Reklama

powieść porno w 17 prostych krokach

Próbowaliście już swoich sił w powieści erotycznej?

tekst Hattie Collins
|
05 Lipiec 2016, 3:54pm

Powieść „Belinda Blinked" to prawdziwa perełka, akcja toczy się w rozerotyzowanym świecie ekskluzywnego sklepu z akcesoriami kuchennymi. Składająca się z 14 rozdziałów opowieść wymyka się definicjom, jednak najbardziej trafną charakterystyką byłoby określenie jej, jako niewątpliwie ekscentrycznej wędrówki po cielesnych doznaniach, prosto z umysłu świeżo upieczonego emeryta, który postanowił spróbować swoich sił w literaturze erotycznej. Książka staje się niezamierzoną komedią...

Paczka przyjaciół — Jamie Morton, James Cooper i Alice Levine — w swojej internetowej audycji nagranej przy kuchennym stole rozkłada „dzieło" na części pierwsze. Dodatkowej pikanterii dodaje fakt, że autorem książki jest ojciec Jamiego, ukrywający się pod pseudonimem Rocky Flintstone. „My Dad Wrote a Porno" to prawdziwy hit internetu, ma już milion odtworzeń, a wciąż kilkają się nowe. Próbowaliście już swoich sił w powieści erotycznej?

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Pierwsza rada dla innych rozkwitających autorów rubasznych książek jest prosta: po prostu to zróbcie.
James: Ludzie za dużo mówią o robieniu rzeczy. Nasze zdanie jest takie, że trzeba po prostu usiąść i zacząć pisać, jak Rocky. Napisz to i opulikuj.
Alice: Jeśli on może napisać książkę w tydzień, może trzy dni, a nawet 48 godzin… Ile by to nie było, miał mało czasu. Nie myśl za dużo i nie trać czasu na brudnopisy i redagowanie. Po prostu to z siebie wyrzuć. Tak zrobił Rocky i wyszło mu super.
Jamie: Niech będzie najbardziej fantastyczne, jak to możliwe. To nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.
Alice: Branża kuchenna jest najbardziej fantastyczna, jak to możliwe? Serio?
Jamie: Może to nie twoja fantazja, Alice, ale to fantazja. Nikt nie chce czytać nudnych rzeczy. Mówcie, co chcecie, ale „Belinda Blinked" wciąga.

Piszcie o tym, co znacie…
Alice: Rocky ma doświadczenie w sprzedaży, prawda? Stąd też ta cała paplanina o interesach. Wszyscy mówią: pisz, o tym, co znasz i on tak zrobił.
Jamie: Do pewnego stopnia.
James: Co on wie?
Alice: A czego on nie wie?


Piszcie, jak chcecie, pozbądźcie się zahamowań i zaszalejcie ze średnikami.
Alice: Rocky używa średników w bardzo wyzwolony sposób.
James: I żadnych przecinków.
Alice: Myślę, że strumień świadomości, jako styl, jest odważny.
Jamie: Jak się okazuje, gramatyka nie jest konieczna. Nie wiedziałem tego, dopóki nie przeczytałem książki taty. On uwielbia podwójne zaprzeczenia.
Alice: Rocky nie trzyma się zasad, jeśli chodzi o budowanie zdań, akapitów, rozdziałów i opisów. Jego podejście do gramatyki jest wyluzowane, co? Czasem kończy rozdział średnikiem.
Jamie: Jest w tym pewne piękno. Na taką formę bardzo przyjemnie się patrzy.
Alice: Niektóre zdania się urywają. Nagle.
James: Niektóre tak, inne z kolei ciągną się w nieskończoność. Tak jakby myślał, że jeśli da kropkę, to przestaniesz czytać, więc tworzy jedno nieprzerwane zdanie.
Jamie: I ma rację. Jest wykształcony. Rocky skończył szkołę w Irlandii Północnej i ma dyplom z geologii w Sheffield.
James: Jest bardzo oczytanym człowiekiem.

Wybierzcie dobry tytuł.
Jamie: Tytuł jest ważny. „Belinda Blinked" (Belinda mrugnęła) to nie jest dobry tytuł, wybierzcie jakiś lepszy. Rocky wymyślił „Belinda Blinked: Współczesna opowieść o seksie, erotyce i namiętności. Jak najseksowniejsza sprzedawczyni w branży zapracowała na wielką premię, zdejmując wysokie obcasy".
James: To jest fabuła w pigułce.
Alice: Postarajcie się też, żeby streszczenie było krótsze niż książka, bo streszczenie Rocky'ego ma około 90 stron.

Zachowajcie nutkę tajemniczości.
Jamie: Swój pseudonim zaczerpnął chyba z serialu „Rockford Files".
Alice: Jest jak Kate Moss, nie udziela zbyt wielu wywiadów. Myślę, że Rocky jest męskim odpowiednikiem Kate Moss. Jest zagadką, nawet pewnego rodzaju guru pornografii. Dobrze to rozegrał.
James: Zaskoczył nas jak Adele.
Jamie: Premierę drugiej części powinniśmy ogłosić w „X Factorze".

Myślcie nieszablonowo, gdy opisujecie kobiecą anatomię.
Jamie: Rocky lubi różne określenia, od „nitów" (zamiast sutków) po „waginalne powieki". Sutkom też nieźle się obrywa: są drapane, skrobane i żute.
Alice: Są też wysunięte, jak peryskopy, rozbłyskują i puchną. Piersi wiszą albo opadają. Kobiety chyba nie do końca chcą, żeby w ten sposób opisywano ich biust, prawda?

Szukajcie natchnienia u najlepszych pisarzy.
Jamie: Rocky przeczytał książkę Stephena Kinga, poświęconą tematowi: „jak pisać".
Alice: Czasem mam wrażenie, że używał słownika synonimów. Albo przynajmniej wpisał to hasło w internecie.
Jamie: Obawiam się, że nie.

Napiszcie cały rozdział bez sprośności, w którym w zasadzie nic się nie dzieje.
Jamie: Rozdział trzeci.
Alice: Rozdział trzeci: Zebranie na temat sprzedaży w regionie. Klasyk.
Jamie: Mam wrażenie, że rozdział trzeci jest pewnego rodzaju próbą. Jeśli przez niego przebrniesz, zdobywasz odznakę i możesz czytać dalej. W tym przypadku nie piszcie o tym, co dobrze znacie, bo to może okazać się bardzo, bardzo nudne.

Dokładnie nauczcie się kobiecej anatomii. Albo nie.
Alice: Gdy Rocky używa w seksownym kontekście słów „jajniki" lub „szyjka macicy", coś się w tobie napina.
Jamie: Myślę, że po prostu usłyszał te słowa i stwierdził, że to właściwy obszar.
James: Myślę, że gdy napisał „waginalne powieki", miał na myśli inne słowo.
Jamie: Nie sądzę.
Alice: Jakie?
James: Wargi.
Jamie: Chyba przypisujesz mu zbyt wiele. Nie analizowałbym zbyt dokładnie językowych wyborów Rocky'ego, bo wpadniesz w bagno.
James: Prywatna sfera cipki.
Alice: Już nigdy nie spojrzymy na owoc granatu w ten sam sposób.
Jamie: W Boże Narodzenie zrobił dla rodziny wyjątkowy koktajl. Gin, tonic i ziarenka granatu. Był pyszny.

Nie zmieniajcie nagle imienia bohaterki w połowie akapitu.
Alice: Jeśli nadasz imię jakiejś postaci, trzymaj się tego. W pewnym momencie Bella nagle zmienia się w Donnę, a potem znów jest Bellą.
Jamie: Fajnie, żeby książka była spójna.
James: W rozdziale dziewiątym poznajemy nocnego recepcjonistę, a jego imię poznajemy dopiero w rozdziale trzynastym, gdy zostaje rzucone mimochodem.
Jamie: Przecież to zachęca czytelnika, prawda?
Alice: W większości książek autor trzyma się nadanego postaci imienia.
Jamie: Mój ulubiony bohater to „Bill z działu HR". W pierwszym rozdziale zostaje wyrzucony z pokoju i już nigdy nie wraca. Jak większość ludzi. To samo z „Wysokim mężczyzną" z loterii. Kim on jest? Co tam robi?

Zróbcie porno opowiedziane z męskiej perspektywy i przypadkiem stwórzcie feministyczną bohaterkę.
Jamie: Myślę, że „Belinda Blinked" to w istocie dość feministyczna książka. Główna bohaterka jest kobietą, a przeważnie takie historie opowiadają o mężczyznach. Bezwstydnie pragnie seksu, to wręcz modernistyczne. Nie ma tu potępiania jej seksualności. Kocha seks i nie boi się do niego dążyć.
Alice: Chociaż powiedziałabym, że w niektórych kwestiach twój tata jest dość staroświecki.
Jamie: Tak, widać wpływy jego pokolenia.
Alice: Czuć w tym coś ze staroświeckiego romansu...
Jamie: To Jane Austen.
Alice: Cóż... tak, jest bardzo pasywna. W pierwszych rozdziałach a) nic nie mówi, b) niczego nie kwestionuje, c) jest bardzo, bardzo służalcza. Ale w późniejszych rozdziałach ktoś chce uprawiać z nią seks, a ona odmawia, dopóki nie dostanie kanapki z indykiem. To klasyczne, feministyczne posunięcie. Ta kanapka z indykiem jest metaforą dzisiejszych czasów, to coś mocnego. Nasza bohaterka jest silna. Ale też trochę leniwa.

Rozmiar to nie wszystko, wbrew obiegowej opinii (i szóstemu rozdziałowi „Belinda Blinked").
Alice mówi o długości „Belinda Blinked": „Lubię nazywać ją pamfletem". Niektóre rozdziały mają tylko stronę, inne są nieco dłuższe, ale całą książkę można przeczytać w kilka godzin. Albo godzinę. „Można przeczytać ją za jednym zamachem", zaznacza James. „Jeśli wam się uda przez nią przebrnąć". „Cóż, można też ją napisać za jednym podejściem, ale nie da się jej tak przeczytać", mówi Alice. „To jedyna książka, którą szybciej się pisze, niż czyta".

Upewnijcie się, że przeczyta ją wasz syn, żeby razem ze swoimi „medialnymi" znajomymi mógł zrobić podcast, co niesamowicie podniesie sprzedaż.
Jamie: Mój tata przeszedł na emeryturę i powiedział mi, że planuje napisać książkę, więc zachęciłem go, mówiąc, że to świetne zajęcie na emeryturę, że zachowa świeżość umysłu. Potem powiedział mi, że napisał kilka rozdziałów i czy chciałbym je przeczytać. Nie wiedziałem, czego się spodziewać, otwierając maila, chyba opowieści spod znaku płaszcza i szpady…
Alice: Przecież pisał podróżniczego bloga, więc mogłeś myśleć, że to będzie coś w tym stylu.
Jamie: A pierwsze zdanie to dosłownie „Belinda mruga, zdejmując bluzkę…".
James: Przynajmniej zachęciło cię do czytania dalej.
Alice: Teraz książka nie wydaje się nawet taka odważna, wręcz przeciwnie…
James: Ma swoje momenty. Te o dildo… o wielu, wielu dildo.
Alice: Niektórzy sądzą, że to ktoś z nas jest autorem albo że Rocky nie istnieje…
James: Chciałbym, żebyśmy byli tak utalentowani.
Jamie: Jeśli o sprzedaż, to idzie… No cóż, jakoś idzie.

Zaplanujcie możliwe adaptacje filmowe i franczyzy.
Jamie: „Belinda Blinked" to reklama stringów, których nikt nie nosił od lat 90., kiedy łączono je z dresami Juicy Couture i błękitnymi, okrągłymi okularami w stylu Bono i Anastasii.
Alice: Wiesz, kto miałby zagrać Belindę w filmie?
Jamie: Jane Rizzoli.
Alice: Nikt nigdy tak nie powiedział.
Alice: Współpraca z organizacją charytatywną też nie jest wykluczona. W książce jest wspaniała scena, dziejąca się podczas perwersyjnej loterii fantowej, w której bohaterowie zbierają pieniądze na The Asses and Donkey's Trust. Dzięki temu ludzie zobaczą cię w lepszym świetle, myślę, że Rocky jest teraz postrzegany przede wszystkim jako filantropista. Te tyłki i osły tak świetnie sobie poradziły.
Jamie: Kto inny je ochroni?
Alice: Rocky zawsze chce więcej, teraz myśli o tematycznym parku rozrywki. Zgadnij, gdzie chciałby go umieścić?
Jamie: Na Tooting (londyńskim osiedlu), ale nie wiem gdzie znajdzie na niego miejsce.
Alice: Zawsze mogą zburzyć Lidla, w końcu mają tam dwa.

Upewnijcie się, że towarzyszący książce podcast będzie tak dobry, że będzie nie tylko wywoływać śmiech w kolejce po zakupy, ale także będzie towarzyszył komuś podczas utraty dziewictwa.
Jamie: Była taka dziewczyna, która spotykała się ze swoim chłopakiem ze trzy, cztery lata, ale nigdy nie uprawiali seksu, bo oboje byli trochę onieśmieleni i zdenerwowani. Ktoś z ich znajomych puścił im podcast i poprzez wspólne śmianie się z tego zdali sobie sprawę, że seks nie jest tak przerażający, jak im się wydawało, i w końcu im się udało.
James: Mam tylko nadzieję, że nie wykorzystali książki jako instrukcji.
Alice: Generalnie odzew jest pozytywny.
James: Rocky to troszkę kultowa postać.
Jamie: To, że Elijah Wood jest fanem, jest niesamowite.
James: Tamal z Great British Bake Off też nas ucieszył.
Jamie: Nie spotkaliśmy się z nienawiścią, co nas zaskoczyło.

Nie zatrzymujcie się na jednej książce.
Jamie: Robimy drugą serię podcastu, bo Rocky napisał drugi i trzeci tom, ale potem będę potrzebował przerwy, bo wydaje mi się, że zdecydowanie za długo i zbyt intensywnie czytałem erotykę mojego taty. Więc zrobimy sobie małą przerwę, może wrócimy wiosną.
James: W drugiej części Belinda jedzie do Amsterdamu.
Alice: Załatwia umowy z producentem środków czyszczących.
Jamie: Na pewno spotyka tam kilku Rosjan, to wiemy na pewno.
James: Wszystko się może zdarzyć. Ale pewnie się nie zdarzy.

@dadwroteaporno

Książkę możecie kupić tutaj, a audycji posłuchać tutaj.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst Hattie Collins