z kim dzisiaj śpisz?

Do kin wchodzi „Bang Gang”. Film o tym, jak pokolenie Z podchodzi do seksu.

tekst i-D Staff
|
11 marca 2016, 1:00pm

kadr z filmu bang gang

„Bang Gang", chociaż ma wiele kontrowersyjnych scen, wcale nie opowiada moralizatorskiej historii o niebezpieczeństwie uprawiania seksu przez nastolatków. Film został oparty na prawdziwych wydarzenia z francuskiej szkoły. Grupowe orgie urządzane w domu jednego z chłopaków pod nieobecność rodziców, dorosłym wydały się szokujące i odrażające. Dzieciakom za to pozwoliły odkryć, że emocje są najważniejsze. Reżyserka Eva Husson nie bez powodu dopisała też podtytuł: „O współczesnej miłości". Zupełnie nie ocenia zachowania dziewczyn i chłopaków, którzy przekraczają kolejne granice, ale pokazuje, że potrafią uczyć się na błędach.

Świetne zdjęcia Mattiasa Troelstrupa wprowadzją w pastelowy świat nastoletnich, wakacyjnych fascynacji i w delikatny sposób przedstawiają pozornie ostre sytuacje. Czy jednak aż takie ostre? „Bang Gang" to raczej powrót do lat 60. i ideałów hipisowskiej wolnej miłości w czasach social mediów. Dla bohaterów tak samo liczą się nagrania, zdjęcia na Instagramie i posty na Facebooku, jak realne doświadczenie. Być może „Bang Gang" to współczesna wersja „Dzieciaków" Larry'ego Clarke'a, pokazująca z jednej strony, jak duża przepaść dzieli kolejne pokolenia, a z drugiej jak bardzo są podobne. Znowu potwierdza się zasada, że przekraczanie granic to po prostu część młodości.

Przeczytaj też: