przewodnik po ekranowych wcieleniach iggy’ego popa

Od „Kawy i papierosów”, przez „Truposza”, po „Blood Orange”.

tekst Oliver Lunn
|
17 Czerwiec 2016, 4:48pm

James Newell Osterberg, Jr, znany jako Iggy Pop, właściciel najczęściej fotografowanej klaty rocka, nie lubi bezczynności. Wypuścił własną kolekcję ubrań, prowadził autorską audycję w radiu, wygłaszał wykłady, pozował nago studentom malarstwa i od lat 80. Dość regularnie pojawia się na ekranie — łącznie wystąpił już 37 razy. W tej tym momencie aż trzy filmy z Iggym czekają na premierę. Oprócz tego rockman wypuścił właśnie nowy album i rusza w trasę, która składa się z 27 koncertów. Skąd on bierze tę energię? Zaczynamy podejrzewać, że Iggy jest tak naprawdę robotem w ludzkiej skórze.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

W nadchodzącym filmie „Blood Orange" starzejąca się gwiazda rocka występuje w roli starzejącej się gwiazdy rocka. Granica między karierą muzyczną Iggy'ego, a jego scenicznym wizerunkiem, zawsze się zacierała, co nie oznacza, że występuje w filmach tylko w roli rozebranego rockmana — wręcz przeciwnie. Użyczył swojego głosu w francusko-irańsko-amerykańskiej animacji „Persepolis", a na ekranie pojawiał się obok niezliczonych aktorów, od Chevy'ego Chase'a po Gretę Gerwig. Krótko mówiąc, jego filmowa kariera ma się dobrze i wygląda na to, że Iggy nie planuje zwolnić tempa. Przypominamy jego najlepsze ekranowe wcielenia:

„Beksa", 1990 rok
Trudno oceniać występ Iggy'ego w „Beksie", zabawnym, krzykliwym musicalu, przypominającym „Grease", przefiltrowane przez kiczowatą estetykę Johna Watersa. Jego specjalnością nie są niuanse i niedopowiedzenia. W filmie, Iggy gra Belvedere'a Rickettesa, wujka tytułowej Beksy (w tej roli granej Johnny Depp). Belvedere to dumny, rock'n'rollowy buntownik ze wsi, istny hipster z Baltimore z lat 50. W tej wymagającej roli Iggy pokazał wszystko. Możemy podziwiać nagiego Popa biorącego kąpiel w wannie na podwórku. A także, jak nadąsany dłubie w nosie, a następnie zjada znalezisko. Obserwujemy też, jak dziko tańczy do muzyki Deppa z ulizanymi włosami, a jego niewymuszona charyzma przepełnia każdy kadr. Najbardziej niezapomniany moment? Gdy całuje babcię Beksy, śliniąc się i machając językiem. To jeden z najobrzydliwszych pocałunków zarejestrowanych na taśmie filmowej. Brawo Iggy!

„Truposz", 1995 rok
W „Truposzu", czarno-białym westernie Jima Jarmuscha, ekranowe wcielenie Iggy'ego przypomina statystę z „Domku na prerii". Jego wielkie oczy spoglądają spod staromodnego, damskiego czepka. Salvatore Jenko, znany jako Sally, opowiada chaotyczne historie przy ognisku i pożera fasolkę z Billym Bobem Thorntonem i niezaproszonym gościem. W przerażający sposób głaszcze Deppa po nodze i głowie, komplementując, że „ma miękkie włosy, jak dziewczyna" i przysuwa się do niego niezręcznie blisko. Gdy dochodzi do starcia, szczęśliwie dla Deppa okazuje się, że Iggy nie jest najlepszym strzelcem. Za to ma inny talent: potrafi zrobić „cholernie dobrą fasolkę".

„Odważny", 1997 rok
Po wspólnych występach w „Beksie" i „Truposzu" Iggy i Johnny zaprzyjaźnili się. W pierwszym i ostatnim filmie wyreżyserowanym przez Deppa, mało znanym neo-westernie „Odważny", Iggy użyczył swoich aktorskich talentów do zagrania „Mężczyzny jedzącego ptasią nóżkę". W surrealistycznej scenie, rozgrywającej się na wysypisku, gdzie mieszka grany przez Deppa pechowiec, rozkręca się impreza. Właśnie tam, skrywając się pod kolorową parasolką, siedzi Iggy Pop, jak zwykle oddany roli, jedząc wspomnianą ptasią nóżkę. Kamera mija go bez zainteresowania. Oglądamy go ubranego od stóp do głów w skórę, z serwetką pod szyją, pożerającego udko (oczywiście grillowane, nie jest przecież dzikusem). Jest sam i niczego więcej mu nie trzeba. W pokrętnym, pretensjonalnym filmie, mała rólka Iggy'ego zdaje się prywatnym żartem między nim i Deppem.

„Kawa i papierosy", 2003 rok
Występ w „Kawie i papierosach" to ukoronowanie kariery Iggy'ego. Grając samego siebie, siedzi późną nocą w knajpie, czekając na Toma Waitsa (który też zawsze jest sobą). Powód spotkania jest nieznany. Iggy przychodzi za wcześnie, więc zamawia Tomowi kawę. Okazuje się jednak, że Tom ma bardzo konkretne upodobania, więc ich pogawętka rozpoczyna się dość ciężko. Sprawy pogarsza jeszcze uwaga Iggiego, który zauważa, że w szafie grającej nie ma żadnej piosenki Toma. Cała sytuacja jest absurdalna: wyobrażacie sobie, że wchodzicie do podejrzanego baru w środku nocy, a tam naprzeciwko siebie siedzą Iggy Pop i Tom Waits, luźno wymieniając docinki? W tym właśnie tkwi piękno tego filmu. Oni po prostu piją kawę, palą papierosy i dyskutują o wszystkim i niczym. Nie mogło być lepiej.

„Koszmar", 2009 rok
Tajemnicą jest, jak Iggy Pop wylądował w niskobudżetowym filmie o wampirach, przepełnionym małymi rólkami gwiazd rocka, takich jak Alice Cooper (idealnie wpasowujący się wizerunkowo w rolę wampira), Henry Rollins w najgorszej peruce świata i Moby (tak, Moby). Ale wracając do Iggy'ego, jest on prawdopodobnie jedynym powodem, by zobaczyć ten niezaprzeczalnie tragiczny film, opisywany jako „rock'n'rollowa czarna komedia o wampirach". Co zaskakujące, nie został obsadzony w roli jednego z krwiopijców. Jest producentem muzycznym tandetnego zespołu rockowego, jednak okazuje się, że jego najcenniejszą usługą, są życiowe porady, jakie im oferuje. Na przykład: „Koleś, pozwól, że ci przekażę wiedzę, którą zdobyłem, podróżując: zawsze zakładaj gumkę i nigdy nie ufaj cholernym wampirom". Za swój niski baryton i złowieszczy śmiech należy mu się piątka za wysiłek, który włożył w ten koszmarny film.  

@OliverLunn

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst Oliver Lunn

Tagged:
Iggy Pop
Kino
muzyka
Kultura