kanibalki podbijają ekrany

Te filmowe bohaterki walczą o równość, a jeżeli masz coś przeciwko, to po prostu cię pożrą.

tekst Mateusz Góra
|
28 Marzec 2017, 1:00pm

Do Polski dopiero we wrześniu (wstępna data to 22 września) dotrze „Raw", coming-of-age movie o wegetariance, której transformacja w kanibalkę zaczyna się od spróbowania surowego mięsa. Historia jest na tyle mroczna, że kina w Los Angeles zdecydowały się na rozdawanie torebek na wymioty przed seansami horroru Julii Ducournau. Równocześnie Justine, grana przez delikatną i równocześnie hipnotyzującą GaranceMarillier, zaczyna odkrywać swoją seksualność i zamiast wpisywać się w schematy narzucane przez społeczeństwo dziewczynom, czuje się naprawdę wyzwolona. Podobnie jak bohaterki-syreny nagrodzonych na festiwalu Sundance „Córek dancingu" Agnieszki Smoczyńskiej, jej droga do emancypacji jest pełna krwi i mięsa. Jeśli dodamy do tego serial Netflixa „Santa Clarita Diet" z Drew Barrymore, w którym agentka nieruchomości przemienia się w zombie, możemy spokojnie zobaczyć, że odzyskiwanie miejsca dla seksualności dziewczyn w kinie odbywa się w ostatnim czasie przez płyny ustrojowe i kończyny. Czas zastanowić się dlaczego.

Sama obecność drapieżnych kobiet w filmach nie jest niczym nowym. Czasem w krwawych wizjach tkwił potencjał emancypacyjny i miały charakter feministyczny, czasem wręcz przeciwnie - pokazywały dziewczyny jako niebezpieczeństwo, a ich unicestwienie miało zapewniać powrót reszty bohaterów do „normalności". W latach 70., przełomowej dla feminizmu dekadzie, kiedy trwające od końca II wojny światowej zjawiska kontrkulturowe i rewolucja seksualna doszły do głosu, a w kinie pojawili się młodzi filmowcy pokroju Kena Russella, Alejandro Jodorowsky'ego, DušanaMakavejeva czy Andrzeja Żuławskego, którzy pokazywali rozbudzoną seksualność kobiet jako wynik zmian społecznych i walki z patriarchatem, ale równocześnie kierowali się męską fantazją o atrakcyjnej i uprzedmiotowionej młodej dziewczynie. Najlepszym przykładem może być „Słodki film" Makavejeva z 1974 roku. Z jednej strony jego bohaterka, czarownica przewodząca trupie społecznych wyrzutków, którzy zwracają uwagę na głupotę zasad społecznych, symbolizuje młodzieńczy bunt przeciwko władzy. Z drugiej strony zabijając kolejnych kochanków, obnaża strach mężczyzn przed zrównaniem praw obu płci i dopuszczeniem do pełnej seksualnej emancypacji kobiet. W finale musi ostatecznie zostać powstrzymana.

W wizji reżyserów tamtej dekady brakowało potencjału do prawdziwej emancypacji kobiet na ekranie - bohaterki nadal pozostawały jedynie fantazją na temat „niegrzecznej, zbuntowanej kochanki". Dopiero we wczesnych latach 00., kiedy w kolejnych krajach Europy i stanach USA wprowadzano progresywne prawo (jak równość małżeńską oraz regulacje polepszające sytuację kobiet), postaci dziewczyn nie tylko w niszowych feministycznych projektach przestały być obowiązkowo uprzedmiotowione i tym samym pozbawione realnej sprawczości. W „Ginger Snaps" z 2000 roku, historii dwóch sióstr zafascynowanych śmiercią, kiedy jedna po ugryzieniu wilkołaka sama zamienia się w wilka, równocześnie dorasta i może skonfrontować się z mężczyznami w patriarchalnym świecie. To była jaskółka zmian, które pozwoliły z czasem przedstawiać coraz odważniej kobiecą cielesność, unikając przekłamań, idealizacji i męskiego wyobrażenia.

Ukoronowaniem tego procesu mogą być „Wilgotne miejsca" z 2013 roku, komedia czerpiąca ze schematu „Amelii". Z tym wyjątkiem, że Helen jest zupełnie inna od Amelii - nie ma problemu z mówieniem o swojej cipce, zamiłowaniu do brudnych powierzchni, masturbacji i wszelkich cielesnych wydzielin. Przełamuje tabu związane z ciałem w sposób zupełnie bezpruderyjny, lekki i zabawny. Chociaż w samym filmie dziewczyna nikogo nie zabija i nie pożera, pokazuje, jak bardzo unikamy pewnych tematów w społecznej dyskusji. A co najlepiej zrobić, żeby w końcu zwrócić uwagę na jakiś temat w dobie, kiedy codziennie zalewa nas morze informacji? Wytrącić ludzi z równowagi i zszokować. Dlatego w rozmowie o wolności seksualnej ekspresji kobiet znowu pojawiły się potwory i latające w różnych kierunkach kończyny.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Chyba najlepiej takie podejście widać w „Córkach dancingu". Syreny Agnieszki Smoczyńskiej są atrakcyjne, ale już w zmienionej postaci, z wielkim obślizgłym ogonem, budzą mieszane uczucia. To najlepsza metoda na pokazanie, jak absurdalne są wyobrażenia mężczyzn na temat kobiet. Doprowadzenie ich do skrajnej postaci, co najlepiej udaje się właśnie w przypadku syren, pokazuje irracjonalny charakter lęku przed rzeczywistą równością. Z drugiej strony Złota i Srebrna są aktywne seksualnie, odrzucają schemat wychowania dziewczyn jako biernych, uległych i posłusznych. Stawiają pytanie, które nadal jest aktualne, chociaż mamy XXI wiek, czyli dlaczego tylko facetom pozwala się mówić otwarcie o seksualności?

Bohaterki nowych filmów opowiadających o kobietach-potworach, w których najczęściej chodzi po prostu o dojrzewanie i uzyskiwanie poczucia sprawczości, mają jeszcze jedną cechę - są równe mężczyznom zarówno emocjonalnie, jak i intelektualnie. Nie muszą się niczego wstydzić się, czego dowodzi charyzmatyczna Sheila z „Santa Clarita Diet". Nie dość, że udaje jej się namówić męża do współpracy przy szukaniu ofiar, co pokazuje jej silniejszą pozycję w związku, namawia też koleżanki do buntu. Jej kanibalizm jest wyrazem żywiołowego budzenia się świadomości wśród kobiet, brakiem cierpliwości na wieczne oczekiwanie, aż ich postulaty zostaną wysłuchane.

Powstawanie filmów z dziewczynami-kanibalkami jest ważne szczególnie teraz, kiedy do głosu dochodzą skrajnie konserwatywni politycy. W czasach radykalnego politycznego zwrotu, zagrażającego wolności i równości, potrzebujemy równie radykalnej, jasno pokazującej sprzeciw sztuki. Takie właśnie są bohaterki, jak Złota, Srebrna, Sheila i Justine - odważne, pewne siebie, a jeśli będziesz chciał znowu sprowadzić je do roli obiektu, po prostu cię pożrą.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Mateusz Góra
Zdjęcie: Kadr z filmu „Córki dancingu". 

Tagged:
Film
Raw
Kultura
Agnieszka Smoczyńska
feminizm
Córki dancingu
słodki film