Maja ma na sobie top, szorty, spodnie, buty Nike i kurtkę MMC.

uwierz, że możesz więcej

O tańcu, który nie jest tańcem, byciu niezwykłym i zwyczajnym równocześnie, przeprowadzkach, internecie i wróżkach rozmawiamy z Mają Kuczyńską, mistrzynią świata w akrobacjach w tunelu aerodynamicznym i jedną z bohaterek najnowszej kampanii Nike...

|
lip 24 2017, 7:00am

Maja ma na sobie top, szorty, spodnie, buty Nike i kurtkę MMC.

Maja ma na sobie kołnierz, top i bluzę Nike, kolczyki są własnością stylisty.

Artykuł pochodzi z serii Believe in More, która powstaje we współpracy z Nike.

Maja jest prawdziwą superbohaterką. Na co dzień chodzi do szkoły, jest zwyczajną nastolatką i nie ma poczucia, że robi coś niezwykłego. Kiedy jednak zrzuca z siebie zwyczajne ubrania, wskakuje w strój do latania i wchodzi do tunelu aerodynamicznego, nagle staje się kimś zupełnie innym. Nie ma wtedy dla niej żadnych barier ani określonych zasad. Liczy się tylko wyobraźnia.

Pamiętasz pierwszy raz, kiedy unosiłaś się z powietrzu?
Hobby mojego ojca to skakanie ze spadochronem. Najpierw zabrał więc całą rodzinę na skoki, a potem do Moskwy, gdzie zbudowano pierwszy tunel w tej części Europy. Rok później przeprowadziłam się do Pragi i tam zaczęłam regularnie trenować.

Jakie to uczucie, kiedy spełniasz marzenie o lataniu, które chyba każdy z nas pamięta z dzieciństwa?
Latanie w tunelu było dla mnie od początku magiczne. Jako dziecko uwielbiałam bawić się we wróżkę, latać, i nagle to się spełniło. Teraz najbardziej podoba mi się to, że nie istnieje jasny zapis ruchów, które możesz wykonać. Wchodzę do tunelu ze świadomością, że w ciągu godziny jestem w stanie wymyślić coś, czego nikt wcześniej nie widział. Granice nie istnieją.

Ważną częścią tego, co robisz, są też taniec i muzyka...
Tak naprawdę bardzo słabo tańczę. Właściwie latanie w tunelu nie jest tańcem, bardziej pływaniem albo skokami do wody. Istnieją triki, żeby to wyglądało lekko, ale moim zadaniem jest tak naprawdę ułożenie się w odpowiedniej pozycji, żeby przebyć dystans z punktu A do B z odpowiednim efektem. Oto cała filozofia.

Jeśli chodzi o muzykę, to lubię wszystko, nie mam ulubionych piosenek czy artystów, słucham tego, co wpadnie mi w ucho. Swoją drogą latanie z muzyką zaczęło robić się popularne dopiero 2-3 lata temu.

Twoje występy zawsze wyglądają, jakby zupełnie nie sprawiały ci trudności.
Ludzie często powtarzają tę opinię, ale tak naprawdę to efekt długiej pracy. Najpierw wchodzisz do tunelu i uczysz się utrzymać. Stajesz się znowu dzieckiem - uczysz się stać, później chodzić, skakać, a dopiero na końcu możesz spróbować zrobić coś, co wygląda ładnie.

A co było przed tym, jak zaczęłaś latać? Czym się interesowałaś?
Chodziłam na gimnastykę akrobatyczną przez 6 lat, śpiewałam, grałam na pianinie, jeździłam konno.

Maja ma na sobie buty Nike, jeansy Levi's i kurtkę, która jest własnością stylisty.

Kiedy znajdujesz na to czas? Nie za dużo od siebie wymagasz?
Chodzę teraz do trudnej szkoły, więc właściwie nie mam wolnego czasu na większość z tych rzeczy - uczę się i idę latać, wracam, uczę się i znowu idę latać. Miałam ostatnio długą przerwę nawet od tunelu, bo kończyłam rok szkolny i musiałam się skupić, ale kiedy wszystko jest normalnie, to zwykle dwie godziny w ciągu weekendu poświęcam na trening. Ustawiam 15 minut, pół godziny przerwy i tak dalej.

I jesteś pewna, że ze wszystkich swoich zainteresowań, to właśnie latanie jest twoją przyszłością?
Teraz to już bardziej mój zawód niż hobby. Myślę, że już zawsze będzie to część mojego życia, ale nie chcę się ograniczać. W przyszłości mogę robić wiele rzeczy.

Jednak to dzięki lataniu teraz tysiące ludzi oglądają nagrania twoich występów. Co się zmieniło w twoim życiu, kiedy nagle stałaś się popularna?
Pojawiła się presja, bo nie czułam się wystarczająco medialną osobą, żeby móc rozmawiać o tym, co robię i inspirować innych. Jestem po prostu zwykłą dziewczyną. Szczerze mówiąc na samym początku nikt się nie interesował moim zajęciem. Pokazywałam nagrania koleżankom, a one mówiły tylko „fajnie". Zdziwiłam się, kiedy zaczęłam robić się bardziej popularna. Cieszę się, że ktoś zainteresował się tym sportem. To moja wielka pasja i dlatego chciałam pokazać ludziom, że latanie z tunelu jest naprawdę fajne.

Czy czujesz, że gdyby nie internet, nie miałabyś takiej szansy?
Oczywiście! Internet jest głównym źródłem mojego sukcesu, bo tylko dzięki temu, że moje filmiki stały się wiralowe, ludzie o mnie usłyszeli. Jeśli chodzi o social media, to zawsze wolałam patrzeć niż aktywnie coś tworzyć, chociaż mam Tumblera, Instagrama i Facebooka. Nagle zostałam postawiona w pozycji, w której powinnam się więcej dzielić swoim życiem. I chociaż nie jestem zamknięta, zachowuję dystans, więc cieszę się, że w jakiś sposób moja popularność zmusiła mnie do pokazywania ludziom tego, co się u mnie dzieje. Stałam się na pewno bardziej otwarta. Nabrałam też dużo szacunku dla ludzi, którzy potrafią się wszystkim w ciekawy sposób dzielić, bo to naprawdę trudna praca.

I już nie czujesz presji?
Nadal jest mi czasem ciężko, ale staram się poradzić sobie z tym uczuciem. W końcu to kwestia adaptacji. 

Maja ma na sobie leginsy i buty Nike oraz kurtkę, która jest własnością stylisty.

Maja ma na sobie top, szorty i buty Nike, spodnie UEG, kolczyki, które są własnością stylisty.

Ludzie często oczekują, że skoro robisz coś niezwykłego, to musisz być też taka w codziennym życiu?
Bardzo dużo ludzi się dziwi, że chodzę do szkoły i mam normalne życie. A przecież to właśnie ja -siedzę w internecie, latam i się uczę.

Latanie w tunelu aerodynamicznym to sport mocno zdominowany przez mężczyzn. W pewnym momencie robiłaś to profesjonalnie tylko ty i jeszcze jedna dziewczyna. Czy czułaś, że musisz coś udowodnić?
Czasami muszę pokazywać ludziom, że nie jestem wróżką. Wszyscy myślą, że to nie może być trudne, skoro taka drobna dziewczyna jak ja może to robić. Latanie w tunelu, jak to większość sportów ekstremalnych, jest rzeczywiście bardzo męskim sportem. Dopiero niedawno pojawiło się więcej kobiet, głównie małych dziewczynek.

Nie jesteś „wróżką", ale nie chcesz też być „chłopczycą", stajesz w kontrze do takich jasnych podziałów.
Kiedyś może byłam trochę chłopczycą, ale teraz już tak bym się nie nazwała, bo nie wierzę w różnice pomiędzy chłopakami i dziewczynami. Nie ma dziewczyn, które są „chłopczycami", jesteśmy sobą. Możesz się czasem ubrać w męskie jeansy, ale to nic nie oznacza. To tylko głupie reguły, które ktoś kiedyś nie wiadomo po co wprowadził.

Zaczynałaś w innej kategorii, potem ją zmieniłaś. W pewnym momencie zaczęłaś właściwie od nowa. 
Przez pierwsze trzy lata nie startowałam w freestyle'u, czyli w tej kategorii, którą uprawiam teraz. Weszłam w ten sport z zupełnie innej strony, ale byłam w tym po prostu słaba, niewystarczająco szybka. Stwierdziłam, że muszę znaleźć inną drogę. Wzięłam więc udział w jednych zawodach w innej kategorii i je wygrałam, chociaż wszystkie poprzednie przegrywałam. 

Po prostu nigdy się nie poddaję. Nawet jeśli nie wygram zawodów, to i tak czuję, że w jakiś sposób wygrałam, bo dużo ludzi zobaczy nagranie na YouTubie i będzie się im podobało.

Maja ma na sobie kurtkę Nike i spodnie Levi's.

Czy czujesz, że takiej odporności nauczyły cię przeprowadzki? Mieszkałaś już w pięciu krajach.
Tak, urodziłam się w Warszawie, przeprowadziłam do Monachium, później mieszkałam w Paryżu, Kijowie, Pradze i teraz we Wrocławiu. Tata pracował w banku i razem z nim podróżowaliśmy.

Takie podróżowanie pewnie daje, tak jak latanie, poczucie dużej wolności.
Tak i myślę, że przez tak dużo przeprowadzek w swoim życiu czuję czasem klaustrofobię, kiedy siedzę w jednym miejscu. Zaczynam czuć niepokój, kiedy muszę się uczyć i być we Wrocławiu przez dłuższy czas. Inaczej też buduję relacje. Utrzymuję o wiele więcej kontaktu z ludźmi przez internet. Nie przywiązuję się też do rzeczy, w pokoju mam puste białe ściany, nie zbieram rzeczy. Zmiana miejsca nie jest dla mnie żadnym problemem, jeśli poczuję, że czas wyjechać.

A czy przeprowadziłabyś się do miejsca, w którym nie mogłabyś latać?
Raczej nie, nigdy bym się nie zdecydowała na taką przeprowadzkę. Nie mogłabym bez tego żyć.

Kredyty


Tekst: Mateusz Góra
Fotograf: Karol Grygoruk
Dyrekcja kreatywna: Milena Fik i Ana Zalewska
Reżyserka ruchu: Izabela Orzełowska
Stylista: Paweł Kędzierski
Makijaż: Magdalena Wińska / Picture That
Włosy: Kaśka Zalewska
Produkcja: Ana Zalewska
Asystent produkcji: Max Zieliński