​ola walków oprowadza nas po saatchi gallery

Pracę polskiej fotografki, pokazującą operację zmniejszenia piersi, możecie zobaczyć w jednej z najważniejszych galerii świata na wystawie poświęconej selfie.

tekst Mateusz Góra
|
09 Maj 2017, 1:50pm

Ola Walków, „My Only Dream Was About Being Beautiful, But It Was Hurting Me…. I Had To Do It…..”

Saatchi Gallery to jedno z tych miejsc, do którego każdy artysta chciałby kiedyś trafić. Przy okazji wystawy „From Selfie to Self-Expression" ogłoszono open call dla wszystkich fotografów, którzy chcieliby podzielić się swoimi selfie i zebrano ponad 14 tysięcy zgłoszeń. W finałowej dziesiątce wyłonionej przez jury znalazła się Ola Walków, polska młoda artystka, która obecnie mieszka w Toronto. Siłą jej projektu, będącego dokumentacją operacji zmniejszenia piersi, którą przeszła kilka lat temu, okazała się odwaga w otwartym mówieniu o trudnych tematach związanych z ciałem. Ola opowiada nam o swojej podróży do Londynu i tym, co możecie zobaczyć w Saatchi.

Jak to się stało, że twoja praca pojawiła się w Saatchi Gallery?
Skończyłam Uniwersytet Artystyczny w Poznaniu w 2015 roku, przeprowadziłam się do Tronto i jak każdy fotograf, który chce pokazywać gdzieś swoje rzeczy, zaczęłam wysyłać zgłoszenia na festiwale i konkursy. Czasem masz szczęście i twoje projekty wszędzie się dostają, innym razem musisz poczekać. Wysyłałam zgłoszenia do kolejnych miejsc i natrafiłam na stronę Saatchi Gallery. Zobaczyłam tytuł open call, „selfie to self-expression", i pomyślałam, czy mam coś, co pasowałoby do tego tematu? Pierwszą rzeczą, która przyszła mi do głowy, były moje zdjęcia sprzed kilku lat - dokumentacja mojej operacji. Nie wysłałam ich jednak od razu, zapisałam tylko w kalendarzu, kiedy jest deadline. Ostatecznie tydzień przed końcem przyjęć wysłałam projekt, czyli 6-7 zdjęć, bo taki był wymóg. Wysłałam i zapomniałam o tym. Zawsze staram się zapomnieć, bo jak się czeka, to się zazwyczaj nie udaje. Jeśli zapomnisz, a ktoś napisze maila z gratulacjami, to podwójnie się cieszysz. No i tak właśnie się stało - napisali, że zapraszają mnie do Londynu.

Dawn Woolley, The Substitute (Holiday)

W jaki sposób powstał twój projekt?
Miałam operację pomniejszenia piersi. Wiedziałam, że czeka mnie coś ciężkiego, a w tamtym czasie zajmowałam się już fotografią. Postanowiłam udokumentować cały zabieg. To zdjęcie, które pojawia się na wystawie, zostało zrobione zaraz przed operacją. Jestem na nim już cała w kreskach namalowanych flamastrem, pokazujących chirurgom, co trzeba zmienić.

Wcześniej pokazywałaś już ten projekt w Polsce i było o nim głośno.
W 2012 roku ten projekt był prezentowany w sekcji ShowOFF podczas Miesiąca Fotografii w Krakowie. Tam prezentowaliśmy go w innej formie. Wybraliśmy z Zuzą Krajewską i Bartkiem Wieczorkiem, którzy byli kuratorami wystawy, abstrakcyjne, duże zbliżenia na blizny. Teraz postanowiłam wysłać selfie, których nie pokazywałam na tamtej wystawie, robione z ręki małym aparatem analogowym i starym Iphonem, bo chciałam pokazać coś nowego.

W jaki sposób twoje zdjęcie wpisuje się w tematy wystawy, „Form Selfie to Self-Expression"?
Kiedy wysyłałam zgłoszenie, sprawdziłam wyniki w wyszukiwarce po wpisaniu słowa „selfie". Klasyczne selfie robisz sobie samodzielnie, za pomocą selfie sticka albo lustra. Dlatego zdecydowałam się wysłać zdjęcie, które pojawiło się ostatecznie na wystawie, bo widać na nim wyraźnie, że zostało zrobione z ręki. Wysłałam równocześnie bardziej abstrakcyjne zdjęcia ran, które pojawiły się na Miesiącu Fotografii, bo one też są dokumentacją mojego ciała, którą sama zrobiłam. Byłam jednak zadowolona, że wybrano właśnie to zdjęcie, bo jest najbardziej w klimacie ze wszystkich - mogłoby występować w encyklopedii koło hasła „selfie".

Co twoim zdaniem jest najciekawsze w wystawie w Saatchi Gallery?
Wystawa jest moim zdaniem genialna, idealnie pasuje do naszych czasów. Selfie nadal jest traktowane z przymrużeniem oka, jako coś głupiego albo naiwnego, ludzie śmieją się, kiedy inni robią sobie samym zdjęcia. Ja się z tym zupełnie nie zgadzam. Konstrukcja tej wystawy to próba odczarowania wizji selfie jako czegoś głupiego. Cała galeria jest poświęcona tej wystawie, która prowadzi cię przez kolejne epoki. Zaczynasz od Rembrandta, Velázqueza, Fridy Kahlo, których prace są pokazywane na monitorach, a dzięki podłączonych smartfonach możesz dawać lajki konkretnym obrazom. Później przechodzisz do Cindy Sherman, Andy'ego Warhola. Na wystawie możesz też zobaczyć celebryckie selfie Obamy, Kim Kardashian czy słynne oscarowe selfie Ellen DeGeneres z gali rozdania Oscarów.

Ollie Hayward, Gayngel 2

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

A jak oceniasz zdjęcia pozostałych dziewięciu finalistów?
Saatchi Gallery dostała 14 tysięcy zgłoszeń, a wybrano 10 finalistów, których prace zostały pokazane na wystawie, więc czuję się naprawdę dumna, że udało mi się do tak wąskiej grupy zakwalifikować. Super, że jury wybrało ludzi z całego świata. Dużo prac jest konceptualnych a każde ma za sobą jakąś historię. Wydaje mi się, że moje zdjęcie mimo wszystko było trochę zbyt kontrowersyjne, żeby wygrać. W końcu zwycięskie zdjęcie jest wszędzie reprodukowane, przesyłane, publikowane. Wydaje mi się, że jesteśmy i równocześnie nie jesteśmy jeszcze do końca otwarci na taki bezpośredni obraz ciała. Liczę się z tym, że odkąd zajmuję się fotografią, robię rzeczy kontrowersyjne. To dla mnie był bardzo ważny projekt, dostałam wiele wiadomości, że pomógł też innym kobietom. Dlatego nie przejmuję się tym, że takie rzeczy często odpadają, bo wydają się zbyt ryzykowne. Dla mnie nagrodą było już to, że mogłam pojawić się w Saatchi Gallery. Zapomniałam nawet, że któraś z tych prac musi wygrać (śmiech).

Pokazujesz, że selfie nie muszą pokazywać tylko wyidealizowanej wizji naszego życia. W twoich zdjęciach widać ból, kompleksy, ale też odwagę i pragnienie akceptacji.
Wiele osób ma problem ze swoim ciałem i chcę o tym otwarcie mówić, nie ukrywać tego i nie udawać. Wydaje mi się, że ten portret idealnie wyraża to, co się stało w moim życiu, gdzie byłam i jak się czułam. Chyba nie udałoby mi się siebie jeszcze lepiej wyrazić niż na tym zdjęciu, bo jak?

Masz poczucie, że swoimi zdjęciami udało ci się pomóc innym dziewczynom?
Tak, na maksa. Dostałam masę wiadomości, w których dziewczyny dziękują mi za wsparcie. Nawet teraz, kiedy to zdjęcie zaczęło krążyć przy okazji wystawy w Saatchi, pisze do mnie dużo osób. Myślę, że to jest właśnie siła fotografii. Zebrałam pozytywne i negatywne komentarze w internecie, ale właśnie o to chodzi, żeby prace budziły emocje. Pokazałam coś, czego większość ludzi nie pokazuje, a kiedy już to zrobiłam, inni otworzyli się i poczuli więcej odwagi. 

Finnian Croy, Duo

Więcej informacji na temat wystawy „From Selfie to Self-Expression" znajdziecie tutaj. 

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Mateusz Góra
Zdjęcia pochodzą ze strony Saatchi Gallery.