romans mody z brzydkimi sneakerami kwitnie

Od topornych adidasów Rafa Simonsa po ortopedyczny geniusz modeli od Balenciagi — staramy się zrozumieć lojalność branży mody wobec paskudnych butów.

|
sie 17 2017, 1:21pm

Artykuł pierwotnie ukazał się w brytyjskim wydaniu i-D.

Spójrzmy prawdzie w oczy: eleganckie, minimalistyczne buty są nudne i łatwo je przeoczyć. W ciągu ostatnich pięciu lat na wybiegach odnotowaliśmy coraz mniej prostych sylwetek i przygaszonych kolorów. Zamiast nich wkroczyły odważne, toporne i cudownie krzykliwe buciory. Jak jednak zdefiniować buty, które są „tak brzydkie, że aż piękne", buty, które w 2017 roku są po prostu wszędzie?

Kryteria są proste. Najbardziej pożądane dziś sneakery to te, które dziesięć lat temu stały na półce w dyskoncie i błagały twoją babcię, by je kupiła ze względu na swoje haluksy. Wtedy te modele były symbolem zasady „wygoda ponad stylem", której wystrzegali się wszyscy fashioniści. Grube podeszwy, wiele paneli i grube języki spinały w całość sportowe sznurówki.

Kiedyś były zbrodnią przeciwko modzie, a dziś są istotnym składnikiem współczesnego, buntowniczego stylu branży. Pokochały je rzesze tzw. hypebeastów i health gothów, a marki wróciły do lat 90. i zaprezentowały ostentacyjne, niezgrabne buciska, które tym razem zadomowiły się w świecie haute couture.

Modele, które teraz kochamy, jeszcze wczoraj były niszowymi butami. Nie brakowało wtedy wyrazistych postaci z podziemia, które wykorzystywały obuwie jako formę wyrażenia siebie: od rejwowych Buffalo na platformie po gotyckie glany. Elementy tego stylu (wielkie podeszwy i dzikie kolorystyki) powróciły i podbiły świat — powinniśmy podziękować za to pewnemu konkretnemu Belgowi.

Mistrz świata mody, Raf Simons, bawił się nietypowymi projektami obuwia na długo, zanim jakikolwiek hypebeast zwrócił na nie uwagę. Na początku do prostych sylwetek dodawał niedopasowane i nietypowe motywy, jak sprzączki i rzepy rodem z podstawówki. Wtedy były to drobne zmiany, które nie odciągały uwagi od jego wychwalanych ubrań. Niemniej jednak był to początek nowego wcielenia sneakerów, które doprowadziło do podpisania przez Rafa kontraktu z adidasem. Chociaż przerobił też klasyczne modele Stan Smith i Spirit, to jego odrodzona wersja biegówek Ozweego zmieniła nasz sposób postrzegania brzydkich butów.

Ozweego z przedzieloną na pół platformą, celowo gryzącymi się kolorami i niezliczonymi panelami ze skóry, silikonu, zamszu i siateczki wyglądają jak ambitne dzieła sztuki do noszenia. Można to powiedzieć o każdym wariancie, który powstał od debiutu w sezonie jesień/zima 13. Stały się archetypem brzydkich sneakerów lat 2000. — pożądanych, rozpoznawalnych i niedoścignionych.

Inne marki i projektanci postanowili pójść w jego ślady. Jak zawsze innowacyjny Simons odkrył, że konsumenci pragną topornych butów, co podchwyciły domy mody w całej Europie. Sportowi giganci, jak New Balance, Nike i Asics wskrzesili swoje cięższe modele, aby trafić w nowo odkryte gusta, a luksusowe domy mody postanowiły wprowadzić coś pięknego i o wiele odważniejszego.

Gdy projektanci mody haute couture brali na warsztat sneakery, buty zwykłych zjadaczy chleba, wyniki rzadko były warte omówienia. Stawiali na proste sylwetki, skupiające się na materiałach wysokiej jakości i misternych wycięciach. Miały stanowić inwestycję dla kupującego i nie odwracać uwagi od wyznaczających trendy kreacji zapadających w pamięć. Kolekcje ready-to-wear z kolei zawsze były miejscem, w którym łączy się pragnienie dyrektora kreatywnego, by spełnić fantazje i pragnienie marki, by stworzyć coś komercyjnego. Często to drugie bierze górę.

Nie było tak jednak, gdy Balenciaga (pod przewodnictwem prowokatora Demny Gvasalii) zaprezentowała model Triple-S na jesień/zimę 17. Gvasalia zna się na wyprzedzaniu trendów, ale tym razem jego opóźniony zapłon zbudził tych, którzy myśleli, że moda na brzydkie buty odeszła w niepamięć. Niesforne, wielobarwne modele wyglądały jak wyciągnięte z anime z lat 90. Były tak niedorzeczne, że obserwatorzy spoza świata mody krzywili się na ich widok.

Pokazuje to, jak niewiele wiedzą. Triple-S, które trafiły do przedsprzedaży zanim później trafiły do butików oferujących towary Balenciagi, od razu się wyprzedały. Podobny los spotkał równie kontrowersyjne sneakery Gvasalii, pomazane Vetements x Reebok Instapump Fury.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Czy to znaczy, że powinniście przekopać stare szafy, żeby znaleźć buty, w których zadawaliście szyku na dzielni? Być może. Kryteria odróżniające stylowo brzydkie buty od obrazy mody nadal są dla nas bardzo niejasne i wciąż próbujemy je zrozumieć. Aby wstrzelić się w trend, sportowe marki z lat 90., jak np. Fila, wydały na nowo swoje kultowe buty na platformie w stylu Spice Girls — ku uciesze tych bardziej nostalgicznych z nas. Wciąż jednak nie możemy zdecydować, czy są one równie pożądane jak te, które tworzą wielcy projektanci.

Wybiegi też nie są wolne od krytyki. W tym sezonie Prada sprezentowała nam dzielący opinię publiczną model sneakerów Cloudbust, z pofalowaną podeszwą, gąbczastymi panelami i paskiem, którego nie rozumie nawet twój uwielbiający wspinaczkę górską wujek. W zależności od gustu uznacie je za dzieło sztuki buntowniczego dizajnu albo najdziwniejsze buty, jakie widzieliście. „Widziałem przyszłość — jest mocno ortopedyczna", napisał jeden z użytkowników Reddita po premierze Cloudbustów.

Przeczytaj też: