„polskie pigułki” fanny vaucher

Jak wygląda Polska oczami dziewczyny ze Szwajcarii?

|
03 Październik 2016, 1:10pm

Fanny nie planowała nigdy przyjazdu do Polski. Tak się jednak złożyło, że za głosem serca opuściła Szwajcarię i zamieszkała w Warszawie. „Polskie pigułki 2" to rozszerzona o nowe doświadczenia rysunkowa opowieść z lat 2012-2014. W drugim wydaniu znalazły się już nie tylko historie dotyczące życia w Warszawie, ale też innych polskich miast, które odwiedziła Fanny. Nie boi się też poruszać drażliwych tematów — w „Polskich pigułkach" znajdziesz między innymi fragment o aborcji. Zadaliśmy jej więc kilka pytań o oswajanie się z nowym miejscem, różnice kulturowe i protesty dziewczyn.

Co było dla ciebie największym zaskoczeniem, kiedy przyjechałaś do Polski?
Kiedy po raz pierwszy wysiadłam na stacji Warszawa Centralna i zmierzyłam się z widokiem Pałacu Kultury, doznałam architektonicznego szoku... Myślę jednak, że prawdziwa niespodzianka czekała gdzie indziej: zorientowałam się, że chociaż ludzie wyglądają podobnie do mnie, w pewnych szczegółach możesz dostrzec różnice. Polska ma zupełnie inną historię niż Szwajcaria! Możesz to zobaczyć w sposobie, jak ludzie reagują, rozmawiają, w ich marzeniach, spojrzeniu na świat, w strukturze społeczeństwa i polityce. Myślę, że tak jak każdej osobie, która zmienia miejsce zamieszkania, zajęło mi trochę uświadomienie sobie, że pochodzę z innej kultury i odebrałam inne wykształcenie.

Mówisz, że „Polskie pigułki" to nie forma terapii, tylko historia przyzwyczajania się do nowego miejsca. Z jakimi problemami się to wiąże?
Musiałam zmierzyć się z normalnymi w takiej sytuacji problemami — poczuciem samotności, byciem czasem niezdarą, pozbawioną swoich ścieżek. Dostosowywałam się też do klimatu, do rytmu. Chyba najważniejsze były jednak kłopoty z językiem. Nigdy wcześniej nie przypuszczałam, że przyjadę do Polski, więc nie uczyłam się polskiego. Nie mogłam dogadać się ze starszymi sąsiadami, sprzedawcami w sklepie albo z krewnymi znajomych, co było bardzo frustrujące. Młodsi ludzie mówią często po angielsku albo francusku, ale ich rodzice nie, przez co nie masz możliwości porozmawiania z dużą częścią ludzi. Do stworzenia jakiegoś połączenia mimo wszystkich problemów przydało mi się rysowanie „Pigułek...".

W drugiej części „Pigułek" pokazujesz historie, które spotkały cię nie tylko w Warszawie. Myślisz, że Warszawa różni się od innych miast w Polsce?
Cieszę się, że w drugiej części udało mi się pokazać rysunki, które opowiadają o innych częściach Polski. Czułam, że do tej pory moje spojrzenie było bardzo ograniczone, bo przebywałam większość czasu w Warszawie. Kiedy tylko mogę, jadę i odkrywam nowe miejsca i tak, widzę różnicę pomiędzy stolicą a innymi miastami, nie mówiąc już o wsiach! Mam podobne odczucia w stosunku do Paryża — to metropolia, która nie reprezentuje reszty kraju. Mam jeszcze wiele do odkrycia.

Zaczęłaś ten projekt dla siebie, potem zdecydowałaś się nim podzielić z innymi. Czy odsłonięcie swoich intymnych przeżyć było stresujące?
Właściwie to zaczęłam rysować dla przyjaciół i rodziny, ale szybko odkryłam, że ludzie związani z Polską są najbardziej zainteresowani moim projektem! Zawsze bardzo uważałam, żeby moje życie prywatne nie stało się tematem „Pigułek", bo to mijałoby się z założeniami… Jednak w jakiś sposób zostałam „zmuszona" do tego, żeby pokazać swój punkt widzenia. Dużo pytań, które pojawiały się w mojej głowie, nie było łatwych, czasem poszukiwanie odpowiedzi kończyło się śmiesznymi albo absurdalnymi hipotezami.

Jakie były reakcje po pierwszej części „Pigułek"? Czy Polacy docenili spojrzenie z perspektywy kogoś z zewnątrz?
Reakcje były bardzo pozytywne, co mnie zaskoczyło. Bałam się, że napisałam coś głupiego albo coś przekręciłam (co pewnie i tak zrobiłam…), albo coś, co sugerowałoby, że się wywyższam. Okazało się jednak, że najbardziej poruszająca była radość ludzi z zobaczenia miejsc i rzeczy, które znali w formie moich rysunków.

Czy twoja sztuka jest w jakimś sensie „dziewczyńska"?
Myślę, że łatka „dziewczyńska" wzmacnia tylko seksistowskie stereotypy i zazwyczaj odnosi się do czegoś, co jest pozbawione sensu albo sentymentalne. Tematy takie, jak pieczenie ciast albo gra w piłkę nożną nie są i nie powinny być zarezerwowane dla określonej płci. Wierzę, że to, co robię, jest wyrazem mojej osobowości, a nie produktem mojej identyfikacji płciowej.

Jak określiłabyś więc swoje spojrzenie na rzeczywistość?
Nie wiem, czy jestem do końca świadoma mojego spojrzenia, ale na pewno cechuje je bardzo silna ciekawość (może nawet maniakalna!) i silne poczucie egalitaryzmu. Zawsze starałam się angażować we wszystkie ruchy, które zapewniają nam społeczną sprawiedliwość i dbałość o przyrodę. To na pewno wpływa na to, jakimi tematami się interesuję i jak je przedstawiam. W „Pigułkach" ważne jest też wizualne zainteresowanie tym, co mnie otacza, moje odczucia wobec miejsc i ludzi, przyjemność z przenoszenia ich na papier.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Jak myślisz, czy da się porównać prawa kobiet w Polsce i Szwajcarii?
Oczywiście sytuacja nie jest dokładnie taka sama, w niektórych sprawach sytuacja dziewczyn w Szwajcarii jest lepsza (na przykład w kwestii aborcji), w innych gorsza. Jednym z powodów wydaje mi się fakt, że religia ma mały wpływ na politykę w Szwajcarii. W ostatnich dekadach zaszły zmiany prawne, które pozwalają zrównać kobiety z mężczyznami. Niestety w codziennym życiu nadal jest dużo do zrobienia (w sposobie funkcjonowania rodzin i w kwestiach zawodowych). Musimy ciągle walczyć — równość nie zostanie nam podana na srebrnej tacy.

W „Pigułkach" wspominasz o możliwości wprowadzenia zakazu aborcji w Polsce. Co myślisz o #czarnymproteście i tym, co dzieje się teraz na ulicach?
Tak, w drugim wydaniu wspominam, że (i tak bardzo ograniczone) prawo do aborcji jest zagrożone. Najnowsze informacje o tym, że może zostać całkowicie zakazana, są dla mnie szokiem. To bardzo ważny temat dla mnie, jako dla feministki, ale przede wszystkim kobiety. Jestem pod wrażeniem determinacji i ilości protestujących, których widziałam. Mam nadzieję, że ta mobilizacja przyniesie efekty. Cieszę się, że mężczyźni też są solidarni w tej kwestii. Mam nadzieję, że poniedziałkowy strajk będzie kluczowy dla rozwiązania sytuacji. 

„Polskie pigułki 2"


Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Mateusz Góra
Rysunki Fanny Vaucher dzięki uprzejmości Fundacji Bęc Zmiana.