kasa, kasa, kasa: jak pieniądze dodają dziewczynom siły

Zamiast kupować gadżety i symbole statusu, coraz więcej młodych kobiet interesuje się finansową stabilnością — może to właśnie ona jest współczesną istotą girl power?

tekst Rory Satran
|
18 Marzec 2015, 2:40pm

Emancypacja naszych mam i babć sprawiła, że kobiety swobodnie pracują, a we wszystkich miejscach - od polityki po agencje kreatywne - jest ich coraz więcej. Jednak choć kariery wielu pań idą do przodu, to dyskusja o damskich zarobkach jakby stanęła w miejscu. Można nawet powiedzieć, że to ostatni bastion, który został do zdobycia młodym feministkom. Alexa von Tobel - twórczyni poświęconej inwestycjom strony LearnVest i autorka poradnika Financially Fearless - napisała dla LeanIn.org: „Kobiety mogą być cenione za umiejętność komunikacji, ale dlaczego nie komunikują się, gdy temat schodzi na pieniądze?".

Mówiąc wprost: jeśli kobieta roztropnie zarządza swoimi pieniędzmi, staje się kobietą niezależną, ma nad sobą pełnię władzy. Ale w praktyce bywa różnie. Von Tobel chwali je za starania o finansową wolność, ale wiemy przecież, że wiele dziewczyn wciąż rozumuje, jakby żyły w romantycznej powieści Edith Wharton. Strony takie jak SugarDaddie.com i WhatsYourPrice.com („Zarabiaj na spotkaniach z zamożnymi mężczyznami") przemawiają do tych, które chcą kosić kasę, ale słyszałam wiele bystrych, dorosłych kobiet,półżartem mówiących, że bardzo marzą o bogatym mężu. Zapominamy, że wiele sufrażystek za próby samodzielnej pracy i zarobku było zamykanych w więzieniach. 

Czy kobiety sięgają po przestarzałe rozwiązania i wsparcie facetów, bo czują, jakby wszystko było przeciwko nim? Jak wiemy, różnica płac pomiędzy mężczyznami a kobietami to sprawa wciąż aktualna. Claudia Goldin w referacie dla Amerykańskiego Przeglądu Ekonomicznego pisze: „Różnica w zarobkach obu płci byłaby wyraźnie zredukowana, a mogłaby nawet zaniknąć, gdyby przedsiębiorcy nie mieli powodów, by nieproporcjonalnie nagradzać pracowników, którzy wypracowali określony czas, także po godzinach". Czytaj: mężczyźni, którzy nie mają takich biologicznych obowiązków jak np. karmienie piersią, w kontekście zarobków naturalnie są do przodu.

Sophia Amoruso podkręciła temperaturę feministycznego dialogu swoją książką - bestsellerem The New York Timesa (i hasztagiem!) #GIRLBOSS (dziewczyna szef). Poza tym, że zawarła w niej swoje wspomnienia i przedsiębiorczy manifest, nawołuje kobiety z pokolenia milenialsów do przejęcia kontroli nad swoim losem. „Pieniądze dają wolność. Umiejętność zarządzania nimi to jedna z najważniejszych rzeczy do zrobienia. Dobra sytuacja finansowa może otworzyć ci wiele drzwi. Zła - zamknąć je przed nosem".

#GIRLBOSS jest pełna praktycznych i życiowych porad. Amoruso stanowi odpowiedź naszego pokolenia na Suze Orman, kobietę opowiadającą innym kobietom o pieniądzach. Jej metody są proste: wydawaj mniej, niż zarabiasz, oszczędzaj, oszczędzaj i jeszcze raz oszczędzaj. Dla dziewczyn wychowanych na absurdach „Seksu w wielkim mieście" (pamiętacie kwestię „Wydałam 40 tysięcy na buty i nie mam gdzie mieszkać"?), ten koncept jest przełomowy. Amoruso zachęca je, żeby następnym razem w zakupowym szale wyobraziły sobie upragniony model butów wykonany z banknotów. W papierowej gotówce kryje się wielka moc, większa niż w obuwiu.

Kobiece finanse wywołują prawdziwą burzę w blogosferze. Ginger Dean z „Girls Just Wanna Have Funds" (Dziewczyny chcą tylko mieć środki), która jest także licencjonowaną psychoterapeutką - doradza dziewczynom i uczy je samodzielnego utrzymywania się. Jak pisze na swojej stronie: „Gdy zaczynałam prowadzić bloga, finansowa blogosfera była zdominowana przez mężczyzn".

To, co robią Amoruso, Dean i von Tobel, jest popieraniem samodzielności - w każdej postaci. Bądź rozważna i naucz się planować wydatki, a będziesz wolna i niezależna. Bo niezależność to zbieranie na emeryturę i konto z oszczędnościami, a nie szafa pełna Céline. Na szczęście zamiast kupować gadżety i symbole statusu, coraz więcej młodych dziewczyn interesuje się finansową stabilnością - może to właśnie ona jest współczesną istotą girl power?

Panie z Destiny's Child wraz z nowym tysiącleciem zaczęły śpiewać o niezależnych kobietach w „Independent Women": „Ten diament na moim palcu? Sama go kupiłam, bo jeśli czegoś chcę, to polegam na sobie". Dziewczyny z całego świata odetchnęły z ulgą zadowolone, że Beyoncé, Kelly i Michelle przestały śpiewać chwytliwe piosenki o seksistowskiej ekonomii. Ale nawet wtedy jako dowód kobiecej siły podawały coś pokroju kolekcji drogich torebek, a nie większą odpowiedzialność. Mamy więc nauczkę: nie uczyć się zarządzania z oldschoolowych hitów. Lepiej posłuchać rad współczesnych ekspertek - takich jak Sophia Amoruso i Alexa von Tobel - które pomagają kobietom przejąć kontrolę nad własnym życiem krok po kroku. Zacznijcie od biletu na komunikację miejską i robienia własnych posiłków do pracy.

Tagged:
Destiny's Child
pieniądze
niezależność
praca
sugar daddy
kobiety
zarobki