Photography via Flickr user artdejavu

pora skończyć z tribalami

Nieprzemyślane przywłaszczenia kulturowe w świecie tatuażu to standard.

tekst Erica Euse
|
14 Sierpień 2017, 11:47am

Photography via Flickr user artdejavu

Artykuł pierwotnie ukazał się w amerykańskim wydaniu i-D.

Kilka tygodni po tym, jak Brooklyn Beckham skończył 18 lat, model i fotograf zdradził, że robi sobie pierwszy tatuaż. Tak jak jego mocno wydziarany ojciec, poszedł do legendarnego tatuażysty, Marka Mahoneya. Wybrał wzór wodza plemienia rdzennych mieszkańców Ameryki, w tradycyjnym pióropuszu i umieścił go na ramieniu. Po opublikowaniu zdjęcia w mediach społecznościowych, otrzymał wiele nieprzychylnych komentarzy. Internauci krytykowali go za „przywłaszczenie kulturowe" — w końcu sam Brooklyn nie jest rdzennym Amerykaninem.

Od dziesięcioleci ludzie tacy jak Beckham pożyczali symbole i umieszczali je na swoim ciele, od chińskich napisów po święte, plemienne wzory. Niektórzy mogą twierdzić, że to przecież tylko tatuaż, ale zbyt często są one wybierane bez rozważenia prawdziwego znaczenia i historii zmarginalizowanej grupy, z której się go zaczerpuje.

„Gdy ludzie wykorzystują wzory z kultury, która nie jest w istotny sposób częścią ich dziedzictwa ani doświadczenia, mogą 'wyobcować ' tę kulturę [...]: znieważyć ją, przedstawić jako egzotyczną, stworzyć hierarchię i ją zdominować", wyjaśniła historyczka tatuaży, Anna Felicity Friedman. „Generalnie zamieszczenie na swoim ciele na stałe czegoś z innej kultury tylko dlatego, że fajnie wygląda, nie jest najmądrzejszym pomysłem".

Wielu obserwujących Brooklyna stwierdziło, że wzór (który wytatuował sobie także David) trywializuje doświadczenia rdzennych mieszkańców Ameryki. „Moi ludzie, Czoktawowie, byli bici. Gwałceni. Głodzeni. Mordowani. Obdzierani ze swojej tożsamości przez Europejczyków. Nie ma w tym niczego modnego", napisał jeden z komentujących.

Według Friedmana współczesne tatuaże mają długą historię czerpania z innych kultur — już w XIX wieku japońskie motywy stały się popularne po tym, jak kraj „otworzył się na Zachód". Wtedy tatuaże spopularyzował się wśród bogatych bywalców salonów w USA, a pod koniec wieku ustalono już, że co trzecia kobieta w Nowym Jorku jest wytatuowana. Według magazynu Time jednym z najpopularniejszych motywów był smok — zaczerpnięty z japońskiej mitologii.

Przez większość XX wieku tatuaże były domeną kontrkulturowych grup, jak motocykliści i hipisi, jednak w latach 60. poglądy społeczeństwa zaczęły się zmieniać dzięki takim postaciom, jaki Janis Joplin, która pomogła wprowadzić tatuaże do mainstreamu. W tej dekadzie spopularyzowały się także plemienne wzory (czyli tribale). Artyści inspirowali się kulturami z Polinezji, Ameryki Północnej i Azji Południowo-Wschodniej. Czarne, geometryczne wzory oznaczały w nich status symbolu. Miały także właściwości duchowe i ozdobne.

Ten styl został później zaadaptowany przez projektantów ze świata mody. Martin Margiela w 1989 roku zaprezentował na wybiegu przezroczystą bluzkę w plemienne wzory (która wróciła na półki w 2012 roku podczas debiutu kolekcji Margiela x H&M). Jean Paul Gaultier wykorzystał podobny motyw kilkukrotnie, w tym podczas pokazu na wiosnę 1994. To tylko pogłębiło kwestię przywłaszczania wzorów, ponieważ symbole postrzegano, jako coś fajnego. Niestety, ludzie, do których należały, nadal byli ciemiężeni i marginalizowani.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Lata 90. przyniosły ogromny wzrost popularności tatuaży o azjatyckim charakterze, jak np. te na ramieniu Nicki Minaj. Symbole często wybierało się na bazie przygotowanych wcześniej „flash sheetów" wiszących na ścianach studio. Azjatycka kaligrafia oferowała „egzotyczne" alternatywy dla słów takich jak „siła" lub „miłość". W 2000 roku tatuażyści szacowali że 40% ich pracy opierało się na dziaraniu japońskich bądź chińskich piktogramów.

Biorąc jednak pod uwagę, że większość artystów nie mówiło w danym języku, znaczenie znaków gdzieś się gubiło. W 2006 roku zauważono, że ogromne ilości osób chciały zakryć swoje zaczerpnięte z Azji tatuaże, głównie z uwagi na błędy w tłumaczeniach.

„Żaden tatuażysta nie powinien wykonywać wzorów, do których nie może rościć sobie praw na zasadzie połączenia kulturalnego", mówi Friedman. „Nie znaczy to, że każdy artysta ma wykonywać tylko obrazy ze swojego dziedzictwa kulturowego, ale raczej, że powinni zorientować się w temacie wzorów które wykonują i zbudować więzi międzykulturowe, jeśli chcą tatuować w stylu, który nie jest naturalnie im przynależny. Samo kopiowanie fajnych wzorów z internetu albo flash sheetów nie jest odpowiedzialnym działaniem, gdy mowa o projektach wywodzących się z innych kultur".

Trendy tatuażowe regularnie czerpią ze zmarginalizowanych grup ze względu na ich estetykę niż znaczenie. Niedawno zaobserwować można było ożywienie zainteresowania tatuażami na twarzy, posiadającymi przeszłość powiązaną z gangami i kulturą więzienną. Niedawno domy mody takie jak Gucci wysłały na wybiegi modeli z tymczasowymi wzorami na twarzach. W tym samym czasie salony w całych Stanach Zjednoczonych uruchamiają programy pomocy ludziom, posiadającym tatuaże powiązane z gangami i połączoną z nimi stygmatyzacją.

„Ludzie przychodzili zewsząd i chcieli zakryć dziary", mówi Dave Cutlip, prowadzący Southside Tattoo w Maryland. Wcześniej w tym roku Cutlip rozpoczął projekt „Random Acts of Tattoo", oferujący ludziom z tatuażami odnoszącymi się do rasistowskiej bądź gangowej przeszłości darmowe zakrywanie. Friedman wierzy, że coraz więcej ludzi zaczyna rozumieć relację między body artem a zawłaszczeniem kulturowym.

„Myślę, że jakiś ułamek osób, które się tatuują, zaczyna widzieć znaczenie kwestii zawłaszczania kulturowego", mówi Friedman, która zaczęła proces usuwania swego własnego tatuażu pająka o plemiennym charakterze. „Ludzie zawsze czerpali z innych kultur poprzez różne formy sztuki – a wymiana zachodziła w obie strony. Jako przykład można podać zainspirowane Ameryką tatuaże w japonii albo czerń i szarość w Indiach. To nie oznacza, że przywłaszczanie jest zawsze w porządku, ale najpewniej zawsze będzie popyt na niewłaściwe, 'etniczne' tatuaże oraz znajdą się tatuażyści, którzy chętnie zarobią na tym pieniądze".

Oczywiście, Friedman ma rację. Ludzie będą dalej inspirować się innymi kulturami, dlatego też zapoznanie się z historią tych symboli stanowi różnicę między docenieniem, a przywłaszczeniem. „Jeśli czujesz, że możesz szczerze wyjaśnić dlaczego nosisz na skórze projekt, który nie jest częścią twojej spuścizny kulturowej (poza kwestiami estetycznymi), to możesz czuć się pewniej w swoim wyborze", jak mówi Friedman.

Cutlip sam zauważył zmianę w sposobie, na który jego klienci wybierają motywy. „Tatuaże nie są dziś już tylko wybierane z ramek wiszących na ścianie, jak kiedyś", mówi. „Dziś ludzie wiedzą, czego chcą".

Przeczytaj też:

Tagged:
tatuaż
Kultura
tatuaże