znasz już kingę głyk? lepiej mieć na nią oko

Ma dopiero 19 lat, ale jej wersję „Tears in Heaven” od zeszłego tygodnia zobaczyło już 11 milionów ludzi.

tekst Mateusz Góra
|
21 Czerwiec 2016, 8:30am

Zagrała już ponad 100 koncertów z najlepszymi muzykami jazzowymi na świecie, ale jak mówi „popową" popularność przyniósł jej jeden film, który podlinkowało na swoim Facebooku amerykańskie muzyczne czasopismo Bass Players United. Na co dzień Kinga Głyk mieszka na Śląsku i jak mówi, w ogóle nie czuje się popularna, a ilość zainteresowanych nią ludzi nadal uważa za wielką zagadkę. Rozmawiamy z nią o dziewczynach grających na basie i o możliwościach, jakie dają media społecznościowe.

Pierwszy raz sięgnęłaś po gitarę, kiedy miałaś...
W wieku 12 lat wystąpiłam pierwszy raz na scenie z naszym rodzinnym zespołem Głyk P.I.K trio. Początki były ciężkie, odnajdywanie się w dorosłym życiu czasami przerastało moje dziecięce wyobrażenia. Jednak zawsze blisko był mój tata, który jest dla mnie ogromnym wparciem. Chronił mnie i kierował w świecie muzycznym.

Czy trudno być dziewczyną, która gra na gitarze basowej, kojarzonej jako „męski" instrument?
Zawsze trzymałam z chłopakami. Uwielbiałam z nimi grać w piłkę, ping ponga i siatkówkę. Byli dla mnie godnymi rywalami. Musiałam się bardzo starać, żeby z nimi wygrywać i czasem się to udawało. Gitara basowa to podobno niekobiecy instrument. Z tym stwierdzeniem może mogłabym się zgodzić, gdyby nie fakt, że teraz jest mnóstwo dziewczyn, które grają na basie. Rewelacja! Można akompaniować, grać solówki, akordy, bawić się rytmem, istnieje wiele różnych sposobów wydobywania dźwięku. Mnie ten instrument fascynuje i w ogóle się nie dziwię, że coraz więcej dziewczyn po niego sięga. Czy chłopaki patrzyli na mnie krzywo? Raczej nie, jeszcze mi się to nie zdarzyło. Przeważnie są mili (śmiech).

Czujesz, że żeby być muzykiem potrzebna jest szkoła muzyczna? Jaka była twoja ścieżka?
Nigdy nie chodziłam do szkół muzycznych. Zawsze uczyłam się sama lub prywatnie. Jednak wiem, że wszystko ma swoje plusy i minusy. Szkoła na pewno pomaga i stawia też wymogi, uczy systematyczności i rozwija. Osobiście nie ciągnęło mnie nigdy do szkół, dlatego uczyłam się trochę w inny sposób i robię to do dzisiaj. Chociaż w przyszłości chciałabym pójść na studia. Zawsze coś nowego. Zobaczymy, jak potoczy się życie.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Twoje nagranie zobaczyło 11 milionów ludzi. Jesteś zaskoczona, że nie grając popu, udało Ci się osiągnąć taką widownię?
Historia z filmikiem, który udostępnił portal Bass Players United, jest dla mnie niesamowita. Nie wierzę, kiedy widzę, że zobaczyło go już 11 milionów ludzi z całego świata! Jestem w szoku, bo na co dzień nie gram muzyki pop a to „popowy" wynik. Zabawne były pierwsze chwile tego filmiku. Patrzyłam, jak liczba udostępnień rośnie w coraz szybszym tempie.. 100,200,250,400,550,1020, a dzisiaj jest ich 178 tysięcy. Gdzieś w głębi cały czas nie wierzę, że to się stało! Dostałam mnóstwo wiadomości z gratulacjami i podziękowań, że moja muzyka dała ludziom wiele radości i z tego się najbardziej cieszę!

Czy to dało ci nowe możliwości? Z kim chciałabyś zagrać?
Dostałam wiele propozycji, niektóre związane również z koncertami w innych krajach. Jeszcze nie chcę zdradzać szczegółów, ale myślę, że dużo będzie się działo. Moim marzeniem jest zagrać z perkusistą Louis'em Cato i wybitnym pianistą Cory Henry'm, przed którym ostatnio miałam przyjemność grać koncert w Bratysławie. Uwielbiam również brzmienie akordeonu, więc wierzę, że będę kiedyś miała również przyjemność zagrać z Mestrinho. A podobno marzenia się spełniają, więc dlaczego by nie marzyć?

Czy sądzisz, że YouTube i media społecznościowe zmieniły sposób, w jaki można zrobić karierę?
Zawsze istnieją plusy i minusy. Szybkość i skuteczność, z jaką działają YouTube, Facebook czy inne portale jest naprawdę powalająca. Wszystko zależy jednak od tego, czy uda się zainteresować widza. Zauważyłam, że w internecie w szybkim tempie rozprzestrzeniają się rzeczy albo totalnie bez sensu albo takie, które są bardzo dobre i wnoszą coś do ludzkiego życia.

W dzisiejszych czasach możliwości są ogromne. Wydaje mi się, że prowadzenie na bieżąco swojej strony internetowej czy Facebooka i YouTuba jest bardzo ważne, bo dzięki temu ma się kontakt z ludźmi, którzy chcą słuchać twojej muzyki. Jestem młoda, więc pisanie na Facebooku czy robienie filmików sprawia mi frajdę. Jednak zdaję sobie sprawę, że nie dla wszystkich to przyjemność, a mimo to przez nasze czasy stało się to powinnością. Kwestia szybkiej rozpoznawalności dzięki internetowi wydaje mi się być raczej pozytywną strona medalu. Chyba każdy muzyk chciałby, żeby na jego koncerty przychodziła publiczność, kupowała płyty i cieszyła się jego graniem. Dopóki ludzie nie wiedzą, że jesteś, nawet nie mogą stwierdzić czy podoba się im to co robisz czy nie.

Zagrałaś już ponad 100 koncertów, z najważniejszymi jazzowymi muzykami. Co powiedziałabyś dzieciakom, które też chcą grać?
Moja rada dla tych, którzy chcą grać to: nigdy się nie poddawaj, bo osiągnięcie sukcesu kosztuje dużo wysiłku, czasu i pracy. Walcz i dbaj o to, żeby to co sobą reprezentujesz było na najwyższym poziomie. Nigdy nie udawaj kogoś, kim nie jesteś.

A co ostatnio zrobiło na tobie największe wrażenie?
Mój najświeższy zachwyt to akordeonista Mestrinho, polecam wszystkim, którzy jeszcze go nie znają!

Kredyty


Tekst: Mateusz Góra
Zdjęcia: Instagram

Tagged:
muzyka
kinga głyk