gwiazda przełomowej okładki playboya

Rozmawiamy z modelką Sarą McDaniel o feminizmie i internecie.

tekst Tish Weinstock
|
25 Luty 2016, 5:08pm

Sarah McDaniel jest niezwykłą pięknością z różnokolorowymi oczami - jedno jest piwne, a drugie błękitne niczym laguna. Takich dziewczyn nie widuje się często. Sarah pochodzi z małego miasta, ale ma wielkie marzenia i ambicje. Zyskała popularność dzięki zdjęciom publikowanym w mediach społecznościowych. Ma w sobie coś z Lolity - łączy niewinność i seksapil. Właśnie tak zaprezentowała się na pierwszej okładce nowego Playboya, bo magazyn przeszedł gruntowna metamorfozę. Od teraz znikają z niego wszystkie nagie, wyuzdane zdjęcia.

Okładkową fotografię w stylu selfie ze Snapchata zrobił Theo Wenner. Sarah ma na sobie majtki i krótką, rozpiętą koszulkę - stylizacja przypomina piżamy nastolatek. Na środku okładki widzimy charakterystyczny dla aplikacji pasek z tekstem. Jej poza nie jest przesadnie prowokacyjna, ale kontekst, w jakim pojawia się to zdjęcie, sprawia, że jest seksowne. W ten sposób magazyn próbuje zmienić sposób, w jaki do tej pory przedstawiał kobiety. Teraz nie trzeba już ze wstydem chować Playboya pod łóżkiem. Jednocześnie to też próba dotarcia do nowego pokolenia czytelników, nie tylko poprzez nawiązywanie do mediów społecznościowych, ale też do popularnych feministycznych wartości, jak podważanie męskiej perspektywy i wyrażanie kobiecej seksualności.

Oczywiście okładka wywołała mieszane reakcje. Wiele artykułów poświęcono wykorzystywaniu elementów cyfrowego języka młodzieży wyłącznie w celu zwiększenia sprzedaży wśród tej grupy oraz uprzedmiotowiania kobiet pod przykrywką feminizmu. Inni chwalili Playboya na odważną zmianę wizerunku i chęć dotarcia do nowych czytelników.

Zobaczcie, co na ten temat ma do powiedzenia, sama dziewczyna z okładki, Sarah McDaniel

W mediach często jesteś określana mianem „modelki z Instagrama". Jak się z tym czujesz?
Instagram jest świetnym sposobem na zdobycie popularności, więc nie uważam tego określenia za obelgę. Gdy kariera nabiera tempa, inne rzeczy przyćmiewają tę etykiektę.

Czy zawsze chciałaś być modelką?
Wcześniej o tym nie myślałam, ale gdy już postanowiłam, że tego chcę, skupiłam się na swoim celu, mimo przeszkód.

Jak znalazłaś się na sesji do Playboya?
Wystąpiłam w teledysku do piosenki Marka Ronsona, pt. „Daffodils". Nakręcił go Theo Wenner. Polubiliśmy się i jakiś tydzień później zadzwonił telefon. Usłyszałam, że Theo chciałby mi zrobić zdjęcie na okładkę Playboya. Byłam wniebowzięta! On jest artystą, dobrze czuję się w jego towarzystwie. Zawsze ma w głowie jakąś historię stojącą za zdjęciem, więc fajnie się z nim pracuje. Miałam szczęście.

Co myślisz o zmianie wizerunku Playboya?
To dobra decyzja. Ludzie w moim wieku mają kontakt z rzeczywistością, nie uważają kobiet za puste obiekty seksualne. Myślę, że fajnie jest pokazać jakie dziewczyny są naprawdę, że mają osobowość i myślą. To dodaje też trochę tajemniczości.

Jak to jest być pierwszą modelką na okładce nowego Playboya?
Od 1953 roku na okładce Playboya wystąpiło mniej niż 800 modelek, licząc wydania ze wszystkich krajów. To dość elitarne grono i czuję się wyróżniona. Marylin Monroe była pierwszą nagą modelką na ich okładce. Nie śmiem się do niej porównywać, ale jestem zaszczycona, że moje zdjęcie otwiera nową erę magazynu.

Czy chciałaś coś tym zdjęciem przekazać, jakieś konkretne przesłanie czy nastrój?
Chciałam zainteresować ludzi całą sobą, wyglądać naturalnie i szczerze w historii Theo.

Zdjęcie wygląda jak typowe selfie. Nie jest wyuzdane, ale jednak w tym kontekście nabiera takiego wydźwięku. Czy uważasz, że to krok ku równouprawnieniu kobiet?
Tak. Kobiecość to potężna siła. Wszystko, co pomaga kobietom iść na przód bez rezygnowania, z tego, kim są, powinno być wykorzystywane i doceniane.

Jakiej reakcji się spodziewałaś?
Różnych. Nie mogę uwierzyć, że ludzie mówią na temat tej okładki tyle miłych rzeczy. To pomogło zrównoważyć opinie hejterów, w które zresztą też nie mogę uwierzyć.

Niektórzy krytycy zarzucają Playboyowi, że ta okładka i tak uprzedmiotowia kobiety. Co masz im do powiedzenia?
Samo to twierdzenie moim zdaniem uderza w kobiety. Zawsze znajdzie się ktoś pruderyjny, kto chce upokorzyć kobietę, która odważy się zrobić cokolwiek niemieszczącego się w ich purytańskich poglądach. Mężczyźni lubią patrzeć na kobiety, ale kobiety też lubią patrzeć na nich. Seksualność jest ogromną częścią naszej kultury. Ale ja jestem ponad tym i mam nadzieję, że reszta ludzi w końcu nadrobi zaległości.

Czy uważasz się za feministkę?
Ten termin brzmi bardzo staroświecko, przywodzi na myśl Glorię Steinem. Moje pokolenie mówi, że wszyscy jesteśmy równi. Jeśli ktoś się z tym zgadza to już nie mój problem.

Czym jest dla ciebie piękno?
Dla mnie piękna osoba jest pogodzona ze sobą i ze światem. W jej oczach widać mądrość i dobroć.

Co lubisz, oprócz modelingu?
Lubię wiele gatunków muzyki, zdrowe jedzenie, wszystko, co ma związek z oceanem. Przyjaciele i rodzina są dla mnie bardzo ważni.

Co dla ciebie w dzisiejszych czasach znaczy bycie dziewczyną?
To znaczy, że mamy o wiele więcej możliwości, niż w przeszłości. To wolność!

Czy masz jakieś rady dla młodych dziewczyn, które chcą pójść w twoje ślady?
Gdy już zdecydujesz, co chcesz robić, skup się na swoim celu i nie słuchaj niedowiarków. Pracuj ciężko i nie poddawaj się.

O czym marzysz, jak widzisz swoją przyszłość?
Chcę rozwijać się i cieszyć każdą chwilą, prowadzić ciekawe życie i zwiedzić świat. Mam nadzieję, że uda mi się też po drodze pomóc innym ludziom, oraz że stanę się osobą, która swoją obecnością od razu poprawia wszystkim humor.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Tish Weinstock
Zdjęcie: Playboy
Tłumaczenie: Patrycja Śmiechowska

Tagged:
Instagram
PLAYBOY
snapchat
wywiad
Μόδα
feminizm
sarah mcdaniel