h​eteroseksualny kaftan bezpieczeństwa

„Noś co chcesz, identyfikuj się z kim chcesz, a jeśli chcesz spędzić życie na imprezach, to zrób to”.

tekst Edward Siddons
|
27 Czerwiec 2016, 3:30pm

„To największa ironia: słowo, które wybraliśmy, żeby się określać — 'gay' — oznaczało kiedyś kogoś radosnego, beztroskiego, a teraz opisuje grupę ludzi, którzy wydają się przeciwieństwem tej definicji".

Tak napisał Matthew Todd, były redaktor magazynu Attitude i autor książki „Straight Jacket: How to Be Gay and Happy". Połowa młodzieży ze społeczności LGBT myślała nad samobójstwem, dlatego książka Todda jest potrzebna i wstrząsająca. Co najważniejsze, nie tylko identyfikuje on problemy ze zdrowiem psychicznym nękające queerową społeczność. Autor szuka przyczyn i możliwych rozwiązań sytuacji. Surowe, czarne litery pierwszego z rozdziału rozwiewają wszelkie wątpliwości: źródłem traumy jest trup w szafie — wstyd, który miały usunąć duma i parady równości.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Wstyd może przybierać dwie formy. W starożytnej Grecji ta koncepcja miała dwie odmiany: aidos był produktywnym rodzajem wstydu, nieśmiałą skromnością, która powstrzymuje nas przez zachowywaniem się jak dupki. Drugi rodzaj to aiskhyne (lub aeschyne), poczucie hańby, które niszczy mniemanie o sobie i sposób postrzegania własnej osoby. To toksyczny wstyd, taki jak ten, który bierze się z gnębienia, odrzucenia i przemocy. Wgryza się głęboko w psychikę i przejawia się jako trauma w dziwnych i na pozór niezwiązanych z tym zachowaniach. Weźmy na przykład niekończące się marudzenie, że pragniemy przyzwoitego partnera, zamiast szybkiego numerka w toalecie, po którym idziemy na szybki numerek w toalecie… albo niepokój dyktujący nam, gdzie i jak funkcjonujemy w miejscach publicznych. Depresja, która doprowadziła do zbyt wielu samobójstw. To nie tylko tragiczne przypadki w ekscentrycznej społeczności. Omar Mateen — mężczyzna, który zabił naszych latynoskich i Afroamerykańskich braci i siostry w Orlando, mógł tłumić swoje własne pragnienia i to też nie jest przypadek. Nasiona wstydu sieje się wcześnie, a ich owoce mogą przynosić tragiczne konsekwencje.

Doświadczenia z dzieciństwa są kluczowe i kształtują osobowość. Poczucie nieakceptowanej odmienności od razu zostaje wpojone każdemu dziecku, które zdaje się burzyć seksualny lub płciowy porządek. Ankieta nauczycieli przeprowadzona przez organizację Stonewall w 2014 roku wykazała, że 86% nauczycieli ze szkół średnich i 45% z podstawowych przyznało, że uczniowie doświadczają homofobicznych lub transfobicznych prześladowań. Dwie trzecie nauczycieli ze szkół średnich i jedna trzecia z podstawowych słyszała słowa takie jak „pedał", „ciota" i „lesba" w klasach i na przerwach. To od małego wpaja poczucie wstydu i, jak mówi Todd, sprawia, że „głęboko w środku czujemy się wadliwi, źli, odstręczający, w sposób, którego nie umiemy wyrazić", a także, że „musimy walczyć z samymi sobą, żeby przetrwać".

Todd nie snuje domysłów, nie wyjaśnia tu jedynie anegdotek czy wyników jednej ankiety. Badanie Adverse Childhood Experiences (ACE), analizujące negatywne doświadczenia z dzieciństwa, wykazało, że u dziecka, które doświadczyło co najmniej czterech negatywnych doświadczeń w dzieciństwie, występuje większe prawdopodobieństwo otyłości. Jest także 5 razy bardziej narażone na zostanie alkoholikiem i 46 razy bardziej narażone na uzależnienie się od narkotyków podawanych dożylnie, niż dziecko bez tych negatywnych doświadczeń, do których zaliczają się m.in. kazirodztwo, chory psychicznie lub uzależniony rodzic, oraz przemoc fizyczna, psychiczna lub seksualna. Jednak doświadczeniem, które najczęściej wpływało na destrukcyjne zachowanie, nie było żadne z powyższych. Najczęstszą przyczyną problemów jest „powtarzające się, ciągłe upokarzanie" — właśnie takie, o jakim mówili nauczyciele z raportu Stonewall.

Tytułowy „straight jacket" to gra słów, nawiązująca do tak samo wymawianego „straitjacket", oznaczającego kaftan bezpieczeństwa. W ten sposób autor nazwał pewną heteronormatywną maskę, która „jest nam narzucona od urodzenia i nie pozwala nam rozwijać się poza jej ciasnymi granicami", zmusza do zachowywania się w określony sposób. Perfekcjonizm, niezdrowe współzawodnictwo na queerowej arenie, stygmatyzowanie kobiecości, transfobia i bifobia wśród gejów i lesbijek, często występujące zaburzenia odżywiania — wszystkie te objawy biorą się ze wstydu, który odzwierciedla się w atakach, fetyszyzacji i odrzucaniu genderqueer i członków społeczności LGBT+ o kolorze skóry innym niż biały.

Todd wygłosił w książce kontrowersyjną tezę. Autor twierdzi, że sposobem na rozwinięcie się nie jest postawienie na zachowania, które heteronormatywne społeczeństwo uważa za odbiegające od normy. Odrzuca przekonanie, że „homo równa się hedonistyczny". Todd uważa, że na korzyść społeczności nie działają narkotykowe orgie, upijanie się do nieprzytomności pięć dni w tygodniu i wzdryganie się przed wszystkim, co uważane za konwencjonalne. W rozmowie mówi: „Angażujemy się w masę destrukcyjnych zachowań, ale jednak według niektórych to pewnego rodzaju oznaka tożsamości. Twierdzą, że szprycowanie się narkotykami jakimś sposobem nas umacnia, bo odróżnia nas od mainstreamu. Moim zdaniem to dziwne. Raczej nie działa na korzyść".

Konsekwencje są straszne: ludzie, którzy przegrali z uzależnieniem od narkotyków, alkoholizmem i samookaleczaniem wciąż pojawiają się w książce. Każde nowe imię rezonuje z symfonią tragedii i straty, która dudni już od pierwszego rozdziału. Dla Todda, który sam walczy z uzależnieniem i problemami ze zdrowiem psychicznym, nie wystarczy zwykła reinterpretacja „nienormalnych" zachowań i określanie je mianem radykalnych.

„Dorastaliśmy, uczeni, że bycie gejem jest okropne i żałosne, więc potem opowiadamy wszystkim, jakie jest wspaniale, jacy jesteśmy wspaniali i dumni, a także wrażliwi na wszystko, co może to podważyć, dlatego staramy się to zniszczyć", mówi. W wyniku tego społeczność LGBT+ nie mówi o wstydzie, a zamiast tego przyjmuje postawę, która tak naprawdę niesie więcej szkody niż pożytku. Zrzucanie z siebie heteronormatywnego kaftana nie polega na zupełnym przeciwstawianiu się stereotypowi podmiejskiej banalności. Chodzi o unikanie obu skrajności, znalezienie złotego środka. Mocną stroną książki są racjonalne rady, sugerujące jak radzić sobie ze wstydem i zdjąć z siebie ten kaftan bez podpalania go, bo to może się dla nas źle skończyć.

Ostatni rozdział, „Powrót do zdrowia" jest istną encyklopedią, zbiorem planów działania. W ofercie znajdziecie m.in. terapię afirmatywną, mająca na celu zaakceptowanie tożsamości, organizacje takie jak Anonimowi Alkoholicy i Narkomani, wolontariat w centrach LGBT+, trans grupy wsparcia, ograniczenie oglądania pornografii, zdrowe korzystanie z Grindra, bezpieczny seks i kontakt z fundacjami zajmującymi się zdrowiem seksualnym i narkotykami. Liczy się również wpłacenie dotacji na rzecz queerowych centrów i wspieranie polityków mówiących o tych sprawach głośno.

„Noś co chcesz, identyfikuj się z kim chcesz, a jeśli chcesz spędzić życie na imprezach, to zrób to", wyjaśnia ze współczuciem. „Chcę tylko, żebyśmy dotarli do punktu, w którym czujemy, że możemy być sobą". Może walka o prawa zwalnia, ale walka o szczęście dopiero się zaczyna.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst Edward Siddons
Zdjęcie Colm Howard-Lloyd
Tłumaczenie Patrycja Śmiechowska

Tagged:
LGBT+
LGBTQ
Kultura
problemy
szczęście
płeć
Zdrowie Psychiczne
Wstyd
Gnębienie
гей
poniżanie