daria, czyli antidotum na głupotę

Ponad 20 lat temu nastolatka z Lawndale na zawsze zmieniła telewizję, kreskówki i szkoły średnie.

tekst Wendy Syfret
|
08 Marzec 2017, 4:45pm

Dwie dekady od premiery „Darii" na MTV sarkastyczna nastolatka ma różne znaczenie dla różnych ludzi. Jest świętą patronką bystrych dziewczyn, świadectwem mocy obalania banałów w telewizji oraz mocnym argumentem przeciwko laserowej korekcji wad wzroku. Poza tym Daria Morgendorffer jest jedną z najważniejszych oręży lat 90. do walki z ziomeczkową kulturą. Z tym tytułem weszła w XXI wiek, dzięki czemu niewzruszona bohaterka zyskała dodatkowe rzesze fanów. Niektórych nawet jeszcze nie było na świecie w 1997 roku, gdy debiutowała na ekranie.

Chcemy zaznaczyć, że nie składamy żadnego hołdu. Buntownicza, chłopięca, seksistowska zuchwałość leży w centrum historii powstania Darii. Lata 90. były dekadą próżniactwa i mimo że dla generacji X ważnymi kulturowo momentami były występy Winony Ryder w roli Lelainy Pierce, przełomowy stand-up Margaret Cho i dosłownie wszystko, co zrobiła Janeane Garofalo, był to okres głównie zdominowany przez mężczyzn. Filmy takie jak „Świat Wayne'a", „Wspaniała przygoda Billa i Teda" czy „Clerks - Sprzedawcy" były fajne. Oprócz tego były hołdem dla leniwych debili, robiących tylko to, na co mają ochotę, jarających tony zioła, a na koniec i tak zdobywających najlepszą dziewczynę i ratujących świat.

Taki trend narracji przybrał w MTV formę „Beavisa i Butt-Heada" i chociaż nie mieli oni nigdy miana bohaterów wśród tych, którzy ich otaczali, to dwójkę wychwala się jako ikony swojej generacji. Kreacje Mike'a Judge'a (twórcy animacji) były ostatecznym uosobieniem ziomeczkostwa: prostackie, głupie, bez zainteresowań i jakimś cudem mimo wszystko urocze. Na ich ogromną popularność miało wpływ to, że faceci wiedzieli w nich siebie, a reszta z nas była zmuszona do słuchania niewątpliwie pomysłowych żartów o puszczaniu bąków.

Ale Judge to nie Seth MacFarlane. On i jego zespół młodych scenarzystów i producentów nie byli usatysfakcjonowani narodowym podziwem dla niedojrzałych gwiazdek. Podczas rozmowy z VICE w tym roku, producent nadzorujący John Garrett Andrews przypominał, jak szefowa MTV Judy McGrath martwiła się, że program nie zawierał żadnych „inteligentnych ludzi - ani kobiet, ani dziewczyn". Zdając sobie sprawę z tego, że ktoś musi pokazać chłopakom miejsce w szeregu i poprawić balans płci w serialu, zespół zabrał się za stworzenie anty Beavisa i Butt-Heada.

Poznajcie Darię - „nieszczęśliwą laskę", postać, którą Abby Terkuhle, starszy wiceprezes MTV opisywał jako „inteligentną kobietę, która może być bronią" do walki z przygłupimi fanami metalu. Od pierwszego szkicu jej rola była jasna: kobieca postać, która nie jest seksualnym obiektem. 20 lat temu dostała własny spin off dzięki Glennowi Eichlerowi oraz Susie Lewis (który przyćmił oryginał) i szybko okazało się, że jest kimś więcej, niż moralnym kompasem dwóch zboczonych debili.

Na początku bycie bystrą kobietą w telewizji wiązało się z byciem spiętą, zimną i prawdopodobnie czekającą na zaoferowanie jej piwnego bonga, żeby się wyluzować. Za to Daria czuła się dobrze nie tylko ze swoją inteligencją, ale też uważała, że to dar, który należy wykorzystywać regularnie i bez skrępowania. Niewątpliwie było to barierą w niektórych społecznych interakcjach, więc częściej używała go jako sekretnej broni pomagającej w znalezieniu znaczenia i rozrywki w miasteczku, w którym nie do końca się odnajdywała. Tłumacząc pierwotne intencje stojące za stworzeniem postaci, Judge powiedział „Nerdist": „Chcieliśmy, by była kimś, kto oczywiście zwraca uwagę na to, że [Beavis i Butt-Head] są głupi, ale jest tolerancyjna, trochę przez nich rozbawiona i się z nimi droczy. Oprócz tego może jest trochę buntowniczką i oczywiście jest od nich bystrzejsza".

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Daria to ani moralistka z bólem dupy, ani jednowymiarowa sierotka próbująca naprawić cały świat. Jej połączenie dojrzałego sarkazmu i młodocianego idealizmu było w końcu znajome i podziwiane przez młodych widzów. Mimo ciągłego odrzucenia i ignorowania ze strony rówieśników Daria nigdy nie jest zgorzkniała. Jest raczej opiekuńcza w stosunku do tych, którzy ją otaczają. Nie w matczyny sposób, ale raczej jako nadrzędna jednostka, wykorzystująca swoją wysoką inteligencję do utrzymania niższej formy życia. Nawet gdy nie jest doceniana za swoje wysiłki (np. kiedy sama ratuje szkołę przed zdradliwym korporacyjnym sponsoringiem w odcinku „Fizz Ed"), nadal jest wytrwała. No i przemowa na ukończenie szkoły - błagam, dajcie tej dziewczynie nagrodę Peabody. Prawdopodobnie nie spodobałoby się jej, że to mówimy, ale Daria nie była tak bardzo odizolowana, jak próbowała być. Interesowało ją społeczeństwo i relacje między ludźmi. No przynajmniej między niektórymi ludźmi.

Dużo ciekawych momentów i opowieści z serialu pogłębiało kobiece przyjaźnie i relacje między siostrami. Najlepsza przyjaciółka - Jane Lane - nie była postacią, która ciągle tylko przytakiwała i wyglądała uroczo. Prowokowała i wspierała swoją przyjaciółkę, wyciągała na zewnątrz, dociskała, żeby ta była lepsza, mądrzejsza i nigdy nie pozwoliła na przemianę w parodię samej siebie. Gdzie znajdziemy na to lepszy dowód jak nie w decyzji Darii, by wypróbować soczewki kontaktowe, co doprowadziło do egzystencjalnego kryzysu? Jane bez problemu wytyka fałsz kumpeli, pamiętając o nieurażeniu jej uczuć i dbając, by czuła się bezpieczna i wystarczająco kochana, by być niedoskonała.

Kiedy w późniejszych odcinkach pojawia się między nimi chłopak (dosłowne uosobienie tego, czemu serial się przeciwstawia), dwójka nie walczy ze sobą o to, która go zdobędzie. Próbują raczej poradzić sobie z problemem i dbać o siebie po tym, jak okazało się, że są zwykłymi śmiertelniczkami. Miłosne trójkąty nastolatków są często wykrzywione: jedna ze stron jest odrzucana, inne okazują się dziecinne albo okrutne. Na szczęście to nie jest „Zakochana złośnica", Daria i Jane są dla siebie priorytetami i tworzą dojrzałą dynamikę pomiędzy przyjaciółkami oraz chłopakami, jaką większość z nas próbuje osiągnąć, mając dwadzieścia parę lat.

Podczas gdy Daria i Jane są ponadczasowymi ikonami dla hasła „sisters before misters" (laski przed kutaski), Quinn - oszalała na punkcie chłopaków siostra, ciągle otoczona wianuszkiem niezbyt inteligentnych przystojniaków - podąża inną ścieżką. Ma tendencję do ukrywania swojej inteligencji (bo takowa istnieje, obejrzyjcie odcinek „Lucky Strike", jeśli potrzebujecie dowodu), ale mimo to ma siłę do przeciwstawiania się otaczającej ją głupocie. Chociaż przez większość czasu są przeciwieństwami, kiedy zbliża się do orbity Darii, ta nie ma innego wyboru jak pokazać jej wartość, jaką jest niecenzurowanie własnych zdolności, nawet w przypadku randki w Chez Pierre.

Ten serial nie tylko przechodzi pozytywnie test Bechdel, ale sprawia wręcz, że jest zbędny. Przez większość czasu Daria nie funkcjonuje nawet w opozycji do wszechogarniającej ziomeczkowej kultury w komedii, kreskówce, szkole średniej i latach 90. Nie jest zainteresowana nawet jej istnieniem.

Waga tych pięciu sezonów i dwóch pełnometrażowych filmów rozciąga się poza Lawndale. Przed Darią nie widzieliśmy na serio kobiety przedstawionej tak dynamicznie w kreskówce. Reszta telewizji zaczęła się budzić dzięki Sarze Gilbert w „Roseanne", Claire Danes w „Moim tak zwanym życiu" oraz każdej osobie noszącej koturny w „Buffy", a w świecie animacji Lisa Simpson pozostawała wcześniej sama. Gdzie indziej kreskówkowe kobiety ciągle były głupiutkimi żonami rodem z produkcji Hanna Barbery, pobocznymi pomocnikami albo przerysowanymi seksbombami jak rodzima Aeon Flux z MTV. Daria jest wyjątkowa, nawet, gdy porównamy ją do żywych odpowiedników: nie jest starą-malutką jak większość z nich. Może czytać Kafkę i zostawiać dorosłych w tyle, ale nie próbuje ich udawać. Zauważa wady w świecie dorosłych - odsyłam po raz kolejny do jej przemowy na ukończenie szkoły. Nie chce do niego dołączyć, chce być ponad tym. Celem nie jest bycie dorosłą, ale bycie sobą.

Darię stworzono jako opozycję Beavisa i Butt-Heada, a ta szybko wybiła się na ich tle, by stać się samą w sobie ikoną historii telewizji. Zmieniła spojrzenie na młodość, liceum, przyjaźń i rodzinę. Ostatecznie dbała o relacje i dorastanie pełne wrażliwości, które nigdy nie wydawało się przesłodzone albo depresyjne. Pokazała, że prywatne życie nastolatki może być inspiracją do stworzenia czegoś więcej, niż tylko przyjemnych filmów i odcinków „Pełnej chaty". Zawdzięczamy jej nową generację inteligentnych, dynamicznych, dziwacznych animowanych ikon takich jak Tina Belcher, Lana Kane, Diane Nguyen, Królewna Balonowa i Wendy Testaburger. Nieźle jak na dziewczynę, która po prostu chciała obejrzeć w spokoju „Sick Sad World".

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Wendy Syfret
Tłumaczenie: Benjamin Diamoutene
Zdjęcia: via IMDB