Zarabianie w branży kreatywnej i wśród freelancerów stało się nie lada wyczynem. Wymaga ciężkiej pracy i grubej skóry.

Strach skończenia na jakiejś mitycznej czarnej liście Chciwych Świń jest prawdziwy, nawet jeśli ta lista nie jest. Zawsze znajdzie się ktoś chętny odwalić twoją robotę za darmo. Przez to zaczynamy się zastanawiać: za kogo my się w ogóle uważamy, wymagając pieniędzy za coś takiego. Niezarabianie mieli poczucie własnej wartości na pył — naprawdę wierzymy, że nie jesteśmy warci złamanego grosza.

Wcale nie musi tak być. Ludzie z branży kreatywnej nie są bezradni. Zawsze da się cos zrobić. Bądźcie odważni. Ceńcie siebie i swoją pracę, nawet jeśli wydaje się wam, że nikt inny tego nie zrobi. Czekajcie na płatne zlecenia, pytajcie o stawki. Nie bójcie się, lepiej nie zrobić nic, niż zrobić coś dla kogoś innego za darmo. Weźcie głęboki oddech i powiedzcie stanowcze „nie" pracy za darmo. Zawsze będzie ciężko. Na dobry początek możecie oswoić się ze słowem „pieniądze". Pieniądze, pieniądze, pieniądze. To tylko słowo.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Sarah Bee

Tagged:
pieniądze
Kultura
praca
zarobki