dlaczego 2016 wcale nie był taki tragiczny

2016 był co najmniej burzliwym okresem, ale dzięki niemu zaobserwowaliśmy też zmiany na lepsze.

tekst Lisa Luxx
|
27 Grudzień 2016, 1:05pm

Photography Liza Cowan, 1975

W 1984 roku lesbijki i geje w Wielkiej Brytanii wyszli na ulice, okazując wsparcie strajkującym przez rok górnikom. Dyskryminowane przez społeczeństwo warstwy zjednoczyły się, bo w grupie siła, a na samej konserwatywnej czy liberalnej ideologii nie można zajść daleko. Kilka lat wcześniej setki kobiet zebrały się, by stworzyć Greenham Common Women's Peace Camp (Pokojowy Obóz Kobiecy Greenham Common), protestujący przeciw produkcji broni jądrowej. Ducha tej dekady odzwierciedlało hasło „w czasach podziałów, zjednoczcie się w szczytnym celu". Społeczności zbliżyły się do siebie, sprzeciwiając się ponurym czasom Thatcher. Aktywizm 2016 roku przypomniał mi tamte czasy. Na świecie pełnym różnic, gdy politycy pokazują nam nowe szczyty nienawiści, widzimy równie głęboką miłość wśród ludzi.

W 2016 roku solidarność, kiedyś odległa koncepcja, stała się faktem. Ludzie mówili, co czują, a inni odpowiadali na okrzyki wojenne marszami, protestami i internetowym wsparciem. Przełomowy strajk angielskich lekarzy stażystów zdobył poparcie społeczeństwa, mimo ryzyka. W Polsce protestowano przeciwko zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej, a 3 października odbył się Czarny Poniedziałek, w trakcie którego kobiety strajkowały i nie poszły do pracy. Ruch Black Lives Matter dotarł do Wielkiej Brytanii (i kilku protestujących wstrzymało ruch na lotnisku London City). Aktywizm wszedł w krew wielu osobom, które wcześniej smacznie spały i nie zwracały uwagi na problemy.

Można powiedzieć, że nasza wspólna żałoba zaczęła się od Davida Bowiego. Potem, pomiędzy politycznymi konfliktami, odeszli Prince, George Michael, Muhammad Ali, Harper Lee, Umberto Eco, Leonard Cohen, Andrzej Wajda, Maria Czubaszek, Sonia Rykiel i Franca Sozzani. W najbardziej transformatywnym okresie współczesnych czasów nie straciliśmy naszych ukochanych ikon, ale pochłonęliśmy ich energię. Rozsypaliśmy prochy ich aktywistycznych serc w fundamentach nowych ruchów, które tworzyliśmy. Młode gwiazdy naszego pokolenia zaczęły wykorzystywać swoją pozycję w celach politycznych. Nie zapominajmy, jak wielkim wydarzeniem był występ Beyoncé na najważniejszej scenie Ameryki w trakcie finałowego meczu Super Bowl. Bey jednocześnie oddała hołd Michaelowi Jacksonowi, ruchowi Black Lives Matter i partii Czarnych Panter. Śmierć naszych bohaterów dała początek nowej ikonografii.

Przez te społeczne dyskusje zaczęliśmy dostrzegać siebie nawzajem, ze wszystkimi wadami i zaletami. Sukces Trumpa sam w sobie nie jest tragedią. Smutne jest jednak to, że jak widać rasizm, mizoginizm i faszyzm nie należą do przeszłości, ale nadal mają się dobrze w dzisiejszym świecie. Zwycięstwo Trumpa nam to uzmysłowiło. Ale jak powiedział brytyjski poeta Anthony Anaxagorou: „Walczyliśmy z takimi ludźmi jak Trump całe życie. To właśnie robimy". Teraz gdy już wszyscy to widzimy, możemy pokazać swoją solidarność i szacunek wobec ludzi dotkniętych tymi problemami. Trump reprezentuje o wiele więcej, niż swoje poglądy. Na pewien dziwny sposób stał się także iskrą, która zachęciła ludzi do większej empatii.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

W tym roku w końcu dostrzegliśmy cierpienie innych. Czy inaczej amerykańscy weterani wojenni udaliby się do rdzennych mieszkańców w Standing Rock i błagali o przebaczenie za kradzież ziemi, łamanie traktatów, odebranie im języka i zanieczyszczenie ziemi? Czy koszulki „The Future is Female" (Przyszłość jest kobietą) Otherwild stałyby się kultowe, nosiliby je ludzie z całego świata, pragnący położyć kres patriarchatowi? Czy „The Good Immigrant" (Dobry imigrant) Nikesha Shukla zostałaby brytyjską książką roku?

„The Good Immigrant" składa się z esejów opowiadających o doświadczeniach mniejszości etnicznych. Książka wspięła się na szczyt list bestsellerów w kraju zmagającym się z kryzysem tożsamości i ksenofobią. Brexit jak na razie obnażył tylko manipulację demokracji. Musieliśmy to zobaczyć, dzięki temu możemy teraz wspólnie połączyć sił, by stworzyć świat, który — jak się okazało — do tej pory był tylko iluzją. Książki, sztuka i kultura jak zawsze pomogły ukształtować emocje i zmotywowały do rozmowy. Nie czujemy się przegrani — wciąż tu jesteśmy i walczymy. 72 tys. darczyńców wpłaciły pieniądze na rzecz organizacji Planned Parenthood w imieniu Mike'a Pence'a (wiceprezydenta elekta USA), który sprzeciwia się edukacji seksualnej, aborcji i stara się odebrać dofinansowanie zapewniającym je organizacjom. O wiele ciekawiej jest być jednym z tych darczyńców, niż ponurakiem, smucącym się na myśl o ciągle zmieniających się losach świata.

Istotne społeczności rozrastają się z konieczności. Czarny, queerowy performer Travis Alabanza powiedział i-D, że w tym roku mogliśmy zaobserwować więcej „strategicznego myślenia, poczucia pilności i skupienia na wspólnocie. To inspirujące". Gdy przyjrzymy się rosnącemu duchowi zmarginalizowanych społeczności, nie patrzymy tylko na wynik, ale także świętujemy każdy drobny sukces i wytrwałość, dzięki któremu go osiągnęli. „Kluby są dla nas mniej otwarte, kasują od nas wygórowane sumy, często mówią nam, żeby nasze imprezy były bardziej 'przyjazne' (czyli białe). Pozostają nam jedynie niedostępne i drogie miejsca", mówi Travis. „Organizacja Qtipoc jest po prostu magiczna. Pomyślcie o ich woli walki, jak wielkim uporem musieli się wykazać, żeby w ogóle to stworzyć". Nawet twoi znajomi, którzy wolą chować głowę w piasek i mówić: „Nie interesuje mnie polityka" wiedzą, że nadszedł czas, żeby się wysilić. Apatia nie jest już na topie.

W 2016 roku obudziliśmy się jako towarzysze, a co więcej, wielu w ogóle wybudziło się z letargu po raz pierwszy. Systemy na całym świecie pokazały swoje wady. Politycy zaczęli przypominać postaci z tanich telenowel — jakby scenografia za nimi mogła runąć w każdej chwili.

Aktywiści, tacy jak ja, którzy już od jakiegoś czasu obnażają fałszywość tej fasady, poczuli ulgę. Kurtyna w końcu została podniesiona, światło padło na to, co kryło się za kulisami. To świt po wielkim śnie zachodu. Witamy w nowym dniu: „Wreszcie się obudziliście! Jestem już na nogach od dawna. Wasza kawa już ostygła, ale wybierzcie sobie jakąś koszulkę ze sloganem i wstawimy wodę na nową".

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Lisa Luxx

Tagged:
opinie
polityka