antologia polskiego modelingu: magdalena jasek

W liceum była prawdziwym nerdem, ale po maturze postanowiła spróbować innego życia, dała szansę swojej karierze modelki. Świat nagle przyspieszył, jej urodą zachwyciły się takie marki jak Valentino, Prada, Rick Owens czy Givenchy. Dziś ma 23 lata i...

|
06 Grudzień 2016, 9:15am

Mówię na głos „Magdalena Jasek" i mam przed oczami długie rude włosy… To dobrze czy źle?
Chyba dobrze. Myślę, że to dobrze, że mam charakterystyczny look, do tego jeszcze dość rzadki w branży. Dzięki temu udało mi się wybić.

Gdybyś urodziła się blondynką, nic by się nie wydarzyło?
Nie wiem, ale zwłaszcza na początku byłam przekonana, że tylko dzięki swoim włosom robię karierę, że jak je obetnę, to będę mogła sobie wracać do Polski, do szkoły. Jak Balenciaga chciała mnie obciąć na krótko, wpadłam w panikę (uśmiech). Nie było opcji, czułam, że bez swoich długich rudych włosów nie jestem modelką. Teraz już bym chciała obciąć. Jeśli pojawi się taka propozycja, lecę, pędzę, jestem gotowa. Ale to musiałby być ktoś wyjątkowy, dla kogo warto podjąć ryzyko… np. Guido na pokaz Louis Vuitton.

Od twoich pierwszych ważnych pokazów minęły 4 lata, w międzyczasie wzięłaś udział w niezliczonej ilości sesji, zbudowałaś imponujące portfolio. Reprezentuje cię 12 agencji modelingowych w najważniejszych miastach od Nowego Jorku przez Tokio po Warszawę. Masz piękne włosy, ale obawiam się, że to by nie wystarczyło, żeby zajść tak wysoko. Co poza wyglądem, nawet tym najdoskonalszym pozwala modelce odnieść sukces?
Otwartość. Na początku byłam strasznie nieśmiała, przychodziłam na sesję, siadałam z książką i czekałam. Od tego czasu przeszłam ogromną drogę, zaczęłam się przełamywać, rozmawiać i poznawać ludzi, z którymi automatycznie zaczęłam więcej pracować. To nie jest tajemnica, że Alexander Wang zatrudnia modelki, z którymi imprezuje co weekend. Dla mnie to przesada, ale budowanie dobrych relacji zawsze pomaga. Trzeba przełamać nieśmiałość i dać się poznać.

Ciało i uroda to narzędzie pracy modelki, chyba trudno złapać dystans do swojego wyglądu, pielęgnacji, diety…
Tak, to często jest problem. Sama wpadłam w wir odchudzania. To się zaczęło w gimnazjum, przy pierwszym kontakcie z modelingiem. Powiedziano mi, że mam zrzucić w biodrach. Ale jak teraz o tym myślę, to nie było duże wyrzeczenie, zrezygnowałam ze słodyczy i z kolacji. Dopiero w liceum wskoczyli mi na głowę. Usłyszałam, że muszę zrzucić. Właściwie tylko tyle, że muszę schudnąć do jakiejś tam wagi. Nikt nie rozmawiał ze mną o diecie ani ćwiczeniach. Miałam sama sobie z tym poradzić. Więc zaczęłam się odchudzać na poważnie. Chciałam za szybko i za dobrze. W pewnym momencie okazało się, że przegięłam, jestem za chuda. Znów traciłam pracę, tym razem miałam przytyć. To było jeszcze bardziej skomplikowane. Nauczyłam się chudnąć, ale nie umiałam tyć. Wszyscy widzieli problem, ale nikt nie był w stanie na mnie wpłynąć. Dopiero po wielkiej aferze, którą zrobił w szkole mój wychowawca (moim zdaniem mimo wszystko za dużej) zrozumiałam, że mam problem i muszę się z nim zmierzyć.

Zresztą większość dziewczyn w branży ma podobne historie. Moja współlokatorka była pewnego razu mierzona przez agencję i usłyszała, że ma stracić kilka centymetrów w trzy dni, w przeciwnym razie mogła pakować walizkę. Ta sytuacja była absurdalna, dziewczyna przez ten czas piła tylko kawę i Colę zero.

To straszne doświadczenie, które na szczęście masz już za sobą. Dziś jesteś starsza dojrzalsza i odrobiłaś pewną lekcję, ale czy problem oczekiwań i presji dotyczących twojego ciała zniknął?
Jedzenie jest wciąż bardzo ważnym tematem, ale umiem przejąć nad nim kontrolę, bo wiadomo, waga skacze. Od kilku tygodni jestem na profesjonalnie ustawionej diecie i ćwiczę z 
Tadeuszem Gauerem, to przynosi ogromne efekty. Wcześniej popełniałam błąd, liczyłam kalorie, ale nie zastanawiałam się nad rodzajem jedzenia. Wolałam np. zrezygnować z obiadu na rzecz ciastka, a to wcale tak nie działa.

Poza tym obserwuje, że coś się zaczyna zmieniać w branży. Nie wiem, czy to kwestia pozycji, którą wypracowałam — lepszych agencji, czy szerszych zmian, ale zaczynam wreszcie czuć, że jestem traktowana poważnie. Nikt nie biega za mną z centymetrem. Wiem, że jeżeli dziewczyny mają problem z wagą, to agencje są bardziej opiekuńcze np. wynajmują dietetyków.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Co jeszcze zmieniło się z branży w ciągu ostatnich lat?
Zaczynałam bardzo wcześnie, miałam 13 lat. Kiedy myślę o swoich początkach, nie mogę uwierzyć. Mam czasem wrażenie, że gdybym zaczynała teraz, nie doszłabym do poziomu, na którym jestem.

Na przestrzeni tego czasu niesamowicie urosła konkurencja. Dziś masa dziewczyn trafia do branży i robi kariery często nowymi metodami np. dzięki Instagramowi. Ale ich czas nie trwa długo, bo pojawiają się następne. Projektanci uwielbiają nowości, na wybiegach wciąż widzi się nowe twarze. Marki właściwie co sezon zmieniają modelki, zostawiając tylko te pojedyncze, swoje ulubione, które wcześniej wypracowały status gwiazd. Teraz dużo trudniej dostać szansę i wspiąć się na szczyt.

To jeden z tych zawodów, w którym niczego nie można przewidzieć ani zaplanować. Trzeba wierzyć w siebie, zachować spokój i czekać na propozycje.
To prawda, to bywa bardzo frustrujące. W szkole np. zasady są jasne. Przysiądziesz, pouczysz się będziesz, miała lepsze wyniki. Oczywiste, wiadomo co robić. A tutaj nic nie wiadomo. Coś może wydarzyć się z dnia na dzień albo nigdy.

Ja np. czuje, że osiągnęłam wysoki poziom, ale nie wiem, czy spotkają mnie jeszcze takie spektakularne pokazy i sesje, jak na początku.

Jesteś bardzo pragmatyczna.
Mam naturę perfekcjonistki, więc jak się za coś wezmę to robie to na 100 procent. Od 4 lat non stop siedzę w branży i bardzo lubię moje życie, ale widzę też, że znajomi kończą teraz studia, zaręczają się. Czasami tęsknię za normalnością i myślę o tym, żeby się ustabilizować, może skoncentrować się na jednorazowych wyjazdach na prace zamiast ciągłego siedzenia za granicą. Poza tym zaczęłam zdalne studia, finanse i rachunkowość. Choć wciąż mieszkam w Nowym Jorku, coraz częściej bywam w Warszawie, czuję się związana z tym miastem.

Myślisz, że kiedyś, za kilkadziesiąt lat będziesz jak Helena Norowicz albo Linda Rodin? Srebrnowłosa piękności w kampaniach znanych marek?
Może tak, a może założę kawiarnię albo będę zajmowała się księgowością modelek z oddziałami w Nowym Jorku, Mediolanie i Paryżu (śmiech). Sama wiem, jakie to jest trudne znalezienie takiej księgowej, bo mam własną firmę.

Jesteś samo zatrudniającą się modelką?
Dokładnie tak! Ogarniam podatki, dyskutuję w urzędach. Grzebanie w papierkach sprawia mi przyjemność (uśmiech), bo jak już mówiłam, jestem perfekcjonistką.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Basia Czyżewska
Zdjęcia: Magda Kmiecik