duch haute couture powraca

W niedzielę Demna Gvasalia zamknął pokaz Balenciagi eleganckimi sukniami. Valentino i Céline też oddali hołd filozofii kunsztownego i spokojnego haute couture.

|
mar 6 2017, 3:05pm

Balenciaga fall/winter 17

Minął ponad rok, odkąd Raf Simons rzucił posadę w Diorze z powodu zbyt dużego nakładu pracy i braku czasu. Jego ruch skłonił branżę do przemyślenia szaleńczego tempa, ale ostatecznie — jak na ironię — nie starczyło czasu, żeby to naprawić. I oto znów tu jesteśmy, pędzimy szybciej niż kiedykolwiek, projektanci produkują więcej kolekcji, więcej wyjątkowych projektów, by zaspokoić nasze pragnienie nowości. Tkwiący w kołowrotku projektanci mogą reagować tylko w jeden sposób: przez swoje dzieła. Zaowocowało to nowym uznaniem rzemieślniczej i artystycznej wartości haute couture. Demna Gvasalia jest coraz bardziej zauroczony rzemieślniczym aspektem swoich prac, odkąd dołączył do Balenciagi w 2015 roku i przeniósł pokazy Vetements na moment prezentacji kolekcji haute couture.

Balenciaga jesień/zima 17

To zrozumiałe, że 36-letniego projektanta zainteresowało haute couture i jego relatywny spokój — w końcu Demna został wystrzelony z katapulty w stratosferę świata mody w rekordowo krótkim czasie, a teraz projektuje sześć kolekcji rocznie. Powolne tempo początków Balenciagi stało się osią kolekcji na jesień/zimę 17. Zaprezentowano ją w przestrzeni przypominającej wielki garaż, pokryty szarym dywanem z logo Balenciagi. „Zawsze tak pracuję: noszenie ubrań inspiruje [tworzenie] kolejnych ubrań. Znalazłem zdjęcia z look booków Cristóbala, których nie widziałem wcześniej", wyznał Demna. „Kobiety trzymały płaszcze i numerki w ten sposób", powiedział, zarzucając nadgarstek nad ramieniem. „Pomyślałem, że na tym geście chciałem się skupić w tym sezonie. Było w nim coś zarówno eleganckiego, jak i wyluzowanego. Te dwa słowa podsumowują to, co robię w Balenciadze".

Balenciaga jesień/zima 17

Zanim Demna stał się najbardziej buntowniczym i rozchwytywanym projektantem w Paryżu, był chłopcem z komunistycznej Gruzji, którzy marzył o haute couture. I ma do tego smykałkę. „Wziąłem idealne suknie Cristóbala i zacząłem wykręcać je na wszystkie strony, ale pomyślałem, że to za dużo. Dlatego postanowiłem pozostać wierny pierwotnym sukniom. Nie ma ich dziś w archiwach, więc zrobiliśmy je od podstaw: opracowaliśmy objętość, materiały, wszystko". Potem dodał do nich charakterystyczne dla siebie elementy (np. praktyczne kieszenie) i wykonał je z materiałów normalnie wykorzystywanych do szycia parek. Miło zobaczyć, jak Demna próbuje swoich sił w świecie couture i mody nieco wolniejszej od szaleńczej karuzeli, która jest jego codziennością. „Minęło sto lat", powiedział, przypominając nam o setnej rocznicy istnienia domu mody, „i być może nadszedł czas, żeby couture wróciło do Balenciagi". Czy to oznacza, że wkrótce odrodzi się linia haute couture? Co prawda to kolejny obowiązek do listy Gvasalii, ale za to jaki rozkoszny.

Valentino jesień/zima 17

Pierpaolo Piccioli tworzy prêt-à-porter i haute couture Valentino, a jego poglądy na artystyczne rzemiosło są odświeżające. „Couture to wyjątkowa unikalność, więc spojrzenie na nie z innej perspektywy to ponowne rozważenie tych wartości. To nie coś, co należy do pięknej przyszłości. Chodzi o docenienie różnorodności i sądzę, że w tej chwili to bardzo ważne, by mówić o niej jak o pięknie". Pewnie powiedziałby, że nie czuje presji nadmiaru pracy w branży, ale jego kolekcja prêt-à-porter nawiązywała do tematu niekończącej się pogoni za nowym. „Zacząłem tworzyć tę kolekcję, zastanawiając się: co nowego? I w zasadzie nic nie jest nowe. Nowe są połączenia, perspektywy i brak przyjętych z góry założeń", Pierpaolo powiedział za kulisami z takim spokojem, jakby pokazanie 61 looków było kolejnym zwykłym dniem w pracy. Dzieje się tak dlatego, że podchodzi do swojej pracy w Valentino z głową i wrażliwością. Ignorując pościg za nowością, powoli i z gracją tworzy swoją fantazję, łączącą różne ery i światy sztuki. Dzięki temu jego prêt-à-porter przypomina haute couture.

Valentino jesień/zima 17

Tak było też w niedzielne popołudnie w niebiańskim otoczeniu Hôtel Salomon de Rothschild, gdzie Pierpaolo pokazał kolekcję łączącą wiktoriański romantyzm z dziełami grupy projektantów Memphis Group. Z dwoma członkami i założycielami kolektywu (Nathalie du Pasquier i Georgem Sowdenem) współpracował przy najnowszej kolekcji. Dla niego połączenie różnych form sztuki u Memphis Group reprezentuje jego modową filozofię. Jeśli prêt-à-porter symbolizuje sezonowe zmiany i jednorazowość, haute couture jest wieczne. Obserwowanie pokazów Valentino przepełnia emocjami nieczęsto spotykanymi w modzie, a biorą się one właśnie z pragmatycznego i poetyckiego zarazem podejścia projektanta.

Céline jesień/zima 17

W Céline Phoebe Philo zakręciła nam w głowie mechaniczną instalacją autorstwa Philippe Parreno. Goście obracali się na ogromnych platformach, a modelki przechadzały się po wybiegu. Philo nie była w nastroju do udzielania wywiadów za kulisami, ale minimalistyczne notki prasowe wyjaśniły, że jej kolekcja stanowiła „opowieść o tym, jak powstaje kolekcja i jak zmiany mogą zmienić jej wydźwięk". Tak jak w Valentino, w Céline dało się wyczuć protest przeciwko pogoni za nowością. Philo kontynuowała swoją misję: tworzenie wrażliwej, precyzyjnie zaprojektowanej odzieży, którą chcą nosić kobiety. Kluczem do jej sukcesu jest prostota. Oversize'owe kroje i prochowce okazały się strzałem w dziesiątkę. Cèline nie marzy o haute couture, ale jej stonowane i spokojne podejście z pewnością umocniło ducha couture w Paryżu.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Céline jesień/zima 17

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Anders Christian Madsen
Zdjęcia: Mitchell Sams