makijażowy indywidualista aaron de mey łączy subkulturę surferów z gotycką, by stworzyć coś pięknego

Aaron de Mey to prawdziwy indywidualista pośród makijażystów. Dziewczyny przemienia w gotyckie cudowności. Chłopców w tryskających męskością gwiazdorów rocka. A nas w desperatów wychodzących z siebie, byle tylko umalował nas jeden z największych...

tekst Felicity Kinsella
|
02 Styczeń 2015, 1:37pm

W 1997 roku Aaron de Mey wyjechał z miasteczka na wschodnim wybrzeżu Nowej Zelandii. Tam wszystkie dziewczyny farbowały sobie włosy na jasny blond, a wszyscy faceci nosili „bransoletki przyjaźni". Surfing był zaś dyscypliną sportu, którą oficjalnie uprawiano we wszystkich szkołach. Trafił do miasta, które nigdy nie zasypia - Nowego Jorku. Mimo że studiował sztuki piękne, a nie make-up, natychmiast zatrudniła go agencja François Nars. Dzięki niej dostał pierwsze zlecenie i rozpoczął swoją karierę właśnie u nas, na stronach i-D. Dziś dekoruje rockowe panienki Saint Laurent smugami czarnego cienia do powiek. Wchodzi z butami, a dokładniej z parą Nike'ów Air Jordan, na karty magazynu Purple. Albo maluje Kimye, #najgoręcejomawianąparęnaświecie, na okładkę Vogue'a.
Z blond włosami do ramion, t-shirtami z logo i miękkim, nowozelandzkim akcentem, Aaron wciąż uosabia całym sobą subkulturę surferską. Także do wielkiego miasta przywiózł ze sobą odrobinę słońca. „Lubię kontrastowe zestawienia" - wyjaśnia. „Jak surferki z plażowo rozwianymi fryzurami, perfekcyjnie umalowane i nie za bardzo ubrane. Albo gotyckie dzieciaki, nakładające na siebie zdecydowanie zbyt dużo makijażu i przesiadujące tak na plaży". W rodzinnych stronach był to naturalny i całkiem organiczny styl życia, jak mówi, ale inspirowała go też amerykańska i brytyjska kultura.

Zlecenie od i-D Aaron zapewnił sobie już dwa tygodnie po przybyciu do Nowego Jorku. I pracował przy nim z nikim innym, jak królową ery supermodelek we własnej osobie - Naomi Campbell. Razem tworzyli okładkę The Active Issue, wychodzącego w styczniu 1998 roku. Stylizację do sesji opracował Edward Enninful, a fotografie wykonywała Elfie Semotan. „Cała sytuacja była onieśmielająca. Jednak Naomi jest odważna, zabawna i niezwykle wręcz urocza" - wspomina. „Docenia twoje starania i świetnie się z nią współpracuje. Dzięki niej moja praca nie była wcale ciężka, właśnie przez jej piękno i jej umiejętność nadawania własnej urodzie blasku". Jego pierwsze zlecenie przygotowania makijażu na pokaz mody nadeszło dwa lata później. Malował na potrzeby punkowej kolekcji Comme des Garçons. Mógł rozegrać to bezpiecznie. Zademonstrować swoje umiejętności Rei Kawakubo poprzez dokładne i precyzyjne nakładanie podkładu, korektora, eyelinera i tak dalej... Ale Aaron zdecydował się zrobić użytek ze swojej kreatywności. Umalował modelki „niewłaściwą" dłonią... i okazało się, że wyszedł z tego obronną ręką. Od tego czasu Aaron współpracował z takimi legendami, jak Nan Goldin, Bruce Weber czy Corinne Day. Aplikował makijaż gwiazdom pokroju Winony Ryder, Courtney Love i Chloë Sevigny. I stworzył okładkowe stylizacje dla niezliczonej ilości magazynów. W 2008 roku mianowano go dyrektorem kreatywnym Lancôme. To stanowisko piastował przez następne pięć lat. W wywiadzie dla i-D z 2009 roku Stéphane Marais wskazał Aarona jako jedynego artystę pracującego obecnie w makijażu, który robi na nim naprawdę wrażenie. „Uważam, że Stéphane to prawdziwy dżentelmen i wielki talent. Tak więc dla mnie był to ogromny zaszczyt" - odnosi się do tego Aaron. De Mey zmienił Kate Moss w kusicielkę o powłóczystym spojrzeniu. Karlie Kloss w różową różę wprost z teatru kabuki. Dla Givenchy dokonał transformacji ludzkiej skóry w wymyślną złotą zbroję. Jednak jego najodważniejszym dziełem była z pewnością współpraca z Mario Sorrenti. „Wycinanie zdjęć z magazynów porno i tworzenie z nich kolażu na twarzach modelek, używając jako kleju przeźroczystego, lśniącego żelu... Aż robiło się gorąco! Tak naprawdę, to dla Mario zawszę robię skandaliczne, zabawne makijaże. On do tego aktywnie zachęca, a ja uwielbiam takie wyzwania" - rozwija temat Aaron.

W kwietniu 2014 roku Aaron pomógł stworzyć prawdopodobnie najbardziej kontrowersyjną okładkę w historii mody. Kim Kardashian i Kanye West pojawili się na froncie jej najświętszej biblii, dowodzonego przez Ann Wintour Vogue'a. Zapomnijcie o zaciętej dyskusji dotyczącej wyboru tych właśnie gwiazd. Para wyglądała oszałamiająco na okładce. I to w dużej mierze zasługa Aarona. „Bawiłem się świetnie. Zawsze lubiłem jeździć do Los Angeles. Praca z Anne Leibovitz i Grace Coddington sprawiła, że była to wycieczka marzeń. Zarówno Kim, jak i Kanye sprawdzili się w tym modelingowym wyzwaniu. Okazali się też wspaniałymi gospodarzami" - opowiada nam. Czy Yeezy podejmował jakieś decyzje w sprawie wyglądu swojej wybranki? „Ależ skądże! Oboje ufali bezgranicznie Annie i Grace, ich inwencji. Możliwość pokazania się na okładce Vogue'a uznawali za prawdziwy zaszczyt. Ogromnie doceniali naszą pracę. Oboje pracowali bardzo ciężko i wiedzieli, że staramy się z całych sił stworzyć dla nich jak najlepsze zdjęcia. Także pokładali w nas bezgraniczną wiarę. To było imponujące i bardzo urocze z ich strony". W takim razie czas skończyć ze sprzeczkami. Całuski na zgodę.

Wróćmy jednak do makijażu. Do bieżącego numeru i-D Aaron stworzył stylizację nastoletnich gotek. Mają czarne, posklejane rzęsy. Brokatowe, krwiście czerwone usta. I srebrne kolczyki w nosach. „Zainspirowały mnie fotografie Leni Riefenstahl, na których uchwyciła sudańskie plemiona Nuba. Ulica St. Marks Place w Nowym Jorku. Theo Wenner. Glam rock. Ogólnie plemienne barwy. I, oczywista sprawa, dziewczyny z którymi pracowałem - Josephine i Valery". Kiedy pytamy, czym jest dla niego piękno, wyjaśnia: „Czymś, czego nie da się do końca wyjaśnić, ale jak to widzisz, to wiesz, że to jest właśnie piękno. Głębia charakteru, dusza i życzliwe nastawienie do świata są na pewno jego ważnymi składnikami". Piękno wypływa według niego także z kina. Widać to dokładnie, gdy prezentuje nam swoją listę najpiękniejszych kobiet świata. „Meryl Streep w Obfitości lub Manhattanie. Catherine Deneuve w Piękności dnia lub Indochinach. Nastassja Kinski w Tess lub Paryż, Teksas. I Olivia Hussey w Romeo i Julii Franco Zeffirelliego". A którą z dziewczyn, których jeszcze nie malował, pragnąłby wziąć na warsztat? „Bardzo lubię tę nową modelkę, Molly Bair. Jeszcze nie miałem okazji jej poznać. Ma najlepsze zdjęcie z uroczystości wręczenia dyplomów, jakie widziałem. I wygląda jak leśna wróżka. Nałożyłbym na jej twarz dużo brokatu wokół oczu i namalował tęczę na jej czole, tak magicznie wygląda ta dziewczyna!".

A więc jaki jest sekret Aarona? Jakie sztuczki profesjonalisty ma dla nas w zanadrzu? I jak tworzy to jakże pożądane, hollywoodzkie spojrzenie, z którego wyczarowywania jest tak znany? Jak każdy alchemik makijażu, Aaron opracował parę własnych sekretnych receptur. „Zainspirowała mnie technika Marlene Dietrich. Paliła ona korek, a potem mieszała sadzę z wazeliną. Po raz pierwszy odniosłem się do tej idei przygotowując pokaz Prady w 2001 roku. Zebrałem sadzę powstałą przy spalaniu zapałek, po czym mieszałem z kremem Eight Hour od Elizabeth Arden, produktami Aquaphor czy moim ulubionym błyszczykiem. Malowałem też nią powieki, żeby uzyskać efekt wilgotnego, pociągłego makijażu smoky eyes" - zdradza nam. Nie brzmi to tak poetycko, jak noga jaszczurki czy żądło padalca. Jednak dajemy gwarancję, że eliksiry Aarona przy każdym zastosowaniu zmienią cię w coś pięknego i seksownego. Inne tajemne składniki, których zdarza mu się używać, to świeże jeżyny do malowania ust i policzków oraz sprej do włosów do stylizacji brwi.

„Maud Laceppe, Frankie Boyd i Alice Lane. Oni mają wielki talent i oryginalne podejście" - Aaron wylicza specjalistów od makijażu, których uważa za najciekawszych artystów pracujących obecnie w branży. Pytaliśmy Aarona o to, jak się czuł po pochwałach od Stéphane'a Marais. Jeśli jego dobra passa będzie trwała, tak jak przez ostatnie 16 lat, nie wątpimy, że niedługo będziemy pytać Maud, Frankiego i Alice jak to jest być wskazanym jako najlepsze młode talenty przez największego indywidualistę wśród makijażystów, Aarona de Meya.

@Aarondemey1

Kredyty


Tekst: Felicity Kinsella
Fotografia: Theo Wenner
Makijaż: Aaron De May
Fryzury: Akki / agencja Art Partner, do stylizacji użyto produktów Kérastase
Paznokcie: Naomi Yasuda / agencja Streeters, do stylizacji użyto produktów NARS
Scenografia sesji: Peter Klein / agencja Frank Reps
Asystenci fotografa: Stowe Richards, Jesse Hawk
Technik cyfrowy: Craig Ward Eisinger.
Asystentka stylisty: Valentine Malone III
Asystent fryzjera: Yusuke Hori
Asystenci makijażysty: Tayler Treadwell, Mariko Hirano
Asystentka stylistki paznokci: Chiharu Natsume
Asystentka scenografa: Kris Massey
Produkcja sesji: Hillary Foxweldon
Modelki: Josephine Le Tutour i Valery Kaufman / agencja The Society
Produktów do makijażu i stylizacji paznokci dostarczyła firma NARS

Tagged:
Μόδα
makijaż
nars
aaron de mey