blog poświęcony najpopularniejszej sukience tego lata

Wszystkie letnie sukienki są równe, ale ta z Zary jest równiejsza.

|
sie 31 2017, 6:12am

Artykuł pierwotnie ukazał się w brytyjskim wydaniu i-D.

Jakby nie patrzeć, niemal każdy kocha lekko zsuwające się z ramion, letnie sukienki. Proste, przyjemne do noszenia, idealne na upały, po prostu cudowne – dlatego właśnie są wszędzie. Ale, parafrazując słowa Orwella, wszystkie letnie sukienki są równe, ale niektóre są równiejsze. A szczególnie ta z Zary.

Co się zobaczyło, to się nie odzobaczy. Ta sukienka Zary była już absolutnie wszędzie, można nawet pokusić się o stwierdzenie, że widzimy ją na ulicach od zarania dziejów (a przynajmniej od 2016 roku). Z całą pewnością znacie kogoś, kto ją nosi. Mogliście nawet zrobić z ukrycia zdjęcie dziewczynie w metrze w dokładnie tej samej sukience, ale nowojorska komediantka Lulu Krause poszła o krok dalej. Zadedykowała tej kreacji cały blog.

Lula rozpoczęła swoje opus magnum — bloga „niebieska sukienka z odkrytymi ramionami z Zary" — już w 2016 roku, dokumentując wszystkie swoje obserwacje. Jak powiedziała i-D: „Założyłam, że trend nie powróci tego roku, ale kiedy zobaczyłam kobietę w niebieskiej sukience w czerwcu, postanowiłam dodać swoją kolekcję zdjęć na Facebooka. Wkrótce zaczęło się do mnie odzywać wielu bliskich przyjaciół i dalszych znajomych, wysyłających zrobione przez nich zdjęcia (jednym z plusów upublicznienia mojego absurdalnego hobby było odzyskanie utraconych kontaktów towarzyskich). Po jakichś dwóch tygodniach, zdecydowałam się przekształcić wszystko w bloga, by trochę kreatywniej popracować nad podpisami pod zdjęciami".

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Chociaż dokumentacja niebieskich sukienek to nie pełnowymiarowa praca – tym jest dla Lulu etat w Condé Nast i bycie komediantką, niedawno zajmującą się fenomenem kobiet śmiejących się podczas jedzenia sałatki – trend osiąga wymiar pandemii. Lulu mówi, że widzi do pięciu sukienek tygodniowo w samym Nowym Jorku, a otrzymuje przecież zdjęcia z całego świata, np. z Hiszpanii, Włoch, Grecji i Wielkiej Brytanii. „Jestem wciąż zaskoczona ich żywotnością", mówi Lulu, „a wypatrywanie ich na ulicach daje mi mnóstwo przyjemności. Zobaczenie jednej sukienki sprawia, że mój dzień ma sens. Dwie dziennie? Nic nie mów!".

Każde zdjęcie sukienki zawiera opis idealnie oddający klimat przypadkowych sytuacji, np. „Dobra, to wifi to jakiś żart", „Czekaj, już się sparowaliśmy na Bumble [aplikacji randkowej]" i „Ach, ja też kocham Disclosure!". Po prostu genialne. Niestety, w najbliższych planach nie ma planów na oficjalną fotoksiążkę w stylu Humans of New York, którą moglibyśmy podziwiać przy kawie. „Podoba mi się, jakie to teraz proste", mówi Lulu. „Sądzę też, że trend nie przetrwa do kolejnego lata".

„Myślę o trendzie albo motywie, jaki staram się pokazać, a potem staram się to wyrazić w jak najmniejszej ilości słów i z jak najbardziej okrojonym kontekstem. To nakręca konwersację. Uwielbiam pisać te opisy, więc może zainspiruje mnie to do stworzenia czegoś podobnego, co będzie w stanie wzbić się ponad pojedynczy trend".

Skoro błękitna sukienka odsłaniająca ramiona z Zary nie przetrwa tej zimy, to co nas czeka w przyszłości? Jako wyrocznia mody, która będzie dosłownie wszędzie, Lulu przewiduje, że kolejnym trendem będą kolesie z białymi koszulami wetkniętymi w białe spodnie. „Jeszcze nie odnotowałam żadnych okazów, ale sądzę, że to mocny kandydat".

Jeśli cały ten projekt wydaje się wam trochę wredny, nie martwcie się. Lulu nie dostała jeszcze żadnych skarg, a nawet sama jest szczęśliwą posiadaczką tej sukienki.

Przed błękitną sukienką z Zary po prostu nie da się uciec. Przestańcie się bronić, bo to bez sensu.

Przeczytaj też: