Reklama

alfabet wesa andersona

Jeden z najbardziej kreatywnych i barwnych reżyserów świętował wczoraj urodziny. Z tej okazji postanowiliśmy przyjrzeć się jego twórczości i odkryć, co sprawia, że jest tak wyjątkowa. Od odręcznie pisanych listów po porwanie jastrzębia — życie Wesa...

tekst Emily Manning
|
02 Maj 2016, 11:20am

A jak Archer Avenue: Adres „Genialnego Klanu" —Archer Avenue 111 — istnieje naprawdę, ale znajduje się prawie 20 kilometrów od Convent Avenue 339 w Harlemie, gdzie Anderson kręcił ten film.

B ja Bill Murray: Chociaż kumpel z klasy Wesa — Owen Wilson — współpracuje z reżyserem najdłużej, to Murray pojawia się na ekranie najczęściej. Ekscentryczny aktor pojawił się we wszystkich filmach Andersona, poza jego debiutem, „Trzech facetów z Teksasu". Wiemy też, że na pewno użyczy głosu postaci psa w najnowszym, jeszcze niezatytułowanym, filmie. Murray za swoją rolę w „Rushmore" dostał tylko 9 tysięcy dolarów i oczywiście nie przeszkadzało mu to. Nawet pożyczył Andersonowi 25 tysięcy dolarów na scenę z helikopterem, za którą nie chciał zapłacić Disney. W końcu scena została wycięta, ale na szczęście Anderson nigdy nie zrealizował tego czeku. Legenda głosi, że wciąż go ma.

C jak Charlie Brown: Mówi się, że Anderson przemyca nawiązania do „Fistaszków" w każdym filmie, a animator Bill Melendez jest jedną z jego największych inspiracji. Niektóre odniesienia są oczywiste (jak pies Snoopy z „Kochanków z Księżyca"), ale autor książki o twórczości Andersona — Matt Zoller Seitz — twierdzi, że w dziełach reżysera znajduje się znacznie więcej głębszych aluzji, „szczególnie w jego postaciach, które bez względu na wiek, wydają się być nadnaturalnie elokwentnymi dziećmi, które utknęły w wyśnionej przestrzeni pomiędzy dzieciństwem a dorosłością, zupełnie jak u Charlesa M. Schulza".

Snoopy, tragicznie zmarły pies z „Kochanków z Księżyca", Zdjęcie Flickr Wolf Gang.

D jak dobra muzyka: Jego wyjątkowe światy ożywiają nie tylko pastelowe scenografie i rekwizyty w stylu retro, ale także świetna muzyka. Chociaż ma słabość do popu z lat 50. i 60., czasem korzysta też z innych epok — w „Genialnym Klanie" pełno piosenek z lat 70. Dorzucił też kilka bardziej współczesnych perełek jak „Needle in the Hay" Elliotta Smitha. Dzięki tej playliście możecie przesłuchać prawie każdą piosenkę z jego ścieżek dźwiękowych. Bonus: Czy wiecie, że „Let Me Tell You About My Boat", który słychać, gdy Zissou przedstawia nam załogę statku Belafonte, to tak naprawdę „Scrapping & Yelling" z „Genialnego Klanu" puszczone od tyłu?

E jak Eric: Uzdolniony plastycznie brat Wesa zilustrował okładki kolekcjonerskich wydań Criterion Collection filmów „Rushmore", „Podwodnego życia ze Stevem Zissou", „Pociągu do Darjeeling" i „Genialnego klanu". W tym ostatnim nie tylko wystąpił jako student medycyny, ale stworzył też wszystkie obrazy przedstawiające Margot, które rzekomo namalował młody Richie Tenenbaum.

F jak Fani: Anderson ma wielu wielbicieli, którzy często czerpią inspirację z jego dziwacznych światów. Jedną z nich jest raperka Angel Haze, która w zeszłym roku wypuściła kawałek „Moonrise Kingdom". 70 innych artystów stworzyło wystawę ilustracji inspirowanych filmami Wesa. Jeszcze inni fani zmontowali różne scenki z jego filmów, żeby zebrać w jednym miejscu te najmroczniejsze, pokazać symetrię ujęć i zmienić Grand Hotel w horror.

G jak „The Gambler": Tak jak Max Fischer z „Rushmore", Anderson lubił wystawiać złożone sztuki w szkole średniej. Jedną z nich było odegranie płyty Kenny'ego Rogera „The Gambler" z 1978 roku przez teatrzyk pacynek ze skarpet.

H jak heca: Anderson zebrał gwiazdorską obsadę do użyczenia głosu postaciom w „Fantastycznym Panu Lisie" (George Clooney, Meryl Streep, Willem Dafoe, i oczywiście Jason Schwartzman oraz Bill Murray), ale nie rozwinął dla nich czerwonego dywanu. Zamiast tego, zabrał ich na farmę w Connecticut, żeby bardziej wczuli się w role. Spójrzcie tylko jak zdobywca Oscara, George Clooney, nagrywa swoje kwestie w kurniku.

I jak irlandzkie papierosy: Na pierwszy rzut oka można pomyśleć, że Margot z „Genialnego Klanu" pali papierosy American Spirit w żółtym opakowaniu — wszystko przez jej zamiłowanie do kowbojskiego pisarza Eliego Casha. Okazuje się jednak, że jej ulubione fajki zostały wycofane w latach 70. i są sprzedawane tylko w Irlandii. Anderson postanowił je wykorzystać jako jedno z wielu odniesień do tamtej dekady.

J — jak w grze: Może nie da się żyć w kolorowym świecie Andersona, ale przynajmniej można się w nim zanurzyć wirtualnie. Studenci z NYU stworzyli grę „Masquiard", która jest wzorowana na „Grand Budapest Hotel". Rozgrywka polega na podsłuchiwaniu gości, by dowiedzieć się, kto ukrywa tajne dokumenty.

Zdjęcie Kanye Wes Tumblr

K jak Kanye Wes: Czekamy na więcej przeróbek „The Life of Pablo". Poprzednie wciąż nas bawią.

L jak limonka: Owen Wilson gra w „Pociągu do Darjeeling" nieźle poturbowanego brata. Żeby kuleć jako neurotyczny Francis, Wilson codziennie wsadzał sobie do buta ćwiartkę limonki.

M jak Martin Scorsese: Kultowy reżyser jest wielkim fanem Andersona — sam mianował Wesa „następnym Martinem Scorsese" i powiedział, że debiutancki „Trzech facetów z Teksasu" jest jednym z jego ulubionych filmów z lat 90. To Marty zasugerował Wesowi, żeby pojechał do Indii, co zainspirowało go do nakręcenia „Pociągu do Darjeeling".

N jak... nie lubi psów?!: W zeszłym roku Wes potwierdził, że jego kolejny film będzie zrealizowany techniką animacji poklatkowej, tak jak „Fantastyczny Pan Lis". Zdradził też, że będzie opowiadać o psach, co wszystkich zaskoczyło, bo od dawna krążą plotki, że nie należą one do jego ulubionych zwierząt. Wszystko przez notoryczne uśmiercanie pupili w jego filmach. Snoopy dostał z łuku, Spitz z „Lisa" zjadł trujące borówki, a Buckley...no cóż.

O jak okup za jastrzębia: Wiele jego filmów można zaliczyć do komedii pomyłek, w których znajdują się napady z bronią w ręku i porwania. Życie pisze jednak najlepsze scenariusze. Na planie „Genialnego Klanu", jastrząb, który grał wiernego Mordechaja Richiego, został porwany dla okupu. Cała produkcja nie mogła zostać wstrzymana w oczekiwaniu na odzyskanie ptaka, dlatego później jastrząb powraca w filmie z „większą liczbą białych piórek" — bo to zupełnie inny ptak. Podobno pierwszego Mordechaja nigdy nie odnaleziono.

P jak Prada: Włoski dom mody wielokrotnie współpracował z reżyserem. Anderson stworzył dla Prady krótkometrażówkęreklamy perfum Candy i zaprojektował bar w Fondazione Prada. Ale to nie jedyna marka, która uwielbia jego twórczość. Marc Jacobs, pracując w Louis Vuitton, zaprojektował bagaże do „Pociągu do Darjeeling", a Lacoste oddało hołd tenisowej stylówie Richiego Tennenbauma podczas pokazu na sezon jesień/zima 15.

R jak rekiny: Aktor Seymour Cassel powiedział krytykowi filmowemu Rogerowi Ebertowi, że zawsze marzyło mu się, by jedna z jego postaci została zjedzona przez rekina. Anderson spełnił jego dziwne marzenie w „Podwodnym świecie".

S jak Simpsonowie: Ciężko zauważyć jakieś podobieństwa pomiędzy stylowymi rodzinami przechodzącymi kryzys z filmów Andersona i amerykańską codziennością z The Simpsons. Na pierwszy rzut oka te produkcje łączy tylko żółty kolor. Ale gdyby nie James L. Brooks, Anderson mógłby skończyć inaczej. Brooks to legendarny producent, który poprosił Matta Groeninga, żeby zilustrował „The Tracey Ullman Show", który potem przekształcił się w imperium „Simpsonów". Po obejrzeniu krótkometrażowej wersji „Trzech facetów z Teksasu" na festiwalu Sundance w 1996 roku, Brooks załatwił 5 mln dolarów budżetu dla Andersona, żeby mógł ukończyć pełnometrażowy film, „Rushmore". Przeczytajcie list z podziękowaniami od młodego Wesa — wygląda dokładnie tak, jak sobie wyobrażacie.

T jak ten ulubiony kolor: Jak widać po jego filmach, Wes uwielbia żółty. Jego zamiłowanie do tego koloru stało się nie tylko obiektem badań akademickich, ale też wielu montaży fanów.

U jak University of Texas: To tu Anderson zrobił licencjat z filozofii i poznał Owena Wilsona na zajęciach z pisania sztuk. Kiedyś nawet nawiązał do tej szkoły w jednym z filmów, chociaż uczelnia pewnie liczyła na coś więcej, niż piratów z „Podwodnego życia" w czapkach uniwersyteckiej drużyny Longhorns.

W jak Wilson nr 3: Owen i Luke nie są jedynymi Wilsonami, których znajdziecie w jego filmach. Obejrzyjcie uważnie „Genialnemy Klan". To nie Ben Stiller pokazuje swoją dłoń z pociskiem z wiatrówki, ale Andrew Wilson. Owen postrzelił go, gdy byli mali. Od tamtej pory Andrew ma między knykciami kawałek śrutu.

X jak XXX: Tak, istnieją nawet pornograficzne parodie filmów Andersona. Patrzcie i podziwiajcie: oto „The Great Sausage Pizza".

Z jak Zissou: Chociaż Murray pojawił się we wszystkich filmach Wesa, poza „Trzema facetami z Teksasu", to tylko raz zagrał główną rolę: w „Podwodnym życiu ze Stevem Zissou" — parodii i hołdzie dla francuskiego oceanografa, Jacquesa Cousteau.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst Emily Manning
Zdjęcie Kadr z Grand Budapest Hotel
Tłumaczenie Patrycja Śmiechowska