„rurales”, czyli wiejskie graffiti

Trójmiejscy graficiarze postanowili sprawdzić, jak maluje się poza się betonową dżunglą.

tekst Basia Czyżewska
|
06 Sierpień 2015, 12:20pm

kadr z filmu „Rurales”

Murale i graffiti naturalnie wypełniły miasto, pokryły ostatnie wolne od bilbordów kawałki murów, blaszaki, elewacje. I choć malowanie na ścianach nikogo już nie oburza, to coraz trudniej je dostrzec, powoli zlało się z otoczeniem. „Byliśmy zmęczeni, ulica to trudna przestrzeń, chcieliśmy oddechu" - mówi Jacek Wielebski aka Jacyndol, który rzazem z przyjaciółmi — Seikonem i Krik Kongiem, wymyślił projekt na wakacje - włóczyć się po Polsce samochodem pełnym farb w sprayu. Jeździć i szukać wyjątkowych miejsc, do którego mogą coś dodać. Towarzyszył im operator, Jckob więc przy okazji całej akcji powstał film „Rurales".

„Zdawaliśmy się na przypadek, jeśli np. widzieliśmy brukowaną starą drogę to skręcaliśmy, szukając starych zabudowań, albo odkrywaliśmy rzekę i zjeżdżaliśmy z głównej drogi, żeby się wykąpać a później wpadaliśmy na coś ekstra" kontynuuje Jacek. Tak znajdowali samotne szopy, malownicze gospodarstwa i kamienice w małych, zapomnianych miasteczkach. „Dla nas te przestrzenie były niesamowite, prowokowały nas do działania".

Seikon

Szukali szeroko pojętego pięknego krajobrazu. Jacek podkreśla: „Interesowała nas koegzystencja ludzi w przyrodzie, nie wybieraliśmy miejsc, które miały w sobie zabytkowe piękno, nie malowaliśmy obiektów, które były starsze niż kilkadziesiąt lat, i wpisywały się w rejestr zabytków. Najważniejsze było pytanie: czy my jesteśmy w stanie dodać coś od siebie, co ulepszy tę przestrzeń?
Nie chcieliśmy działać egoistycznie. Chodziło o to, żeby uwzględniać kolorystykę, formę... Gdzieś przebiega cienka granica, w pewnym momencie mural zaczyna przeszkadzać, odbiera urok miejscu. Dbaliśmy o to, żeby jej nie przekroczyć. Malowaliśmy budynki gospodarcze, ciężkie drewniane szopy, które z naszej perspektywy są piękne, ale nie przedstawiają wartości zabytkowej".

Seikon

Każdy z chłopaków adaptował się w zastanej przestrzeni na swój sposób - Seikon maluje abstrakcję, Jacyndol postacie. Obydwaj szukali historii, żeby nawiązać do otoczenia, np. jeśli w gospodarstwie występowały koguty w naturalny sposób stawały się motywem. „Nie chodziło o to, żeby w ilustracyjny sposób nawiązać do czegoś, co tam już było, ale podkreślić charakter miejsca, nie wprowadzać obcych elementów. Chcieliśmy, żeby ludzie czuli, że to jest u nich i dla nich, żeby cieszyli się z naszej pracy", dodaje Jacek.

kadr z filmu „Rurales"


Tagged:
Film
Graffiti
street art
sztuka
Kultura
jacyndol
krik kong
rurales
seikon