klasyk, czyli kawałek historii polskiej mody ulicznej

Tede kupuje sneakersy na Marywilskiej. O co chodzi?

|
25 Lipiec 2016, 8:20am

Byliście kiedyś na Marywilskiej? Powinniście. W tej hali targowej na warszawskim Żeraniu, po brzegi wypełnionej ubraniami produkcji chińskiej, filmami dla dorosłych, sprzętami RTV i AGD z nie do końca jasnego źródła i dziesiątkami tysięcy starych telefonów za grosze, można poczuć się jak na prawdziwym bazarze.

Wśród całej tej tandety, plastiku i weluru, jeśli dobrze poszukacie, możecie znaleźć perełkę. Mijając korytarze i aleje „największego centrum handlowego Warszawy", pełnego chińskich delikatesów, sukienek komunijnych i kadzideł, docieramy do stoiska „Klasyka", zwanego też „Facetem spod Payka". Nagle jesteśmy w innej bajce. Od podłogi do sufitu piętrzą się tam stosy Airmaxów, Adidasów i innych sneakersów, których nie uświadczycie nigdzie indziej, w dodatku po cenach, które zawstydziłyby każdy markowy sklep. Rządzi tam ktoś, kogo nie da się nazwać inaczej niż legendą warszawskich sneakerheadów. Vintage'owy model? Załatwione. Niedostępna już wersja kolorystyczna? Na kiedy? Dla Klasyka nie ma rzeczy niemożliwych.

O co chodzi? Jakiś czas temu na Instagramie Tedego, który słynie z zamiłowania do sportowych butów, pojawiło się selfie, na którym widzimy rapera i uśmiechniętego jegomościa z hali targowej na tle ściany sneakersów. „Moi drodzy: Marywilska 44", woła Tede w cyberprzestrzeń, a jego followersi odpowiadają jednym głosem. Nie ważne, czy nazywają go „Klasykiem", „Ziomeczkiem z Landu" czy „Facetem spod Patyka", okazało się, że wszyscy nie tylko go kojarzą, ale właśnie u niego kupowali swoje pierwsze dżordany czy eltedeki i to jeszcze w czasach, kiedy sneakery były prawie niedostępne w oficjalnej dystrybucji.

To wszystko dlatego, że Klasyk to facet, który od 40 lat oszukuje system. Już w czasach Kupieckich Domów Towarowych można go było spotkać na Placu Defilad, gdzie handlował butami, sprowadzonymi bezpośrednio z USA - bez autoryzacji czy licencji. „Typ jest kultowy ze względu na to, że hale KDT miały swoje 5 minut i niezłe dostępności (albo pozostałości) jak na początek 2000 r. Sporo osób tam zaglądało, żeby 'wyłapać smaczki'"—mówi Maciek Zdziech z Warsaw Sneaker Store, współczesnej mekki sneakerheadów.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Do prawdziwego przełomu doszło w 2009 roku, kiedy hale kupieckie zostały wyparte przez nowoczesny mall handlowy — Złote Tarasy. Kupcy spod Pałacu, w tym słynny Klasyk, zostali wyparci poza centrum miasta, jednak sneakerheadzi, którzy mogli już zaopatrywać się w autoryzowanych salonach, lojalnie podążyli za nim.

Z tego okresu pochodzi pochodzi filmik, nakręcony przez Technika i Patryka z Letemknow Sequence, w którym odwiedzają niewielki sklep, który jeszcze do niedawna znajdował się w CH Land. Dzisiaj, chociaż przeniósł się jeszcze dalej od centrum, aż na Marywilską, Ziomek spod Patyka dalej handluje swoimi butami, a sławnych nabywców mu nie brakuje. Jednym tchem wymienia stałych klientów: Bilona, Hemp Gru, Eldo, Wdowę i oczywiście Tedego, którego - według samego Klasyka - ksywa pochodzi od kupionych u niego eltedeków. „W Ajer Maksach wszyscy chodzą: oldskule, skejci, raperzy, hiphopowcy, aktorzy, sportowcy, piosenkarze, dresiarze - WSZYSCY", grzmi Klasyk.

Dlaczego go tak uwielbiają? Bo w przeciwieństwie do autoryzowanych kanałów dystrybucji, buty od Klasyka mają w gratisie dodatkową porcję nostalgii do czasów, które nigdy nie wrócą. Do tego to, co sprzedaje musi najpierw przejść jego surową selekcję. Pierwsze modele Air Maxów czy eltedeki, ikoniczne limitowane edycje Adidasów takie jak Tienki, EQT czy Climacool u Klasyka dosteniecie spod lady. Dlaczego by nie przejechać się na Marywilską i poznać część historii mody ulicznej w Polsce?

Jednak jak przestrzegają eksperci, kupując poza autoryzowanym źródłem, musimy być zawsze czujni i wiedzieć, jak odróżnić „legity" od podróbek. Maciek Zdziech podrzuca nam kilka sposobów na rozpoznanie fałszywek. „Podstawowa metoda to sprawdzenie po kodzie produktu, który jest na metce", mówi i dodaje, że oszuści mają często własne, niespotykane w sklepach kolorystyki, a rzadkie, limitowane modele są u nich dostępne od ręki. To znaki ostrzegawcze, które powinny wzbudzić naszą czujność. „Fejki cechuje też brak tak zwanych 'połówek', czyli przeskok jest o rozmiar: 41, 42, 43, 44 — ciągnie Maciek —Poza tym kształt buta, bryła, materiały z jakiego but jest wykonany, detale i precyzja szycia poszczególnych elementów. Fejki mają nawet inny zapach".

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Stasia Wąs
Zdjęcia: Instagram @tedef