kwiat-olbrzym atakuje warszawskie łazienki

Artystka-aktywistka Iza Rutkowska oficjalnie otwiera sezon wylegiwania się w słońcu.

tekst i-D Staff
|
11 Kwiecień 2016, 12:45pm

Pewnie kojarzycie Izę Rutkowską z projektem Przytulanka, który polegał na umieszczaniu w różnych zaskakujących miejscach olbrzymiego, szarego misia. Iza w ogóle ma słabość do gigantycznych zwierząt - stworzyła też jeża i węża. Wszystko po to, żeby zaskoczyć ludzi i sprawić im radość, a przy okazji zachęcić do podzielenia się swoimi emocjami. Teraz Iza postanowiła stworzyć projekt Kocha-nie-kocha, czyli wielki kwiat, który odnosi się do XVII-wiecznej holenderskiej tulipomanii. Jeśli macie ochotę powylegiwać się na liściach tego olbrzyma niczym Calineczka, wybierzcie się do warszawskich Łazienek. Możecie też oderwać płatki (ale uważajcie, potrzeba do tego dwóch osób) i pobawić się w wyliczankę.

Jak to się stało, że powstał kwiat?
To jest projekt, który będzie małymi kroczkami wydeptywał szlaki do nowych działań w Łazienkach Królewskich. Zostałam zaproszona w kontekście przygotowywanej właśnie w Łazienkach wystawy obrazów powstałych w Holandii w czasach tulipomanii. To był okres w XVII wieku, kiedy za cebulki tulipana ludzie byli w stanie zaprzedać wszystko, zdarzały się przypadki, że oddawali nawet domy. Miało to ciekawy oddźwięk w sztuce. Ze względu na to, że taniej było zamówić u artysty obraz z wiernie odwzorowanym kwiatem, niż kupić jego cebulkę, mamy z tego okresu całą gamę uwiecznionych na płótnach tulipanów.

 Projekt Przytulanka

Ale jako, że kochamy historie, w których ludzie sprzedają domy za cebulkę tulipanów, postanowiłaś do tego nawiązać…
Pomyślałam, że to zatracanie wartości i potrzeba posiadania może być interesująca do rozpracowania, zwłaszcza, że to problem ciągle aktualny chociaż moda na rzeczy „must have" się zmieniła. Chciałam zatem skupić się na tym co na prawdę daje nam szczęście i przypomnieć o tym co na prawdę ważne w życiu, bo mimo, że to dość naiwne, wydaje mi się, że ludziom trzeba o tym przypominać.

I tak narodziła się koncepcja oparta na dziecięcej zabawie…
Tak, myślę, że wiele osób zna zabawę w „kocha-nie kocha" i pewnie uśmiechnie się pod nosem na wspomnienie odrywania listków różnych roślin i obserwowania, na co wypadnie. Wychodząc od tego pomysłu chciałam stworzyć kwiat tak duży, żeby w oderwaniu jego liści potrzebna była pomoc drugiej osoby. To jest kwiat uniwersalny, dość abstrakcyjny w formie - nie przypomina żadnego konkretnego gatunku, a pozwala na interpretacje. Dzieci, które już miały okazję się z nim zderzyć uznały, że to raczej krokodyl, albo „dużo krabów".

Projekt Spacer w chmurach

Co z nim będą mogli zrobić wszyscy, którzy odwiedzą Łazienki?

Nie ma konkretnej instrukcji obsługi. Można poleżeć na jego liściach, czy ukryć się między płatkami w koronie. W zależności co komu wyobraźnia podpowie. Tematyczne będą tylko warsztaty odbywające się w Kordegardzie. I warsztaty będą odnosiły się do poszukiwania wartości, które dają nam szczęście. Postaram się wyciągnąć z ludzi różne emocje dotyczące ich najbliższych - nie tylko partnerów, ale też rodziców, rodzeństwa. Poproszę, żeby opowiedzieli, jakie te osoby ich zdaniem powinny mieć cechy. To będzie proces, który potrwa i będzie się rozwijał, więc trudno mi ocenić na razie jego efekty.

A co stanie się z kwiatem później, kiedy projekt się zakończy?
Wspólnie z pracownikami Łazienek przygotowujemy konkurs, w którym każdy będzie mógł zlicytować mój kwiat tak, jak licytowano kiedyś cebulki tulipanów. Nie będzie to jednak licytacja pieniężna - wygrają ci, którzy przedstawią najciekawszy pomysł na wykorzystanie instalacji w działaniach społecznych. Łazienki Królewskie przekażą im obiekt. Dla mnie osobiście bardzo ciekawe będzie zobaczyć, w jaki sposób instalacja, którą stworzyłam, może zostać wykorzystana w całkowicie inny sposób. 

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Mateusz Góra

Tagged:
sztuka
iza rutkowska