kraina, gdzie mieszkają syreny

Jakie są relacje między ciałem kobiety a światem natury?

tekst Tish Weinstock
|
10 Sierpień 2016, 2:45pm

Dorastając w Kapsztadzie w RPA, Caroline Mackintosh często wyjeżdżała z rodziną do sąsiednich krajów w poszukiwaniu przygód. Caroline eksperymentowała wtedy z fotografią dzikiej natury, dzięki pożyczonemu od ojca aparatowi. Jednak im była starsza, tym częściej kwestionowała swoją pozycję w świecie przyrody. Dylemat ten stał się ogniskową jej serii, dokumentującej relację między kobietami a światem natury.

W najnowszym projekcie, „In the Murmur", Caroline sfotografowała bliskie przyjaciółki. Kompletnie nagie kobiety na zdjęciach stawały się częścią przyrody. „Zaczęło się od świadomej decyzji, żeby wyjechać w góry i fotografować dziewczyny pod wodą", tłumaczy Caroline, „Po jakimś czasie coraz więcej kobiet chciało do nas dołączyć. Zaczęłam też zauważać, jak wycieczki do tego magicznego miejsca wpływały na dziewczyny biorące udział w projekcie". „In the Murmur" nie ogranicza się do fotografii: dzięki flimowi, limitowanemu albumowi i instalacji dźwiękowej to doświadczenie angażuje wszystkie zmysły i zabiera swojego widza w podróż.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Jak byś opisała swoją estetykę?
Pokazuję spontaniczną potrzebę surowości, dzikości i wolność na świecie. Moje projekty kojarzą się ze snem i płynnie przechodzą od nostalgicznej tęsknoty do zmysłowego żartu.

Kto lub co cię inspiruje? Dlaczego?
Przyroda i prawdziwi ludzie… Otwarci i nieustraszeni —w dzisiejszych czasach jest ich coraz mniej.

Jaka historia kryje się za „In the Murmur"?
„In the Murmur" to interdyscyplinarna wystawa indywidualna, na którą składają się fotografia, film, limitowany album i instalacje dźwiękowe. To zbiór prac, których celem jest zabranie odbiorcy w emocjonalną podróż. Zaczęłam nad nim pracować jakieś 3 lata temu. Z każdą wycieczką nad rzekę seria ewoluowała i zmieniała się w coś nowego.

Zaczęło się od świadomej decyzji, żeby wyjechać w góry i fotografować dziewczyny pod wodą, ale przez lata robienia zdjęć rozwinęłam się, a seria nabrała nowego znaczenia, naturalnie się zmieniała, zupełnie jak ja. Po jakimś czasie coraz więcej kobiet chciało do nas dołączyć. Zaczęłam też zauważać, jak wycieczki do tego magicznego miejsca wpływały na dziewczyny biorące udział w projekcie. Wiele z nich odzywało się do mnie później. Pisały, że poczuły ulgę i odnalazły w sobie poczucie wolności. Czuły harmonię ze sobą, swoim ciałem, naturą. Jakby na nowo poczuły się wolne i dzikie.

Chciałam stworzyć przestrzeń, która zawrze w sobie te uczucia. Doświadczenie sensoryczne, naśladujące poczucie zanurzenia się. Miejsce, które cię przenosi i otula. „In the Murmur" to wlaśnie to magiczne miejsce, zawieszone w czasie. Woda i ruch pozwala się oderwać od rzeczywistości i poczuć, jak by się było zanurzonym w śnie. Ten magiczny moment pomiędzy wdechem a wydechem.

Jakie znaczenie ma tu nagość?
Wierzę, że nago jesteśmy w pełni w kontakcie ze sobą i z naszym otoczeniem. Nieskomplikowani i nieskrępowani. Żadnych barier między nami, a przyrodą. Chciałam pokazać dziewczyny w najczystszej. najbardziej naturalnej postaci, bez podtekstu erotycznego. Chodziło o błogą czystość i oderwanie od wstydu. Zależało mi na poczuciu fantazji i tajemnicy. Strój nadałby tym kobietom kontekst: byłyby one z konkretnego miejsca i czasu. Zależało mi, żeby widzowie czuli więź emocjonalną, ale jednocześnie nie byli w stanie całkowicie utożsamiać się z nimi.

Na jakiej więzi między kobiecym ciałem a przyrodą ci zależy?
Chciałam, żeby wydawały się nie z tego świata. Widać nieco niepewności, gdy manewrują na płyciźnie. Jednak pod wodą ich ruchy były powolne, stały się jednością ze światem, który zamieszkują. Czuć zmianę w ich świadomości. Przez krotką chwilę są zawieszone, bezwiedne i nieograniczone.

Jakie znaczenie w twojej pracy mają dźwięk i muzyka?
Gdy pracowałam nad „In the Murmur", zainteresowało mnie zestawienie ciszy i dźwięku. Jak zanurzając się w wodzie, wszystko staje się wyciszone, otacza nas cisza. Jednak w tym samym czasie nasze zmysły się wyostrzają, myśli są wyraźniejsze, a to, czego zwykle byśmy nie usłyszeli, staje się odizolowane. Dlatego bawiłam się głosem i oddechem, żeby wzmocnić doświadczenie.

Ścieżka dźwiękowa i film powstały jednocześnie. Rozwijały się naturalnie, żeby w końcu połączyć się w ostateczny produkt. Podoba mi się, że tak naprawdę powstały razem.. Zaczęłam od napisania piosenki i wyobrażałam sobie obrazy, które mogą jej towarzyszyć. Następnie sfilmowałam to, co wymyśliłam. Filmując, zrozumiałam jak powinna brzmieć piosenka i jaki powinien być jej motyw przewodni. Nad ścieżką dźwiękową i instalacjami pracowałam z muzykiem Markiem Davisem.

Twoja praca koncentruje się na kobiecym ciele, skąd to zainteresowanie?
Jestem kobietą, naturalnie interesuje mnie, jak kobiety są odbierane i jak same siebie postrzegają. Kobieca sylwetka to jedna z najpiękniejszych form. Ale i najczęściej analizowanych. Bardzo mi się podoba uchwycanie kobiet w najczystszej postaci, pokazywanie ich piękna w nieskomplikowany, autentyczny sposób. To daje im poczucie siły w ich wrażliwości.

Nad czym teraz pracujesz?
Obecnie pracuję nad drugim muzycznym filmem, rozgrywającym się na pustyni w Karru w RPA. Robię go z muzykiem Gerdusem Oosthuizenem. Idea filmu leży w naszej łączności w związkach i opowiada o wzorcach zachowań, jakie powielamy. O tym, jak widzimy siebie tylko przez pryzmat innych.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Tish Weinstock
Zdjęcia: Caroline Mackintosh

Tagged:
Kultura
Caroline Mackintosh
in the murmur