wolfgang tillmans w niezwykle szczerym wywiadzie

Fotograf odpowiada na pytania od Kate Moss, Hari Nef i... brytyjskiego ministra spraw zagranicznych.

tekst i-D Staff
|
kwi 12 2017, 1:23pm

Wolfganga Tillmansa nie trzeba nikomu przedstawiać, ale przybliżymy wam jego karierę. To zwycięzca nagrody Turnera, często współpracuje z Frankiem Oceanem i ma własną, pokaźną wystawę w Tate Modern. Karierę zaczął na stronach i-D i od tamtej pory zdążył stać się jednym z najbardziej szanowanych fotografów świata. Ostatnio został też bohaterem filmu z serii „In Camera" SHOWstudio, w którym rozmawia z Lou Stoppard. Artysta odpowiada na pytania od m.in. Kate Moss, Hari Nef, Neila Tennanta z Pet Shop Boys i — co ciekawe — Borisa Johnsona, brytyjskiego ministra spraw zagranicznych. Tematy dotyczą jego prac, inspiracji i życia z HIV — wywiad jest spontaniczny i odkrywczy. Dokładnie pokazuje, dlaczego urodzony w Niemczech fotograf na zawsze będzie ikoną i-D. Przeczytajcie kilka najlepszych fragmentów poniżej.

Kate Moss: Czym jest dla ciebie wolność?
„Nie walczyłem o nią, ale nie miałem też gwarancji, że inni będą o nią walczyć. Mogę się nią cieszyć, dzięki tym, którzy poświęcili się w imię wolności. Robiąc żenujące, trudne rzeczy... I nie mam tu na myśli tylko wyzwolenia homoseksualistów. Mam na myśli rewolucję francuską. Pewni ludzie zbuntowali się we Francji 250 lat temu i zatrzymali skorumpowany, uciskający system. Zdaję sobie sprawę, że to, czym możemy się teraz cieszyć, wynika z historii, [to dzieło] innych ludzi. Naszym obowiązkiem jest chronienie tego".

Neil Tennant: Czy sądzisz, że można wpłynąć na antyeuropejskich, nacjonalistycznych wyborców przez aktywistyczne dzieła sztuki, czy to raczej syzyfowa praca?
„W tej zasadniczej obserwacji jest coś prawdziwego, w tej syzyfowej pracy. Trzeba jednak pamiętać, że polityczny aktywizm czy polityczna sztuka są także tworzone, by zachęcić i wzmocnić morale swoich towarzyszy i ludzi o podobnych poglądach. Najtrudniej jest dotrzeć do tych, którzy wyznają ich przeciwieństwo. Jeśli spojrzymy na to bardziej jak na proces osmozy, sztuka jest bardzo potężna. Wystarczy spojrzeć na społeczny postęp lat 60., 70. i 80. — wszystko było związane ze sztuką... Koniec końców sztuka to tylko inne słowo określające kulturę".

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Hari Nef: Kiedyś powiedziałeś mi, że „'miłe' to młodsza siostra 'badziewia'". Jak to stwierdzenie przejawia się w twoich pracach?
„Nie interesuje mnie to, co radykalne, w przeciwieństwie do tego, co miłe. To ważne, żeby z czegoś czerpać poczucie komfortu, ale jednocześnie coś „miłego" jest obojętne — pasywne i bez przekonania".

Boris Johnson: Angielski staje się światowym językiem biznesu. Czy przy wystawianiu twoich prac ten fakt jest zaletą czy wadą?
„Sądzę, że native speakerzy angielskiego są na straconej pozycji. Nie zauważają tego, bo na pozór cały świat mówi po angielsku. Oczywiście, wszyscy mówimy z okropnymi akcentami i robimy straszne błędy. To światowa zemsta na Anglikach — musicie słuchać tych wszystkich zmasakrowanych wersji swojego ojczystego języka! Problem zaczyna się, gdy jedziesz za granicę i przyswojenie obcych języków okazuje się o wiele trudniejsze, bo wszyscy chcą do was mówić po angielsku. Dostajecie wtedy niepełny obraz. Nie rozumiecie całego spektrum myśli, humoru ani niuansów. Myślę, że uczenie się języków otwiera oczy".

Przeczytaj też: