Reklama

tragiczna historia nico

W rocznicę wydania „The Velvet Underground & Nico” wspominamy legendę i odkrywamy jej wpływ na kulturę.

tekst Wendy Syfret
|
21 Marzec 2017, 3:25pm

A still from a 1966 screen test. Image via IMDB.

W tym miesiącu mija 50. rocznica wydania „The Velvet Underground & Nico", jednego z niewielu albumów, które naprawdę zasługują na miano przełomowego. Po pół wieku płyta z 1967 roku jest uważana za wzór progresywnego, eksperymentalnego popu oraz świadectwo siły oddziaływania, która wzrasta, gdy zatrze się granicę między sztuką i muzyką. W ciągu niecałych 50 minut zespół łączy elementy takich gatunków jak post-punk, glam-goth, shoegaze, art-rock, indie-pop, drone, new wave, noise i industrial. Teraz jest już częścią muzycznej historii. Każdy, kto nie zna tych 11 kawałków, miał wiele okazji, by nadrobić zaległości dzięki fali artykułów poświęconych krążkowi z okazji rocznicy. Każdy z autorów tych artykułów podąża trochę inną ścieżką do momentu, w którym zespół nagrał piosenki w chylącym się ku upadkowi Scepter Studios na Manhattanie. Po drodze zatrzymują się tu i tak, by zbadać niepodważalne dziedzictwo kapeli oraz relację między Lou Reedem i Johnem Calem, którzy tworzyli trzon zespołu razem ze Sterliniemg Morrisonem i Maureen Tucker.

Ich przeznaczeniem było stanie się gigantami muzyki współczesnej. Reed — porywczy intelektualista, który w wieku 17 lat przebywał w szpitalu psychiatrycznym — pasuje do naszego romantycznego wyobrażenia o mrocznym artyście. Cale z kolei był awangardowym muzykiem z neoklasycznym stylem i genialnymi umiejętnościami. Dla porównania, Nico przeważnie przedstawia się jako byłą modelkę i ulubienicę Andy'ego Warhola, która po jego sugestii dołączyła do mrocznej, intelektualnej ekipy i nadała jej szyku i stylu.

Nico w „Słodkim życiu".

Zanim Nico poznała Warhola i resztę Velvet Underground, prowadziła koczowniczy tryb życia, w którym nie brakowało traumatycznych przeżyć. Naprawdę nazywała się Christa Päffgen i urodziła się w Kolonii w 1938 roku. Dzieciństwo upłynęło w cieniu II wojny światowej, która naznaczyła jej ojca. Niewiele wiadomo o jego losach, ale najczęściej mówi się, że odniósł poważne obrażenia głowy i przez uszkodzenie mózgu spędził resztę życia w szpitalu psychiatrycznym.

Pod koniec wojny Nico wraz z mamą przeniosły się do Berlina, gdzie dziewczyna pracowała jako szwaczka, a potem modelka. Gdy była nastolatką, podróżowała po Europie i pracowała dla wiodących publikacji modowych, zagrała małą rólkę w „Słodkim życiu" Felliniego i przyswoiła kilka języków. W wieku 17 lat miała zostać muzą Coco Chanel, która zwróciła na nią uwagę, ale Nico postanowiła przenieść się do Nowego Jorku.

Później stwierdzono, że jej angaż w Velvet Underground był co najmniej dziwny w związku z jej niecodziennym głosem i częściową głuchotą, przez którą miała problemy z trzymaniem się tonacji. Jednak jak się okazuje, jej kariera muzyczna rozwijała się jeszcze zanim poznała Andy'ego Warhola. We wczesnych latach 60. śpiewała w klubie nocnym, gdzie podobno przychodził jej słuchać Leonard Cohen, a w trakcie występu pisał wiersze. W 1962 roku pojawiła się w filmie „Strip-Tease" Jacquesa Poitrenauda i nagrała tytułowy utwór autorstwa Serge'a Gainsbourga. Warhola poznała później, dzięki Brianowi Jonesowi (gitarzyście Rolling Stone), który już z nią nagrywał. Mniej więcej w tym samym czasie współpracowała również z Bobem Dylanem.

Mimo to jej związek z Reedem, Calem i zespołem wkrótce miał zdefiniować całą jej karierę. Chociaż zawsze podziwiano jej styl i głos à la Marlene Dietrich, jej zawodowe relacje nie były łatwe. Zespół często wzgardzał jej strojeniem piórek i przedrzeźniał jej styl śpiewu oraz nietypowe nawyki (przed każdym koncertem musiała zapalić świecę).

Nico w teledysku Warhola do „I'll Be Your Mirror".

W kolejnych dekadach jej postać dzieliła fanów, którzy nadal sprzeczają się, czy była istotną częścią zespołu, czy tylko jego ozdobą. Jej czasem romantyczne związki z Reedem i Calem („I'll Be Your Mirror" opowiadało o niej) sprawiły, że była porównywana do Yoko Ono. Obie to dynamiczne, niezależne kobiety, których wpływ przyćmiła idea, że ich obecność pogorszyła jakość prac mężczyzn wokół nich. Jej późniejsze związki z Iggym Popem, Jimem Morrisonem i Alainem Delonem (z którym miała dziecko) przyczyniał się tylko do propagowania opinii, że tak naprawdę jest jedynie groupie.

Oczywiście jej sukces po „The Velvet Underground & Nico" obala poprzednie argumenty. Dodatkowo ciągła obecność Reeda i Cale'a na jej kolejnych płytach (obaj pisali, produkowali i komponowali dla niej) demonstruje prawdziwy, trwały szacunek. Razem z Calem nawet zagrała support dla Pink Floyd w 1972 roku.

Najbardziej znanym solowym krążkiem Nico jest chyba „Chelsea Girl", ale to druga płyta „The Marble Index" z 1968 roku umocniła jej pozycję matki gotyku. Na tym etapie kariery odeszła od swojego poprzedniego image'u, a do grona jej fanów i przyjaciół dołączyli Siouxsie and the Banshees, Patti Smith i John Lydon. Smith kupiła jej nawet fisharmonię, gdy jej instrument został skradziony i nie było jej stać na drugi.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Zwiastun „Wewnętrznej blizny" z 1972 roku.

Dziś jej styl często sprowadza się do schludnych, chłopięcych sylwetek z początku kariery w latach 60. Jednak w latach 70. i 80. mniej przypominała Margot Tenenbaum, a bardziej mroczną wiedźmę. Nigdzie nie widać tego lepiej, niż w surrealistycznych, wielojęzycznych filmach artystycznych, które kręciła z francuskim, awangardowym filmowcem, Philippem Garrelem. Film „Wewnętrzna blizna" z 1972 roku nadal jest równie piękny, dziwny i mocny. Philipp i Nico przez ponad dekadę byli kochankami, a ubrania, które szył dla obojga, potęgowały efekt androgeniczności.

Nico zmarła w 1988 roku na Ibizie. Jechała na rowerze w palącym słońcu, gdy nagle dopadł ją zawał serca. Artystka uderzyła głową w ziemię i doznała krwotoku mózgu. Jak na ironię w tamtych czasach starała się zerwać z heroiną, żyć zdrowo i bardziej tradycyjnie. W swoich ostatnich latach mieszkała w różnych krajach w Europie, a uzależnienie od heroiny siało spustoszenie w jej organizmie. W pewnym momencie mieszkała nawet w opuszczonym mieszkaniu w Paryżu, pomalowanym w całości na czarno.

To ta ponura, zimna, zła i być może zagubiona Nico stała się przewodniczką dla takich artystek jak Siouxsie Sioux i Zola Jesus, a nie promienna modelka, która łamała serca wszystkich w Velvet Underground. To właśnie tej kobiecie hołd oddali Elliott Smith, Björk, Marianne Faithfull, Bat for Lashes, St Vincent i Patrick Wolf i to o niej powinniście pomyśleć, powracając do „The Velvet Underground & Nico". Możecie też od razu olać tę płytę i zamiast tego obejrzeć „Wewnętrzną bliznę" („La Cicatrice Interieure").

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Wendy Syfret