lindsay lohan, patronka milenialsów

„Moje motto to żyj pełnią życia — z umiarem”.

tekst Philippa Snow
|
12 Sierpień 2016, 3:00pm

Drugiego lipca tego roku Lindsay Lohan wbrew przeciwnościom losu skończyła 30 lat. Bez wątpienia ktoś z tego powodu przegrał zakład albo dwa. Świętując ten przełomowy moment, Lindsay stworzyła tag #LILOIS30 (LiLo ma 30 lat), nazywając się przydomkiem z tabloidów, który wydawał się nie na miejscu, nawet gdy miała 19 lat. Nigdy nie weszła w fazę, której dotyczy Spearsowska fraza „Już nie dziewczyna, ale jeszcze nie kobieta" („not a girl, not yet a woman"). Zawsze była albo dziewczynką z „Nie wierzcie bliźniaczkom" albo oziębłą, seksowną kobietą z chrypką palaczki. Jej jedynym momentem przejściowym była ta sławna sesja zdjęciowa w stylu Lolity w bikini od Pucci. 30 urodziny spędziła w Grecji i chociaż nie udało jej się zdobyć sponsora, na którego liczyła, to i tak odziana w cekiny na Instagramie wyglądała na szczęśliwą i dość trzeźwą. Później zamieniła sukienkę na neonowy kostium kąpielowy i sztuczne rzęsy, w których ruszyła na narty wodne. Ona nie jest kiczowata według definicji Milana Kundery, który stwierdził, że kicz to „całkowite wyparcie gówna". Lindsay przeważnie otwarcie przyznaje się do swoich najgorszych momentów. LiLo, jej publiczna persona, znajduje się na pograniczu.

Lohan jest skandalicznie kobiecą, utalentowaną kobietą, która uwielbia swoją autodestrukcję. Już praktycznie udało się jej przeżyć Sylvię Plath (która popełniła samobójstwo w wieku 30 lat), co wydaje się istotne ze względu na podobieństwa w ich życiorysach. Na przykład obie przyznają się do słabości do strasznych, niewiernych mężczyzn. Obie bały się złych ojców i przeprowadziły się ze słonecznych regionów Ameryki do szarego Londynu i poczuły się samotne. Trudne kobiety źle znoszą izolację, chociaż niektóre z nich wciąż rzucają się w przepaść raz za razem — Lohan jest jedną z nich. W połowie jest Esther Greenwood ze „Szklanego klosza", a w połowie zachrypniętą, rudowłosą wersją Neely O'Hary z „Doliny lalek". Vanity Fair nazwało Margot Robbie żywym „powrotem do przeszłości", ale to Lindsay z dumą zatrzymała się w 2007 roku, jej najlepszym momencie. Nie ma lepszej, bardziej realistycznej dziewczyny z sąsiedztwa, niż zmęczona była królowa balu maturalnego, co oznacza, że LiLo wciąż powinna pracować w Hollywood. Zagadką pozostaje dlaczego nie dostała głównej roli w „Kobiecie na skraju dojrzałości" Diablo Cody, chociaż może to byłaby zbyt pasująca do niej rola.

Lindsay jest bardzo zabawna, często nieumyślnie i dlatego jestem przekonana, że jest szalenie inteligentna.

Linsay Lohan jest przedstawicielką pokolenia milenialsów i ostatnio nie pracuje przed kamerą zbyt często, dlatego przeważnie widzimy ją przez media społecznościowe. Prezentuje się nam dokładnie tak, jak sama tego chce. W zeszłym roku przebrała się za Sharon Tate i wrzuciła zdjęcie w tej stylizacji na Instagrama 12 listopada, w 80 urodziny Charlesa Mansona. Przypadek? A może LiLo siedzi po nocy w sieci i czyta artykuły o mordercach? Na dowód tego, że nic o niej nie wiemy, istnieje tajemniczy filmik, na którym Lindsay zrugała paparazzo po arabsku. Zimą napisała: „Może w 2020 roku będę kandydować na prezydenta. Przez wzloty i upadki YESWECAN zróbmy to @KanyeWest".

Lindsay łączy wygląd hollywoodzkiej gwiazdy i seksualny apetyt Kennedy'ego, więc z pewnością byłaby świetnym prezydentem. Clinton mógł się upierać, że nie uprawiał seksu z Lewinsky, ale po co? LiLo beztrosko spisała listę swoich kochanków na serwetce w barze w Chateau Marmont. Tak wygląda prawdziwa szczerość. Co z tego, że zostawiła ją tam niechcący i zrobiła literówkę w imieniu Joaquin. Oczywiście Lindsay się oberwało, a media zrobiły z niej ladacznicę. Daily Mail nazwał ją „napaloną", zupełnie jakby była... no cóż, prezydentem w wieku średnim. „Gdy zaczynałam nie było Twittera", Lindsay zdradziła, gdy US Weekly spytał ją o wyciek listy. „Nie było tego bagna, to inny świat. Na Boga, nie mieliśmy Instagrama ani nawet aparatu w telefonie! Teraz jest inaczej". Tak jak jej idolki, Elizabeth Taylor i Marylin Monroe, Lindsay w głębi serca jest gwiazdą starej szkoły, pragnie staromodnej prywatności, nawet jeśli czasem zdarza jej się zdradzić zbyt wiele. Kiedyś powiedziała z kamienną twarzą: „Moje motto to żyj pełnią życia — z umiarem".

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Mam pewną teorię. Uważam, że ludzie, którzy potrafią być zabawni, wcale nie są głupi. To samo dotyczy tych ze świetnym stylem. Lindsay jest bardzo zabawna, często nieumyślnie i dlatego jestem przekonana, że jest szalenie inteligentna. W jej reality show z 2014 roku jest taka scena, w której trakcie jedzie przez Utah na festiwal Sundance i mówi do asystenta: „Kiedyś spędziłam tu cztery miesiące". On odpowiada: „Nad którym filmem pracowałaś?", a ona patrząc za okno, beznamiętnie odparła: „Nad żadnym". Nie dodała, że była na odwyku w Cirque Lodge, bo moim zdaniem jej riposta była zabawniejsza. Jak widać nawet Lindsay Lohan wyczuwa absurdalność swojej sytuacji i jest jej świadoma aż do bólu. Dziś już nie nazywa się kobiet „wystrzałowymi", ale LiLo właśnie taka jest. Niedawno napisała na Insta, że ubrała się jak „rosyjska wersja Sharon Stone z 'Kasyna', dlatego ciężko uwierzyć, że nie ma pojęcia, co robi. Dokładnie to wie. Nie zapominajmy, że jej pierwszym Tweetem był tekst: „Witaj Facebooku. Tak, to naprawdę ja, Lindsay. Witajcie na mojej facebookowej stronie!". To przynęta i ściema, której przekaz brzmi: „Czyż nie byłoby zabawnie, gdybym była tak szalona, jak myślicie?".

Dlaczego tak łatwo wyobrazić sobie ją patrzącą w lustro i mówiąca stanowczo: „Tak, to naprawdę ja, Lindsay"? W podpisie pod zmysłowym zdjęciem z hotelowego łóżka, które zrobiła w noc zamachu stanu w Turcji, napisała: „Gdybyśmy mieli złożyć historię na pół, gdzie umieścilibyśmy zagięcie?". To nas zagięła. Innym dobrym pytaniem jest: dlaczego Lindsay Lohan na żywo pisze na Twitterze o referendum dotyczącym Brexitu? To zadziwiające, że dziewczyna z Long Island tak bardzo przejęła się brytyjską katastrofą polityczną. Równie zaskakujące, jak to, że Lindsay Lohan przejmuje się czymkolwiek. W końcu ma tylko dwa bieguny: furię i letarg, zupełnie jak inne dziewczyny po dwudziestce. Cały czas, który spędza poza łóżkiem, jest uwieczniony dzięki selfie na Instagramie. Wydaje się, że LiLo wychodzi z łóżka, tylko żeby pojechać na pięciogwiazdkowe wakacje. To by wyjaśniało, dlaczego jej tablica składa się z samych plażowych fotek. Zwykłe dziewczyny próbowałyby ukryć bransoletkę SCRAM (która wykrywa spożycie alkoholu) na kostce, ale Lohan zamiast tego zakłada bikini i próbuje zarobić 10 tys. dolarów za zdjęcia. Jest ucieleśnieniem bezwstydnego, przedsiębiorczego ducha naszych czasów, pomysłowym Dobromirem XXI wieku.

Każda patronka zmarnowanego talentu jest jednocześnie patronką milenialsów, to logiczne.

„Nie rozumiem, dlaczego ludzie nienawidzą Lindsay", mówi Instagramowiczka xAmberHillsx (brzmi jak porno-ksywka Lohan). „Uważamy Amy Winehouse, Whitney Housten [sic] i innych ludzi zabitych przez narkotyki za bohaterów, ale hejtujemy Lindsey [sic]. Miała dość siły, żeby przez to przejść. Zamiast krytykować ją przez to, co zrobiła w przeszłości, powinniśmy czerpać z niej inspirację i chwalić jej powrót do zdrowia. Za młodu wszyscy jesteśmy głupi, a tak się składa, że jej głupie wybryki widział cały świat. Poważnie, wyobraźcie sobie miliony ludzi, obserwujące was od małego i krytykujących każdy szczegół i potknięcie. Jasne, Lilo ma na swoim koncie błędy, ale kto ich nie popełnia!". Po transmisji jej „dramatu dokumentalnego" pojawiły się kolejne oskarżenia — że jest zepsuta, krnąbrna i zimna. Raczej nie powinno to zaskakiwać nikogo, kto kieruje kamerę na Lindsay — bogatą i niesamowicie piękną kobietę walczącą z uzależnieniem, której życie może nie było trudne na znany śmiertelnikom sposób, ale z pewnością było burzliwe.

Gdy sprawdzałam, gdzie dokładnie przebywała Lindsay, gdy nie pracowała nad żadnym filmem, zaczęłam czytać opis programu odwykowego Cirque Lodge. Podpunkt o hipoterapii brzmi: „Rezydenci biorą udział w trenowaniu naszych koni i siebie jednocześnie. Tworzą strategie radzenia sobie z problemami, pracując ze zwierzęciem, które nie ma wobec nich żadnego ukrytego celu. Nie jest ich rodzicem, małżonkiem, ani przełożonym! Jeśli mamy problem z koniem, to może chodzi o nas!". Tak jak pisałam, LiLo wyczuwa absurd. Zastanawiam się, czy PR Cirque Lodge zdaje sobie sprawę, co „problem z koniem" może oznaczać dla niektórych z ich klientów. Z drugiej strony ciekawe, czy Lindsay by to wiedziała i czy uznałaby to za zabawne. Jestem przekonana, że tak. Każda patronka zmarnowanego talentu jest jednocześnie patronką milenialsów, to logiczne. To właśnie Lindsay Lohan. Mam nadzieję, że w 2076 roku dzieciaki będą używać taga #LILOIS90 i piszę to bez cienia ironii.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Philippa Snow 

Zdjęcie: Matt Jones
The Wealth Issue, numer 269, wrzesień 2006 roku
Tłumaczenie: Patrycja Śmiechowska

Tagged:
Kultura