łyse z wyboru

„To mój protest przeciwko normatywnym wzorcom kobiecości”.

tekst i-D Polska
|
29 Wrzesień 2016, 7:20am

@okejki

Dla wielu osób łysa, czy nawet krótko obcięta, dziewczyna brzmi jak oksymoron. Perspektywa kobiety, która z własnego wyboru goli sobie głowę jest dla nich tak absurdalna, że nie są nawet w stanie jej do siebie dopuścić. Przecież włosy to główny atrybut kobiecości, kto i — przede wszystkim — po co chciałby się go pozbywać?

Moja przyjaciółka goli głowę między innymi właśnie dlatego. Po raz pierwszy zrobiła to kilka lat temu z zupełnie nieideologicznego powodu — zwyczajnie miała dosyć codziennych obowiązków wynikających z posiadania włosów (czyli mycia, farbowania, układania, chodzenia do fryzjera i wszystkich innych włosowych zabiegów), więc pozbyła się ich w najbardziej radykalny sposób. Głębsza motywacja pojawiła się dopiero później, gdzieś pomiędzy kilkoma złośliwymi komentarzami w damskiej toalecie i innymi przypadkami zakwestionowania jej kobiecości.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

@olly_notveryholy

Podobno ta sama idea przyświeca też wielu innym łysym dziewczynom. Wiele z nich golenie sobie głowy traktuje jako świadomą decyzję i stuprocentową kontrolę nad swoim wyglądem. Ok, może czasem podjętą spontanicznie, ale zawsze własną — bo znowu, kto w naszej kulturze uwielbienia długich włosów namawiał czy podpuszczałby kobietę, żeby zgoliła się na łyso?

@cleocwiek

Chociaż krótko obciętych dziewczyn (między innymi modelek) jest coraz więcej, całemu zjawisku golenia głowy cały czas daleko do chwilowej mody. To nie jest ombre czy kolorowy toner, którego można się pozbyć z dnia na dzień, ale dosyć radykalny krok. Łysa dziewczyna musi być silna i pewna siebie nie tylko na tyle, żeby sobie głowę ogolić, ale też, żeby nie stracić po fakcie wiary w swoją kobiecość, którą przecież definiuje więcej, niż tylko fryzura.

@adwoaaboah

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Małgorzata Mitura
Zdjęcia: Instagram

Tagged:
Newsy
Kultura
włosy