Kim wears shirt and trousers model's own. Coco wears dress Sandy Liang, bracelets Rodarte, and rings COS.

kim gordon opowiada o swojej relacji z córką

Jest idolką ludzi z całego świata, ale dla jej córki i utalentowanej artystki, Coco Gordon Moore — Kim Gordon to po prostu mama i najlepsza przyjaciółka.

tekst Clementine de Pressigny
|
14 Marzec 2017, 6:51pm

Kim wears shirt and trousers model's own. Coco wears dress Sandy Liang, bracelets Rodarte, and rings COS.

Kim Gordon jedzie przez Los Angeles, kiedy łączymy się na trzyosobowej telekonferencji. Jej córka, Coco Gordon Moore, już czeka na linii, siedząc w domu mamy. Szybko staje się oczywiste, że ciężko będzie z nimi rozmawiać w tym samym czasie, bo ich głosy są naprawdę bardzo podobne. Na szczęście różni się sposób, w jaki odpowiadają. Coco, jest bardziej gawędziarska, szybciej odpowiada. Jest pełna młodocianej nonszalancji, wymieszanej z pewnością osoby, która dorastała obok ludzi w świetle jupiterów, ale sama jeszcze nie stanęła w najbardziej oświetlanym punkcie (i to nie przez brak zainteresowania publiki). Jest w końcu potomkinią muzycznych legend, ma własne artystyczne zdolności i wystarczającą aurę tajemnicy, która ją otacza. Kim jest przyjazna, gdy mówi, ale ma powściągliwość artystki, którą pytano już o wszystko i niekoniecznie ma ochotę odpowiadać dużo więcej, co jest zrozumiałe. Już raz otworzyła się i opowiedziała o swoim życiu na własnych warunkach w cieszącej się dużym zainteresowaniem i uznaniem autobiografii z 2015 roku - „Girl in a Band". Napisała tam o dużej nieśmiałości oraz wrażliwości, jaka ją cechuje od dziecięcych lat i ujawnia się, gdy jest na scenie.

Coco tymczasowo wróciła do mieszkania z mamą po tym, jak ukończyła naukę w The Art Institute of Chicago w zeszłym roku. Zamierza przeprowadzić się wkrótce do Nowego Jorku, podążając śladami mamy. „Jestem bardzo podekscytowana, ale przeprowadzka zimą będzie ciężka", mówi i dodaje: „Chyba jestem w tym czasie po zakończeniu nauki, kiedy nie do końca wiem, co zrobić ze swoim życiem. Dlatego uznałam, że przenoszę się do Nowego Jorku, myślę, że to dobra decyzja, będę próbowała tworzyć tam sztukę".

Nasza relacja zmieniła się, gdy byłam na uczelni. Teraz jesteśmy po prostu przyjaciółkami. Nie przyjaźniłyśmy się, gdy byłam nastolatką. Teraz możemy razem spędzać czas i się nawzajem nie wkurzać.

W życiu po Sonic Youth, Kim rozpoczęła pracę nad nową muzyczną współpracą z Billem Nacem, a pod koniec poprzedniego roku wydała pierwszy w życiu własny singiel w ciągu swojej 36-letniej kariery w branży muzycznej. Teraz najwięcej energii wkłada w malarstwo i obserwuje, jak jej dziecko wyrusza w świat, podobnie jak ona sama na początku lat 80. „Coco zdecydowanie miała dokładniejszą edukację", zamyśla się Kim. „Przewijałam się przez różne szkoły i wybrałam się do Nowego Jorku, kiedy zbliżałam się do trzydziestki. To dobry wiek do życia w Nowym Jorku, bycia młodym i radzenia sobie z trudnościami. Nie podobało mi się, kiedy byłam po dwudziestce, w sumie tego nienawidziłam". Kolejna rzecz, która je łączy. Coco ma 22 lata i czuje się podobnie. Trudy pokonane przez Kim w latach 80., kiedy miasto przeżywało ciężki okres i było nieprzewidywalne, ale otwarte na nieskończone kreatywne możliwości, różnią się bardzo od schludnego, bogatego wyglądu dzisiejszego Nowego Jorku. Ma się jednak wrażenie, że Coco stworzy coś własnego z tego środowiska, bo tak jak mamę interesuje ją wyłącznie tworzenie sztuki. „To moja druga natura, to zawsze miało sens", dodaje Kim i kontynuuje: „Coco była zawsze dobra w ekspresji przy użyciu materiałów i w pisaniu". „Nie wyobrażałam jej sobie nigdy przy robieniu czegoś innego niż tworzeniu sztuki, pisaniu, albo czymś innym związanym z kreatywnością". Coco, uważa, że mama dostarczyła jej inspiracji i wsparcia. „Oczywiście często spoglądam na pracę mamy, bo duża część jej pracy jest bardzo konceptualna", mówi. „Od zawsze była dobra w krytyce moich prac. Ciężko było to wtedy przełknąć, ale ostatecznie sprawiło, że jestem lepszą artystką i kiedy poszłam do szkoły, to miałam już od razu mocny kręgosłup".

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Coco od małego wiedziała, że jej rodzice byli popularni. „Jeździłam na trasy z Sonic Youth, kiedy byłam dzieckiem i widziałam ich na scenie, widziałam reakcję publiki na mamę… Ludzie wariowali". Ale jak każda zwykła nastolatka, wolała myśleć o swojej mamie jako o rodzicu. „W liceum próbowałam się od tego odciąć i nie zwracać uwagi, nie myśleć o niej w takiej kategorii. Jest moją mamą przede wszystkim, a później ważną dla kultury postacią", dodaje Coco. „Nie myślałam o niej jako o ikonie feministycznej sztuki, aż do rozpoczęcia nauki na uczelni. Myślę, że do tego czasu nie rozumiałam wszystkiego do końca". Jak możecie się domyślać, posiadanie mamy, która miała (i nadal ma) tak głęboko kreatywne życie, oznacza bezpośredni dostęp do naprawdę dobrego życiowego przewodnictwa. „Dała mi wiele dobrych rad", potwierdza córka. „Powiedziałabym, że daje mi najlepsze rady". Kim jest lekko zaskoczona wyznaniem córki — „To miłe" odpowiada. Co Kim chciałaby wiedzieć, gdy była w wieku swojej córki? „Myślę, że wszystko o tym, jak świat jest duży i przytłaczający. Chciałabym też wiedzieć, że mogę mieć artystyczną karierę, która do mnie pasuje, a nie taką, którą myślałam, że powinnam mieć".

Relacje mamy i córki są zawsze trudne do prowadzenia, bo nieunikniona przemiana podczas dorastania tworzy coraz większe ego u jednej i drugiej. Relacja zazwyczaj przeradza się w inną, w tym przypadku na lepsze. Kim i Coco przetrwały ten burzliwy okres i dotarły na drugą stronę, będąc bliżej siebie niż wcześniej. „Kiedy jesteś nastolatką, to twoim zadaniem jest odsunięcie się od rodziców", mówi Kim. „Ale później oni do ciebie wracają, co jest dobre. Coco radzi sobie dobrze z byciem sobą, uważam, że to wspaniałe i to podziwiam". Coco się zgadza: „Myślę, że nasza relacja zaczęła się zmieniać, gdy byłam na uczelni. Teraz jesteśmy po prostu przyjaciółkami. Nie przyjaźniłyśmy się, gdy byłam nastolatką. Teraz możemy razem spędzać czas i się nawzajem nie wkurzać".

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Clementine de Pressigny
Zdjęcie: Daria Kobayashi Ritch
Stylizacja: Leah Adicoff

Włosy: Brian Fisher w The Wall Group, przy użyciu produktów Oribe