Hylas i Nimfy, 1896 via Wikimedia

czy sztukę powinno się cenzurować?

Manchester Art Gallery zdjęła z wystawy „Hylasa i Nimfy" Waterhouse'a z 1896 roku. Jakieś trzy minuty później rozpętała się burza.

|
lut 9 2018, 11:48am

Hylas i Nimfy, 1896 via Wikimedia

W świecie sztuki panuje ostatnio niemałe zamieszanie. W zeszłą środę Manchester Art Gallery ogłosiła, że z wystawy zniknie 120-letni obraz „Hylas i Nimfy" JW Waterhouse'a. Celem było „wywołanie dyskusji" w ramach projektu artystki współczesnej, Soni Boyce.

Oczywiście wywołało to oburzenie, a niektórzy artyści ze stresu prawie pozjadali berety. Krytyk Jonathan Jones pewnie zwinął się w kłębek gdzieś w ciemnym kącie, mamrocząc coś o nadchodzącym kulturowym faszyzmie i poprawności politycznej stającej na głowie.

I miałby sporo racji. Można stwierdzić, że każda forma cenzury to zniewaga swobodnego wyrażania siebie. Sztuka ma prowokować, zmuszać do myślenia, nie może składać się tylko z akwarel i Jacka Vettriano. Wtedy nasz świat przypominałby poczekalnię u dentysty.

Manchester Art Gallery szybko zmieniła decyzję. W oświadczeniu (które brzmi o wiele lepiej, gdy przeczytacie je w stylu serialowej Darii) napisano: „Po fantastycznej reakcji na tymczasowe usunięcie obrazu [...] prerafaelickie arcydzieło Waterhouse'a 'Hylas i Nimfy' powróci na wystawę w sobotę 3 lutego".

Wspaniale. Brawo, świetna robota. Teraz możemy wrócić do tak istotnych kwestii.

Decyzja o usunięciu obrazu mogła być trochę surowa, ale czy faktycznie nie zapoczątkowała ciekawej dyskusji na temat przestarzałych, wiktoriańskich fantazji z nagimi nimfami? Albo na temat tego jak sztuka mogłaby do nas przemawiać w bardziej współczesny sposób?

Widzicie, sztuka nie jest tylko czarno-biała (chyba, że mowa o Bridget Riley). Prace uważane dziś za arcydzieła są oparte na historiach, które za 100 lat mogą być już nie do przyjęcia. Powinniśmy chociaż się zastanowić, tak jak w przypadku mody, muzyki i filmu — czy mężczyźni, których kiedyś uważano za wizjonerów, po prostu skorzystali na systemie, który pewnym pracom przypisuje wyższą wartość, a inne wyklucza?

Spokojnie, przecież nikt nie chce, żeby zniszczyć nagie nimfy Waterhouse'a. To nie Banksy! Zdjęcie obrazu ze ściany galerii miało zapoczątkować debatę na temat kontekstu, w jakim ten obraz powinien być prezentowany po powrocie. Chodziło o to, żeby odwiedzający wyrazili swoją opinię na temat oczekiwań wobec galerii. Uciszenie tych głosów byłoby przecież formą... cenzury?

Artykuł pochodzi z brytyjskiego wydania i-D.